politycy do obozˇw precz z usa
  Д. трансґресія схізматизм ребелія .М
 

 

 

 

akt rebȝêλy

 

sierp-paźdz. 2018

Transgresje i natłok landrynkowego dyktatu, pacyfistycznego zakandyzowania oraz zmaganie z Pantokracją i jej  technologiami należy odchorować. Z dumą przyznaję, że moją antysysyemową twierdzę stanowią napady klasycznego amoku, związanego z poczuciem honoru, oraz szału bojowego, znanego berserkerom, a spowodowanego w moim przypadku rebelianckim światopoglądem.
Wolę być tym, czym jestem, aniżeli obrzydlywym włazidupem, płaszczącym się przed mocarstwami i kościołami, i jeszcze parszywie twierdzącym, ze czyni to "w imieniu całego narodu".
Lepiej być ubogim w surowce, piaszczystym kraikiem, na którym nie opłaca się stawiać obcych baz wojskowych, fast-foodów, punktów poboru opłat (i tak nie ma z czego ich wyzyskać) i stref ekonomicznych, dojących miejscową ludność. Ale obozy pracy dla kurew z rządu i kandydatów do władzy zawsze mi się opłacą.

Wielu ludzi twierdzi, że dopiero teraz zaczęło chodzić na protesty. Są i tacy, którzy byli zawsze przeciętni, bezideowi, a w momencie próby wykazywali najwyższe bohaterstwo. A potem wracali do tzw. życia codziennego. Albo raz dokonali jakiejś transgresji, a potem - jak w wierszu - wspominali do końca zycia "bycie rewolucjonistą". Stąd sama mam ochotę zastygnąć we własnej idei, stać się pomnikiem siebie. Z Systemem, z rządem nie ma dialogu. Nie wierzę w wybory czy w tzw. obywatelskość. To jest poruszanie się w ramach jednego paradygmatu. Tak jak modelka otyła czy z widocznymi chorobami przełamując ustalony kanon, schemat - nie walczy z samym uniformizmem i lookizmem, tak jak wyzwolony chłop działa w ramach, ustalonych przez feudalizm czy kolonializm, tak Murzyn negocjuje warunki swej swobody, a rokoszanin - przywileje. Honoru się nie kupuje, a wola nie jest jałmużną. Czy nie lepiej wybrać sabotaż, walkę albo świadome wariactwo?
Ludzie często są podatni na manipulacje. Dorośli, często z różnoraką wiedzą, a za nos wodzą ich rozkapryszone dzieciaki albo zwierzęta domowe. To i politycy nie muszą się trudzić z obiecankami i propagandą. A co do samej wiedzy - tacy naukowcy dziela się jak reszta: na konformistów//koniunkturalistów i ludzi idei. Ci pierwsi są przekupni, i w końcu lądują na usługach Systemu. Ci drudzy kreują dzieje, wymyslając broń, idee, dyskursy. Zatem żaden System nie lubi samodzielnego myślenia i stosuje metody otumanienia.


czerwiec-lypec 2018

Obecnie mam mniej  aktywności na tego bloga, gdyż nie zamierzam sztucznie tworzyć tzw. fejmu, a to co tu już opublikowałam - POZOSTAJE AKTUALNE I NIEODWOŁALNE. Co z tego, iż pewne kwestie były poruszane dawno - to tylko przesądy chronologiczne, natomiast pewne idee trwają oraz dojrzewają. Oczywiście zaraz pojawiają się teorie, że "tylko krowa nie zmienia poglądów", że "czas dorosnąć", bo inaczej nie będzie postępu. Nie każdy zamysł ma jednak charakter liniowy, a tzw. społeczeństwo myśli schematycznie, wydzielając pewien odcinek czasu na "bunt" i "szaleństwo", aby potem lecieć schematem "zwykłego życia", które nie wychodzi poza ramy codziennych sprawunków, meblowania kuchni, uzupełniania garderoby, tworzenia związków czy życia rodzinnego. Poza nimi jest już tylko bezrefleksyjna pustka, w której nie wydzielono miejsca na aktywność umysłową, ideologiczną. Uczyniono tak z wygodnictwa, a nie z powodu przytłoczenia tzw. przyziemnymi sprawami.

Ponadto obecny świat to epoka pola bitwy różnorakich źródeł bodźców: elektrowstrząsów, HAARP, używek, crossfitu, biometeo, idei, wariactwa i technik medytacyjnych- ja sama codziennie lawiruję pomiędzy ich sygnałami. Osoby zbuntowane, transgresywne, "rozfilozofowane" czy wykolejone - dostają po deklu od Pantokracji.
Sfobodnō (â)Mazovâ bez cHamerykansko-vatykansko-ψânksystycno-bzïϫrokratycnej ψântokracyï!
Niech każdy dzień będzie aktem transgresji i nϊhϊλgêvaλtyzmϫ.
 Ideologiczna Wojna Totalna trwa.
Do ůbozϫf!


Maj 2018 c.d.  coaching i coolonializm

[Pytanie mego pokolenia: czy to już strach czy jeszcze znużenie wszechotaczającym zalewem szamba i skurwienia?]

poprowadzą cię za rączkie do „bycia sobą”, zapłacisz im za warstat bycia swobodnym, zorganizują ci event z niepokory, rewolucji//kontrrewolucji, wyprosisz sobie godność, narysują ci światopogląd, a miłościwy car w końcu wypisze przywilej,
a więc skąd to oburzenie, skoro archetypicznie było przyjęte, że to władca był „żywicielem”, a zatem wszelkie klęski i plagi, nawet nieurodzaje były uznawane za jego winę? Chłopi karali nawet przedstawienia świętych za brak skuteczności, ale jednocześnie nie każdy potrafił postawić się bezpośredniemu panu, bo wolał „swego” – znanego tyrana, niż niepewną przyszłość...
transgresja w rezerwacie, bunt w ramach (programie) obchodów święta państwowego albo urodzin galerii handlowej, zatańcz taniec wojenny dzikiego ludu uwieńczony wegańskim lunchem, zapłać złotą kartą za podróż do Szambali albo ucztę u Odyna, nowe wrażenia dla tych, którym znudziło się już "American dream", tymczasem "twój" bank z twego konta pokryje jakąś zacną inicjatywę, jak pomnik Reagana albo Kaczyńskiego, czy inna kampania wyborcza lub impreza kościelna,
wysuszona ziemia podbita studniami, pomoc potrzebującym w zamian za udział w telewizyjnym peep-show, głód leczony hostią i zatrutą sztuczną żywnością, wolicie zdechnąć czy być zbawieni? Cola dopasowana do smaku dzikusa w zamian za przejęcie praw autorskich do ludowej obrzędowości i tradycyjnej kultury, "wyzwolenie" z szariatu poprzez stawanie się wieszakiem na modne gadżety, alternatywa dla głodowej dyktatury - zbombardowanie kawaii-gadżetami,
wyżej wspomniane "American dream" zostanie niebawem wpisane do wszystkich sylabusów - jako podstawowa potrzeba "wyższa", jej zaszczepianie będzie zadaniem pedagogów i psychologów,  w ramach praktyk studenckich albo uczniowskiego czynu społecznego obowiązkowo chłopcy będą usługiwać księżom, a dziewczęta robić w modelingu w ramach dumnego programu "American bitch" (dyktatura lookismu, dawanie dupy - na jedno wychodzi) - wszystko w imię takich bajdurzeń jak "Dobro i Piękno".
A ja dostanę mandat nie za propagowanie obozów pracy, ale za fakt, że dalej neguję wiarę w miłość - co jeszcze to ludzi dziwi, ale czyż nie było dawniej dziwnym istnienie ateistów albo tych, którzy nie wierzyli w płaską ziemię?

Wolę robić nϊhϊλgêvaλtyzm w pełni, nawet opieszale, aniżeli z doskoku - aby moje dzieło nie przeistaczało się w parodię samej siebie albo w uniwersalną szmatę


majowe świątki 2018 [chaotyczne zarysy]

- czymże tzw. święta narodowe dla tych, którym ojczyzną//matcyzno Walhalla, Szambała, Kraina Wiecznych Łowów,  dom eksperymentów czy nἲhἲлgêvaлtystycno (â)Mazovâ-Қoзақiя, a ustrojem Wolna Mata, Rebelia, Transgresja-Schizmatyzm, Obóz Pracy.
Od dawna popieram koncepcje ojczyzn ideologicznych. A System tradycyjnie z jednej strony nadyma plastykowe jasełka patriotyczne, a z drugiej masowo, długotrwale zaszczepia kompleksy wobec tzw. Zachodu. Gadanie o pedagogice wstydu, aby odwrócić uwagie od wieloletniego faszerowania społeczeństwa anglosaskim, feudalno-świętojebliwym i postkonfucjańskim (myślenie prosystemowe, koncept boskości władzy -  te wszystkie koncepty, które potem rozwinęły się we wschodnie imperia, systemy kastowe, szariat, pracoholizm rasy żółtej) kodem kulturowym, głównie poprzez media, popkulturę, modę, komerchę, ale także przekazy rządowe (np. bajania najpierw o roli kościoła, poprzez "przyjaźń" polsko-radziecką, a na polsko-amerykańskich "sojuszach" kończąc)
- algorytmizacja i rozwój technologii, które wyręczają  = > upadek wyobraźni, szwankuje myślenie w kategoriach czasoprzestrzennych i myślenie eksperymentalne. Stąd brak tzw. epokowych odkryć i wsteczny analfabetyzm. Człowiek grzebiący się w nauce zazwyczaj kończy albo jako wariat albo jako trybik, wysługujący się rządowi czy korporacjom w zamian za granty i dobre oceny. Inni nieprzystosowani niekiedy od skurwienia uciekają w psychozę, a od państwowej opresji w szpony nałogów. Sama samozwańcza prawica podtrzymuje i sponsoruje kolonialny status polskiej myśli naukowej (por. np. https://strajk.eu/nauka-english-only/), bo hodowla bezmyślności i konformizmu opłaca się Systemowi. A takie grupy jak choćby niepełnosprawni, którzy dla rządu nie są żadnym targetem - bierze ten ostatni na przetrzymanie (zagłodzenie). Będę kartą przetargową, zakładnikami.


kwiecień-maj 2018 Transgresyâ схізматизм көтеріліс Nϊhϊλgęvaλtyzm

"Кабы было кольцо кругом всей земли,
Кругом всей земли, кругом всей орды.
Мы всю землю Святорусскую повернули,
Самого бы царя в полон взяли.
Кабы была на небе лестница, -
Всю небесную силу присекли,
Самого бы Христа в полон взяли"

"w codziennych machinalnych czynnościach - i tak podświadomie trwa trening kontr//rewolucjonisty, dla was to proza życia, a dla mnie - transgresja"
Lepiej nieco odwlec robotę, aniżeli robić byle jak i poprzez to zhańbić sprawę, zamysł oraz siebie wrogom na pociechę. Lepiej zrobić jedno porządne Wunderwaffe, aniżeli taśmowo babrać się w fajansie. Nie jestem łykendową grupą rekonstrukcyjną, która bawi się w imitacje, erzatz, przebieranki - zamiast robić coś z przekonania. Wystarczy, że świat zalewają odtwórcze fabryki śmiecia i biurokratyczne molochy.
Nie chcę grać na zasadach społeczeństwa i Systemu - więc nie kandyduję, nie promuję się w sieci i na portalach społecznościowych, nie zaśmiecam kosmosu reklamami swej aparycji i wpisami-mleniem po próżnicy. Nie zamierzam żebrać o lobbing, sponsora kampanii, granty, zasięg i wyznawców, ani o okruchy z rządowego stołu.
Co napisałam//powiedziałam//pokazałam - było, jest i będzie aktualne dla nihilgewaltyzmu.
Nie jestem kiełbasą z reklamy, "gorącym towarem do brania", guru za pieniądze.  Dla idei - я готова на самопожертву, a z drugiej strony-  w warunkach mordoru korpokracji potrafię być wyrachowana.
Sama-m sobie Bogiem, Szatanem i negacjonistą.

Zakaz sejmowy, spór o przepustki i wszelkie tem podobne represje, czyli tworzenie z Wiejskiej zamkniętej twierdzy (sami sobie budują więzienie?, wyręczą tem samem innych. Niech tam się zamurują i siedzą do końca we własnym łajnie) mają głębsze przyczyny. Obywatele RP to tylko medialny pretekst, przykrywka (z całem szaconkiem dla determinacji tychże). Dążą, aby żadna ulotka nie zaśmieciła już trawnika, żadna wlepa nie oszpeciła okolycy, żadna rura nie wybiła. Żadnych domów wariatów w formie jurty pod sejmem ze mną na dostawkie w funkcji transgranicznego inwalidy wojennego.
«Увидев безобразные лица страшных гуннов, европейские воины слабели в коленях и не могли им противостоять»... Społeczeństwo jest tak zakandyzowane i wydelikacone, że niszczy ich najpierw nie broń czy nawet obraza uczuć religijnych, a takie osobniki jak politycy czy inne sprzedajne pachołki Systemu nie posiadają godności, więc urażony honor nie boli. Nimi wstrząsa szok przy obrazie uczuć estetycznych. Złotej Ordzie wystarczyło podrzucić jednego gnijącego trupa do broniącej się twierdzy, aby wielka epidemia zarazy skosiła Europę i kawałek Azji. Tego nie osiągnął żaden późniejszy geniusz wojny. Żadna bomba atomowa czy termojądrowa nie może się równać z wirusem, który infekuje w sposób konkretnie zaplanowany i nakierowany, infekuje i telepie długo. Dzisiejsze wunderwaffe i концтабір - to minimum infrastruktury, a maksimum doznań. Po co budować gilotynę czy kamieniołomy, skoro można - chemicznie, biologicznie, wirtualnie- zaaplikować antagoniście alternatywną rzeczywistość, z której nie ucieknie. Gorączkowe wizje trudów obozu pracy i ukrzyżowania przez rebeliantów ukoronowane nieuleczalnymi, długotrwałymi, skrajnie nieestetycznemi dolegliwościami cielesnymi. Atakującymi tylko określone cele, rozlewające się po Ameryce, Watykanie, domach mody, budynkach rządowych, pańskich folwarkach, korporacjach, systemowych świątyniach itepe.  


luty-marzec 2018 [ідеологічне навантаження]

To właśnie w czasach demokracji wyczynem jest rebelia. Bo ona usypia czujność, reguluje smycz - raz w stronę "wolności" (np. pod hasłem obrony jakiejś uciskanej grupy), a inną razą pod hasłem bezpieczeństwa albo obrony honoru narodowego - skraca zakres ruchu. Raz upupia landrynkowym pacyfizmem, abyś przy pierwszych oznakach jakiegoś zdenerwowania, frustracji, dzikości czy agresji - sam czuł wyrzuty sumienia, że możesz kogoś urazić albo skrzywdzić. Bądź grzeczny, a zasłużysz na nagrodę. Innym razem skieruje niespożytkowane pokłady twego wkurwu na cel, który sama wyznaczyła - ale najpierw przygotuje cię psychicznie, abyś nie miał wątpliwości przy ataku. Abyś nie drążył.
W warunkach wojny domowej czy kraju, przepełnionego bandytyzmem czy kraju skoszarowanego - dostęp do broni jest łatwiejszy, bicie, gwałty czy grabieże przychodzą łatwiej, bo moralna smycz została rozluźniona. Oczywiście dotyczy to osób, które akceptują jakiś ład, godzą się na jakieś zasady. Krawaciarzy i perfekcyjnych lejdis, którzy obedrą cię ze skóry - bo dzisiaj można. A jutro pomalują i poświęcą jajka, bo tak wypada. I kupią kilka modnych gadżetów. Społeczeństwo - to gra z zasadami. O 12.00 do kościoła, o 18.00 na protest. Mamy się podniecać politykami, celebrytami, "naszymi bliskimi" - został ustalony zakres i ładunek emocji. System raz usypia i otępia - masz być zmęczony od przesytu. Potem cię napuszcza. Społeczeństwo również wymaga kompromisu, nawet na barykadach - tu bij, tu się dogadaj, tu "no logo", tu bądź miły dla pana opozycjonisty, bo jest po naszej stronie, mimo że jak się dorwie do koryta, to i tak nas wychuja. Albo bądź łaskaw dla żołnierzy, boś ich ojciec-dowódca.
To jest poruszanie się w systemowym paradygmacie. Co z tego, że się przesiądziesz, skoro dalej kręcisz się na karuzeli Pantokracji. W lewo, w prawo - ale dalej w obrębie klatki. Nawet protesty odbywają się wedle zasad gry Systemu. Bo kto nauczony płynąć z prądem, ten łatwo bezrefleksyjnie da się porwać. Czasem kreowanie i wiara we własny mit na swój temat jest pancerzem ochronnym przed propagandą, iluzjami pachołków systemowych, społecznych.
Ale tyż wiele zależy od zakresu woli i samoświadomości. Їrońâ doлy
Na ile rewolucyjny był Rasputin? Czy ktoś, kto odrzuca stosunki feudalne, buntując się przeciwko korporacjonizmowi, powinien dawać coś innym, czyniąc ich de facto swoimi utrzymankami? Czy Roksolana z haremu rządziła polityką swego pana? Czy to był układ wzajemnej wyrachowanej eksploatacji? Złota klatka jako cena?

Gdy spróbowano mnie wyzyskiwać - zamieniłam czyn społeczny na siłownię. W końcu się nie zabiłam - nie dlatego, że zaczęłam szanować życie. Po prostu wir transgresji i rebelii porywa. Z pociętymi nadgarstkami trudniej się trzyma szablę//karabin. A w pojedynku są równe, sprawiedliwe szanse na śmierć ideową.  Lawiruję pomiędzy nirwaną emigracji wewn. a samotnymi wyprawami w Dzikie Pola w poszukiwaniu konfrontacji.
A ja walczę, bawię się, gwałcę, rozmyślam, wariuję, gram, edukuję - wtedy, kiedy mnie się chcę, gdy sobie ubzduram, a nie - gdy dostaję sygnał. Czasem ucieczka na wojnę, a nie na pustynię jest aktem pełnej realizacji twórczej woli-swobody. Bo woli się podejmować decyzje na poziomie strategii albo dzikich instynktów, a nie dusić się w sprawach tzw. życia codziennego. Bo zapędy do bycia ůbermenschem, do wielkich porywów bywają blokowane przez zapchany kibel, schorzenia, przyziemne pierdoły. Wielcy ludzie niekiedy umierają jako alkoholicy albo "warzywa". Albo dokonają jednej monumentalnej "koronkowej roboty", którą potem do starości wspominają pomiędzy nudną tzw. prozą życia modelowego, wegetacji.  
Zamordyzm wobec samej siebie może być skrajnym aktem wyzwolenia od czynników zewnętrznych. A chaotyczne wariactwo, transgresja - buntem wobec Pantokracji.
Pantokracja do obozów pracy!

styczeń, cz. 2

Należy walczyć o swoje, buntować się, ale również pamiętać o pewnej kwestii: gdy już nie ma żadnych szans, gdy System nas dojeżdża - ratunkiem jest albo aktywne samobójstwo (powstanie skazane na porażkie, rzucanie się pod czołgi itepe) albo wytworzenie sobie możliwe jaknajmocniejszej autonomii wewnętrznej. Nie chodzi o banalną strefę komfortu, o siedzenie w kawiarni i wyobrażanie sobie, jacy to jesteśmy ironiczni wobec Systemu. Choć oczywiście trochę wyrachowania w czasach konsumpcjonizmu nie zaszkodzi - w myśl zasady "okradania złodziei". Ale nie w tym rzecz. Autonomia wewnętrzna zaczyna się w głowie, a konkretnie w wyobraźni i idei. Może się ograniczać do swoistej ucieczki w bycie wariatem, "człowiekiem chorym", a może się rozszerzać na tworzenie obszernych, precyzyjnych scenariuszy życiowych - wszystko zawiera się w kwestii, na ile to my "meblujemy" nasze myśli i uczynki. Gdy nie ma nadziei, tworzy się swoją utopię i trzeba się jej kurczowo, absurdalnie trzymać - nawet wbrew rzeczywistości. Bo System chce przede wszystkim naszej apatii i zrezygnowania. Chce sam stymulować nasze bodźce - za pomocą medycyny, technologii, konsumpcjonizmu, propagandy. Chce rozgrywać nasze zachowania. Chce ludzi, którzy albo z entuzjazmem mu czapkują, albo są już na tyle bezsilni, że się mu poddają. Bo uważają, że i tak nie mają innego wyjścia. Bo tak jest lżej i łatwiej. Dlatego najpierw walka, ale tyż "upór maniaka". Dlaczego mamy im ustąpić pola w zakresie swych zamysłów i swego czasu?
Ale System durny nie jest. Większość przekazu reklamowo-propagandowego odwołuje się do kwestii spożywania i wydalania. Kibel niczym pole zmagań i papier toaletowy jako stroik. Wszechobecne teorie, o dominującej roli brzucha jako stymulatora emocji i działań. Dlaczego? Bo, pochodząc zapewne od zwierząt, jeszcze potrzebujemy jeść. A za pomocą głodu najłatwiej człowieka złamać. Więc najpierw trzeba go przekarmić, a także przekonać, że kupowanie jest lekiem na wszystko. Zamiast refleksji i idei - aspiracje, szpan. Wszystkie totalitaryzmy głodziły zniewolonych. Feudalizm opierał się na zależności ekonomicznej. A im bardziej człowiek jest rozpieszczony, tym trudniej mu rezygnować z dóbr - a zatem łatwiej może iść na kompromis, aby zachować komfort. To on ustępuje pola, ulega - zamiast stawiać warunki, negocjować, albo jeszcze lepiej - próbować przechytrzyć, sabotować, pozorować.
Ale nawet w getcie czy łagrze wybuchały bunty. Nawet tam próbowano wytworzyć sobie namiastki jakichś własnych "domów", prywatnych intymnych przestrzeni, kurczowo chwytano się idei, mitów, bezsilnych nadziei. To było naiwne, ale jednak pozwalało zachować resztki godności, było ostatnim bastionem przed ostatecznym schyleniem karku. Bo System zawsze będzie dawał do zrozumienia, że przegraliśmy. Ale wariata nic nie rusza. bo i co ma do stracenia? I czy myśli tymi samymi kategoriami, co System i obywatele?
Oczywista, to jest skrajnie ostateczny scenariusz, i trzeba walczyć o swoje do końca. NIe dać się ruchać rządom i opozycjom, czy innym samozwańczym cudotwórcom. Oni wycisną cię jak szmatę. A pan, który łatwo daje, jeszcze łatwiej może zabrać - zależnie od kaprysu. Dlaczego zatem ludzie od razu stawiają się w charakterze petenta, po prośbie - a nie np. jako negocjator czy choćby żądacz? Oczywiście wpływ Systemu na nas należy, moim zdaniem, możliwie minimalizować. I się buntować, uprawiać transgresję.
Pantokracja do obozów pracy!

styczeń 2018

Minęły wieki od czasów pańszczyzny, handlu niewolnikami, kolonializmu. Od czasów rewolucji, powstań, przemian technologicznych. Wymyśliliśmy koło, maszyny parowe, gilotynę, bombę atomową, komputery. I mamy czasy, gdy ludność uważa podatki (oddawanie części wypracowanych własnymi siłami zysków do czarnej dziury Systemu) i chodzenie na wybory (wybór kolejnej prostytuującej się świni do darmowego koryta) za akt patriotyzmu. Czasy dobrowolnego wystawiania się niczym koń na targu, aby zyskać poklask innych; kult atrakcyjności, utowarowienia swego ja. Tak jest podczas starań o pracę, podczas starań o przyjęcie do "paczki", o męża (bo trzeba być w relacji, ostatnio na własne uszy słyszałam, jak lekarz sportowy doradzał w przypadku nadmiaru zajęć...zakochanie się. A was dziwi klauzula sumienia. Gwałt ideologiczny niejedno ma imię.), masowy udział w reality show, uczynienie ze swego życia ciągłego lokowania produktu. Zamiast poszukiwań własnej drogi - codzienny wybieg. Nie trzeba było totalitaryzmu, aby ludzie sami wystawili się w mediach i spowiadali się na bieżąco urbi et orbi z całego swego (?) życia.
(p.s. Cóż znaczą męki Chrystusa wobec dzisiejszych katorżniczych treningów ?)
Dawniej najmowano się na służbę do pana, i dziś poszukuje się "opiekunów", aby "być w towarzystwie", aby się "ustawić", także z natury systemowa instytucja rodziny nie zmieniła swego feudalnego charakteru, a komercha jej sprzyja.
To nie możliwości technologiczne Systemu są lepsze, niż kiedyś. Dawniej ład był zapewniany poprzez utrzymywanie wiary w prowidencjalizm, w uświęcony porządek, poprzez bojaźń bożą i uzależnienie feudalne. Dziś wielu samodzielnie się obnażyło, samoczynnie wierząc w dobroczyńców ludzkości za konsoletą, na trybunie, na ołtarzu, na ekranie. Czym się różnią "Ręce, które leczą" od rządowej propagandy sukcesu (tych i poprzednich rządów) albo od mitów "amerykańskiego snu"? Dziś się płaci za możliwość bycia wydojonym, za wystawianie się na pośmiewisko albo hejt. Disneyland niewiele różni się od jasełek. Ale wydaje mi się, że dawniej ludzie, pomimo braku wiedzy, byli bardziej pragmatyczni, a ich działania magiczne miały jakiś charakter praktyczny. Dziś wydaje się pieniądze na coś, co "ma wyglądać" albo ukazywać status, by szpanować. I nie wiąże się to nawet z żadną tęsknotą za fantazją czy szaleństwem, z triumfem wyobraźni. To tylko pogoń za modą i dyktatem estetyzmu.
Formuła protestów też się wyczerpała, bo ludzie są pogrążeni w apatii. A politycy, władza, pachołkowie Systemu bardziej niż gilotyny boją się upokorzenia, ośmieszenia. Po ukraińskim Majdanie częste były przypadki wrzucania przez protestujących sędziów czy polityków do kosza na śmieci. Efekt był o wiele lepszy. Polityk, na którym wykonano wyrok, staje się męczennikiem, a niekiedy i świętym (ostatni car Rosji). A ci, którzy przeżyli, grzeją się w jego aureoli, onanizują się samym faktem, że narazili się "motłochowi", i też mogą ponieść karę. Męczeństwo jest zaraźliwe. Natomiast dyktator, poddawany torturom czy przetrzymywany w kiciu, choćby był świnią i sadystą, ale może z czasem wywołać współczucie opinii publicznej. "Więzień polityczny", "obrona praw człowieka", "bądźmy humanitarni" - i całe wcześniejsze rządowe kurestwo poszło w niepamięć, bo zostały zagłuszone lamentem. A polityk ośmieszony zostaje udokumentowany i pokazywany na całym globie gwoli uciechy gawiedzi niczym małpa w klatce. Więc zapewne skuteczniejszym byłoby takie działanie, które obnażałoby absurdy Systemu, i sprowadzało do poziomu kibla tych, którzy marzą o wielkości.
W związku z powyższym ja także zmodyfikowałam moją koncepcję obozu pracy. Nie żadne kamieniołomy czy kopanie węgla, nie Auschwitz, nie łagier, nie Bereza. To będzie praca w domu wariatów, głównie w kiblach, a także praca z obornikiem na powietrzu, może też jakieś świniobicia itp. (to przy okazji będzie korzyść gospodarcza, a może i ekologiczna). Ale nie będzie to żadne "Arbeit macht frei", bo nie będzie nadziei. To nie jest program telewizyjny czy eksperyment społeczny, że trochę "survivalu", a potem do domu, i można się przechwalać nowymi doświadczeniami. To ma być praca bez żadnych perspektyw, na zawsze, bez nagrody, w warunkach tzw. urągających. W odchodach, odpadach, w chlewach, wśród ludzi Innych, niesestetycznych, dziwnych, niepojętych, nieprzewidywalnych. Wcale nie uważam, że uszlachetni to ukaranych, że uwrażliwi ich i ułatwi brutalne zderzenie z rzeczywistością. Po prostu mają się czuć źle, niekomfortowo, obrzydliwie. A wariaci będą spełniać wobec nich rolę swoistych jurodiwych i przedstawicieli karnawału, dawnej kultury śmiechu, która wywlekała i wytykała patologie bez żadnych zahamowań. A praca nie dość, że będzie ciężka, to jeszcze do tego nieprzyjemna. A ukarani będą żyli w świadomości, że cały świat ma ich za frajerów, i będą modlić się o gilotynę w zestawie z Tupolewem.


grudzień 2017 "Witajcie w naszej bajce (grze)"

Człowiek jest ponoć zwierzęciem, zatem często podąża za tym, kto go karmi. Choćby dostawał ochłapy z pańskiego stołu - lepsze to, niż bycie głodnym, i bezpieczniejsze, wygodniejsze, aniżeli ryzykowanie zdrowia, poświęcanie czasu na samodzielne zdobywanie. Ma on więc wrażenie, że dysponuje większą ilością wolnego czasu - może iść na zakupy, może wypić piwo i włączyć telewizję, zabrać "bliskich" do "maka". Z drugiej strony System się nie wykopyrtnie, bo równoważy go armia pracoholików, którzy niczym Azjaci mają rozpisaną każdą minutę życia, aby nie mieli czasu na przemyślenia i narzekania. Pracują wiele, aby potem się nadymać przed "nierobami", że stać ich na luksusowe wczasy (wpisane w grafik?) oraz leczenie hemoroidów i napięć w uznanych klinikach czy podczas medytacji u guru.
Człowiek, który nie ma nic do stracenia, walczy dzielniej, bo ryzykowniej. Człowiek ustabilizowany siedzi wygodnie na dupie. Wiele haseł brzmi abstrakcyjnie w obliczu tzw. życia codziennego, a znany dyktator jest bezpieczniejszy - przewidywalniejszy od nieznanego trybuna. Człowiek o kruchej stabilizacji, zmiennej sytuacji,  często dokłada starań do zachowania status quo. Dlatego Stalin, gdy nie radził sobie z oporem, to wywołał głód. Armie dzielnych żołnierzy, głoszących wzniosłe ideały legną na polu bitwy nie od kul, a zdjęte sraczką, pokonane przez bakterie. Człowiek, który chciałby wysadzać pociągi, musi się użerać z zapchanym kiblem. Bojownicy szczerze dla dobra sprawy głodują, marzną, nadstawiają głowy i dupy, podpalają, a przedstawiciele Systemu gapią się przez okno z ciepłego gabinetu, popijając i zakanszając, umierają ze śmiechu, uważając ich za frajerów. Bo to oni się męczą.
Rząd musi się bać, musi czuć bat.

Kto chce wyrwać sobie swobodę, ten sam może ją sobie odebrać, ryzykując i obierając strategie. Ale tylko sam decyduje, sam rozpisuje granice, kreśli pole boju, pisze oprogramowanie we własnym języku - przybiera postaci wariata, filozofa w beczce, Rasputina, samozwańca, dobrowolnego służbisty, człowieka luźnego, jogina, zdyscyplinowanego działacza itepe.
Mamy nowoczesne technologie, mamy też starożytne mądrości  o praktycznym znaczeniu, mamy możliwości hartowania woli i ciała, mamy techniki świadomościowe i eksperymenty umysłowe. Obrzucą cię błotem z prawa i lewa, od strony Partii, kościoła, hipsterów i Totalnej Opozycji. Bo wypada być tu i tam. Bo nawet rzekoma amerykańska różnorodność, to tak naprawdę przymus luzu, skomercjalizowany "bunt", uniformizm wyróżniania się gwoli pozerstwa. Barbie w glanach i arafatce nie przestaje być plastikowa.
A ty jesteś zwyczajnie na innym "levelu", i to oni nic nie rozumieją. Nie ich "target".


Spostrzeżenia (wrzesień-październik-listopad 2017)

Rząd nagłaśnia przewały swych poprzedników, aby ukryć, iż sam planuje iść tą samą drogą: https://wolnemedia.net/morawiecki-sciaga-do-polski-banksterow/

Władza czapkuje Watykanowi i USrAelowi, a opozycja Brukseli i szerokopojętemu Wschodowi, więc adekwatną odpowiedzią jest Sfobodnō (â)Mazovâ

Politycy nas rozgrywają za pomocą emocji - bezsilny wkurw, czołobitne uwielbienie, marazm, zmęczenie i chęć ucieczki. Same media wykreowały ich na trybunów, których wyskoki i słowotoki mają wywoływać reakcje, być bodźcem. Podczas interakcji z ludźmi, zarówno za pomocą rozmowy, jak i poprzez media, jedna ze stron bardzo często próbuje nam narzucić swoje zasady dyskursu, odpowiednio sformułowane pytania, nakierowane dialogi mają za zadanie wciągnąć do swojej "gry", w zgodzie z jakimś kodem kulturowym czy światopoglądem. To zjawisko opiera się na podobnej zasadzie, co słynna "ironia sokratejska". Człowiek wchodzi w zniewolenie znaczeń, których sam nie zdefiniował.
Starsze pokolenie mówi o młodych, że podali im wszystko na tacy, więc ci nie potrafią walczyć. Młodzi mają większy dostęp do alternatywnych światów, więc obudzą się, gdy zabraknie prądu i galerii handlowych. Ale poprzednie pokolenia żyły w czasach czynu społecznego i odbudowy powojennych ruin, także bieda jednoczyła. Natomiast obecnie idealista jest potencjalnym obiektem "wyruchania", wyzysku. Także zatem instytucja rodziny bierze udział w systemowej grze, szantażując "pępowiną".
NЇhЇлЇzm, cynЇcny ânãrchokaψЇtaлyzm ψecЇfko konsϫmpcônЇzmovЇ Ї korψôkracyЇ.
Warto stać twardo na glebie, ale z łbem skierowanym na kosmos. Nie być frajerem, ale tyż nie tworzyć oślizgłej masy, elastycznej niczem guma od gaci. Trzecia droga pomiędzy monumentalnymi ideami a problemami prostego człeka. Na społeczeństwo nie należy liczyć, bo jak każda instytucja systemowa, nakłada ono kaganiec Innemu, nienormatywnemu. Z drugiej strony żadnego nadętego "arystokratyzmu ducha", żadnego wmawiania sobie, że świat jest jednowymiarowy, że istnieją uniwersalne rozwiązania i piękne algorytmy - odpowiedniki bajkowych zaklęć. Choroby, gnijące ciała, psychozy, robaki, głód i hiperinflacja są jednak częścią wszechświata.

Również pojęcie czasu jest narzędziem szantażu. Reżim, plany mogą być źródłem zniewolenia i uwikłania, ale też mogą służyć obronie przed wszelkimi dyktatorami od asapów, fatalizmem, przed różnorakimi uwarunkowaniami. W myśl zasady - jeśli sam nie zaplanujesz, to ktoś lub coś ci umebluje twój świat.
Obecne technologie zdezaktualizowały tradycyjne pojęcie czasu, które i tak jest względne. Cóż znaczy kalendarz gregoriański wobec metadanych, wirtualizacji czy potoku świadomości, wyobraźni.
ψecЇfko fЇzônomńЇce, ô neϫrochaos! zoofagi i nekrofagi przeciwko koprofagom (vide "restauracja mcdonalds" itepe), trzecia droga pomiędzy szyszkizmem a landrynkowym weganizmem!

Nawet wojny i polowania podlegają dyktatowi estetyki i hipokryzji, utraciły swój dziki, pierwotny korzeń. Dawniej człowiek stał z wrogiem twarzą w twarz, walka była rodzajem relacji, i trzeba było być mentalnie gotowym i zdecydowanym na unicestwienie przeciwnika albo własną śmierć. Znano pojęcie szału bojowego. Dziś żołnierze chowają się za "dekoracjami", a dowódcy i prowokatorzy siedzą w ciepłych gabinetach i plotą farmazony. Są oderwani od rzeczywistości tak samo jak politycy od świata realnych, przyziemnych problemów.  Drzewiej również polowanie było postrzegane w kategoriach pojedynku, dziś jest rozrywką snobów w wygodnych autach, którzy każą obmyć zabitego z krwi, aby dobrze wyszedł na zdjęciu. Po drugiej stronie barykady tyż nie lepiej: jedni są prawdziwymi ideowcami - rzucają wszystko, i jadą do Puszczy odpierać siepaczy Szyszki, a inni jeno w hipsterskich mediach bronią pand i małych Murzyniątek, tylko dlatego, że te "są słodkie". Ci ostatni - to taki współczesny odpowiednik jaśniepanów-dobroczyńców, którzy raz do roku "fraternizowali się" z ludem, i starali się nie zatykać nosa.

Specyfika systemowej biurokracji polega na tym, iż rządzący biorą pieniądze za rzekome rozwiązywanie problemów kraju. Ale że wbrew propagandzie nie są specami w każdej dziedzinie, i już dawno żyją w swoich kandyzowanych, sterylnych światach, to do pomocy zatrudniają tzw. ekspertów. Stanowiska się mnożą, więcej lukrstywnych pensji się wypłaca, tempo przyspiesza, i znów ktoś to musi "ogarnąć", więc biurokracja znów rośnie. Ale zamiast zatrudnić kilku speców od jednej wąskiej dziedziny, to lepiej wedle zasady "ręką rękę myje", i powołać komitet do spraw problemów z rozwiązywaniem problemów.



10-13.08.17

Poza przejęciem jednej grupy przestępczej przez inną (oczywista mam na myśli położenie łapy przez rząd na sądach, mediach, oświacie itepe) i różnymi formami nacisku na protestujących - o czem pewne media jeszcze wspominają,
ja dorzucę od siebie, w co należałoby jeszcze uderzyć rebelią:
- Macierewicz planuje "system obronny" pod nazwą "Sarna", jednym z elementów ma być, cyt. "Zapewnienie prowadzenia monitoringu informacji z naziemnych oraz satelitarnych stacji telewizyjnych w celu zbierania aktualnych informacji niezbędnych do analizy oraz sporządzanie meldunków i produktów oddziaływania psychologicznego" (więcej: http://silyzbrojne.plportal.pl/artykuly/wiadomosci/mon-chce-miec-sprzet-do-monitorowania-internetu-i-mediow). Szczególnie to ostatnie kojarzy mi się ze zjawiskami, wspomnianymi w notce z czerwca - z gwen/haarp, gwałt na polu elektromagnetycznym człowieka,
- dyktat estetyzmu, o którem wielokrotnie się rozpisywałam -tą razą prezes go pobłogosławił: " Otóż wspólnota, o tym też już wspominałem to także piękno. To poczucie piękna. Chcemy, żeby Polska była piękna",
- dykatura mody- fakt, iż tzw. społeczeństwo odwróciło się od metroseksualnych kreatorów na rzecz tzw. odzieży patriotycznej, nie oznacza jeszcze ideologicznego przebudzenia. Raczej prowadzi do sytuacji, iż zamiast starcia rebeliantów z konformistami mamy szarpaniny hipsterów z brunatnymi mundurkami, hołdowników Watykanu i USrAela z hołdownikami Brukseli i Waszyngtonu. By potem i tak spotkać się w fastfoodzie albo w sejmie nowej kadencji.  Kilka obecnych pokoleń nie doświadczyło wojny, ani nawet porządnych rozruchów, i bywa przytłumione, upupione, spacyfikowane popkulturą i zacukrzone propagandą. Często na siłę szuka silnych bodźców albo autorytetów.
Niestety, jak już ongiś bywało, wkurwienie ludzkie także zostanie przekształcone w "kapitał społeczny", aby ktoś mógł się dorwać do koryta. Tak, trzeba się buntować, lecz w swoim buntownym marszu klawo by było  jeszcze patrzeć  pod nogi, aby nie wdepnąć w gówno. Szkoda rebelianckiego ognia na polityczny obornik.

"Jedyna droga na wolność prowadzi przez komin.
Czasem ktoś krzyknie, ktoś ryknie, a karuzela będzie się kręcić. Wielka loteria- można wygrać bilet - bilet wstępu na Helter Skelter. Tu świśnie pała, tam chlaśnie bebecha, a karuzela będzie się kręcić. Musi się kręcić; pula biletów będzie wykorzystana. Karuzela jest arcydemokratyczna - każdego usadzi, każdego wychuśta, jeszcze się pobiją o bilet. Bo więcej osób przyszło obejrzeć niemiecką trupę akrobatyczną, aniżeli patrzeć na kapitulację Warszawy"

Rewolucja//kontrrewolucja to nie zmiana koloru tipsów. To ciągła szarpanina pomiędzy aktywnym samobójstwem a długaśną robotą na taśmie z bombami.



18-19.07.17
O tym, jak System łamie kręgosłupy

no pewnie, że trzeba uchwalić nowe daniny - wszak palisady wokół budynków rządowych i obstawa milicyjna w asyście ciężkiej techniki kosztuje. Cały naród buduje Dobrą Zmianę. Niewdzięczny suweren niech robi zrzutkie. Szantaż finansowy jednak zawsze działa najlepiej. Materialne dobra - te wszystkie paciorki dla Indian i dżinsy dla bikiniarzy, te 500+ ... kij i marchewka. Dla pijanych kierowców czy gwałcicieli nie ma dotkliwych, uciążliwych kar. Natomiast wystarczy groźba wysokiej grzywny, aby na demonstracje zaczęli chodzić jedynie celebryci mediów i polityki - ich i tak stać na adwokatów, kaucje, a jeszcze będą mieć darmową reklamę w telewizji. Natomiast tzw. zwykły człowiek zazwyczaj nie ma zbyt wiele forsy, zatem nie stać go na założenie sprawy w sądzie przeciwko tym, którzy reprezentują aparat opresji. Przeciwko psom, którzy boją się, że w notatnikach spisanych nie wyrobią norm. Przeciwko klice polityczno-urzędowo-sądowej, która tak naprawdę jest współzależna (Bo zbrodniarzy w togach niebawem zastąpią teraz inni zbrodniarze w togach, a ludzie nadal nie będą mieli żadnego wpływu i kontroli nad władzą sądowniczą). Człek zapłaci mandat, to albo nie da jeść dzieciom albo obciąży zapracowanych rodziców kosztami. A sama instytucja rodziny jeszcze go opierdzieli, że mógł siedzieć na dupie w domu zamiast się wyrywać przed szereg. Dlatego chyba wszystkie reżimy tak doceniały tę postfeudalną tkankę społeczną - bo związki rodzinne mogą spełniać funkcję dyscyplinującą. Mogą grać na szantaż psychiczny, a jeśli rodzina jest dysfunkcyjna - to można ją kupić za pomocą programów socjalnych. Oprócz rodziny mamy jeszcze społeczeństwo - trochę większy system, który na każdem kroku kradnie nasz czas. Czas, który można poświęcić choćby na samorealizację, jest marnotrawiony na proszonych obiadkach, na wycieraniu klamek w przychodniach i urzędach, na przymusowych pogadankach, na wymuszonych koleżeństwach (wszak nie wypada być innym, odludkiem), na rozmowach o pierdołach. Na pracy, która albo przybiera formę pańszczyzny albo tępego wykonywania bezsensownych powtarzalnych czynności albo znów na plotkowaniu przy "stoliczku". Ludzie spinają się na odgrywaniu ról, aby osiągnąć jakiś odległy, często materialny cel, a życie przelewa się jak gówno. Podobno nic nie zastąpi doświadczeń z prawdziwego życia i obcowania z ludźmi. Ale czy życie społeczne nie przybiera często form tresury albo jakiegoś teatru lalkowego? Są alternatywy, ale wielu nawet w świecie wirtualnym i medialnym wybiera to, co aktualnie jest modne, aby nie wypaść z gry. Gra na kompie tak samo bezmyślnie jak pracuje w życiu realnym. Z resztą poza wyobraźnią - wszystkie alternatywy są reglamentowane. Tak jak woda czy żarcie zostały sprywatyzowane i obłożone daniną, tak płatne są używki, internet, książki. Aby się uniezależnić gospodarczo, mieć własne źródła energii czy swojskie uprawy - trzeba mieć wkład kapitałowy i uzyskać pozwolenia. Aby dla odmiany zostać ascetą, odlecieć jak jogini - trzeba się wyrzec wszystkiego - także samego siebie, swego charakteru - rozpłynąć się w niebycie. Nawet choroby psychiczne wiążą się z zależnością. Także na myślenie i wyobraźnię podejmowane są zamachy za pomocą propagandy, socjotechniki, farmacji i fal elektromagnetycznych.
Ergo: System nie zaczyna się najpierw w sejmie czy prokuraturze - władza i polityka bazuje na zależnościach społecznych, na namiętnościach słabych ludzi, na wykorzystywaniu sytuacji materialnej. Oddziaływuje za pomocą mody, etyki i etykiety, religii, szantażu psychicznego. Z resztą ideowość walczących też można wykorzystać - szczując ich, podburzając, sugerując, że teraz albo nigdy, że oto jest moment rewolucyjny. Można też ludzi rozpalić, i czekać, aż się wypalą - poczują zniechęcenie, marazm, zmęczenie, przestaną już reagować na kolejne kopy.
Ciężki to bój, i wielopiętrowy. Zaczyna się w domu, poprzez zakłady pracy, może się kończyć na ulicy.
Ale bomba wybucha raz - a dobrze.
Czas na wyzwolenie. Drogę do niego każdy powinien mieć swoją.
                                                                           ******************
My, (â)MazovâkЇ- nÏhÏлgêvaлtysty, my - straśńЇse âk rϫznē HÏtлery, Staлyny, TϫtsÏ, PÏnoćety, Machno, kozϫny-kozokÏ, Â.Szeлa Ï Ïnse. Fsak nasa rebǮêлâ-bϫrsovańê, gvaůty, revoлϫcyje-konttrēvoлϫcyje, henocyda, akty terrorϫ - êk tak totaлne, ze Ïch ńê vǮâna do makϫfkÏ. Szok Ï zabobona ńê da vam zavêzyć v takê trãnsgresyê. My bojofce ńêÏnstńêûncej voâckÏ.

07.07.17
wydarzenie rangi histerycznej

Jaki wspaniały kolonializm: dobry wujek z Chameryki uczył dziki lud rezerwatu "IV Najjaśniejsza im. Chrystusa króla" jego własnej historii, choć zapewne nie zna własnej. A jego kobiety dadzą wytyczne, jak należy wyglądać. Od dziś w szkole modlimy się słowami "God bless America. Pis ent loff". Trawa była odmalowana, papierowe wioski poustawiane, lud nazwożony - zapewniono im coś pomiędzy dawnym gapieniem się ludu na karetę przejeżdżającego "jaśniepanocka" a wizytą w zoo. Czy ludzie sami godzą się na to traktowanie siebie jak stereotypowych wioskowych głuptasów?
(Ale skoro rządy zabierają się za propagowanie rozrodczości poprzez zabieranie forsy na edukację, zamiast budować swoiste laboratoria - "fabryki" Nowych Polaków-  to jest głupszy od Hitlera, który rzeczywiście spełnił wszystkie obietnice. Ale jednolitym społeczeństwem płazińców [jeść-srać-produkować własne klony] najłatwiej sterować)

A to wieloletnie bagno zawdzięczamy całej plejadzie przewałek biznesowych - od kryzysów centralnie kierowanej (do odpowiednie kieszeni) gospodarki, poprzez złodziejskie umowy Pawlaka z Rosjanami - jakimś cudem tylko Polska przepłacała za rosyjski gaz - Lepper, który miał białoruskie kontakty, znał szczegóły. A skończywszy na złodziejskich umowach offsetowych z jankesami - kupic złom, i jeszcze dopłacać za jego obsługę, serwisowanie. Zatem obecnie trwają przymiarki - równie "korzystne" dla budżetu - do jankeskiego gazu i zakupu kolejnego złomu. Nastroje histeryczne w społeczeństwie mają sprzyjać kolejnym wałkom gospodarczym, czyly prostytucji, sponsorowanej z naszych zarobków i emerytur. A na osłodę przedłużenie konkordatu.



28-30.06.17
Globalizacja i pantokracja  wczoraj i dziś

Już parokrotnie maglowałam temat pantokracji - wszechwładzy pod hasełkami uniformizmu, wiary w miłość, bajeczek o pokoju i pięknie. Władze i pany przez wieki chętnie pacyfikowali wszelakich rebelizantów, transgresyjnych - wszystko na rzecz utworzenia stada łagodnych baranów i cieląt "gapiących się na malowane wrota", tzn. podziwiających majestat władzy, podążających za modą, łatwo poddającym się romantycznym mitom i porywom estetycznym - aby jak najrychlej powielić System w skali mikro- założyć rodzinę, harować, konsumować, dawać na tacę, płacić podatki.  Tak, panie Herbert, to też była "kwestia smaku", bo ludzie z różnych stron barykady często zachowawali się tak samo. Zamiast rozmyślać - wąchali kwiaty i kupowali burgery. Albo pisali listy miłosne do podstawionych kochanków. Albo na wieki tonęli w pieluchach i garach, "wspominając czasy, gdy byli rewolucjonistami". Z resztą już dany temat omawiałam wcześniej i szerzej.
I mity, służące jako narzędzie budowania wielowarstwowego Systemu Pantokracji i globalizowania planety, mają swe dawne korzenie. Przykładem z naszego podwórka jest tekst Unii Horodelskiej - pod hasłami "miłości (...) ktora tworzy prawa, rządzi królestwami, zakłada miasta, prowadzi do dobrego stanu Rzeczypospolitej" otworzyła drogę panom ciarachom najpierw do podporządkowania Rusi i chłopstwa, a z czasem do prób pacyfikacji Mazowsza i Dzikich Pól. Wielu dało się nabrać na mity, bo sami bujali w obłokach, wielu tyż dało się kupić - niczym współcześni, prostytuujący się za "paciorki" - hamburgera, dżinsy, tytuły. Nie tylko goła siła zbrojna władzy, ale współgra z nią propaganda, socjotechnika.


czerwiec 2017

Wrogi sianowne, i ewentualni fanatycy mojej rebelii, rewolucji//kontrrewolucji. Pragnę przypomnieć, iż wszelkie postulaty, protesty, wkurwy i idee tego bloga są nadal aktualnemi, i fakt, iż coraz rzadziej tu publikuję, w żaden sposób tego nie zmienia. Nadal głoszę nihilgewaltyzm, nic się nie zmieniło w kwestii rebelianckiej i światopoglądowej. Wszak kurwy pozostały kurwami, a złodzieje - złodziejami. Natomiast ja sama jestem pochłonięta knuciem, treningami, przemyśleniami, badaniami terenowymi, psychozami-wariactwem oraz walką z terrorem elektromagnetycznym. O tem ostaniem wielu mogło usłyszeć, ale w kontekście wykrzywionym - jest to sprawa poważna, zatem wielu stara się ją ośmieszyć, albo ukazać w innym kontekście. Technologie, tak jak idee - mogą służyć i władzy i rebelii. Mamy tu dualizm, ambiwalencję. Broń czy sztuki walki oznaczają wpierdol - celem wyłudzenia, zastraszenia - albo mogą służyć (samo)obronie, używki mogą zgnoić, uzależnić, albo otworzyć podświadomość czy być elementem rytuału, albo narzędziem wewnętrznej emigracji. Dzisiejsze represje to nie tylko pacyfikowanie ulycznech protestów, cenzura, blokowanie internetu i mediów. Gdy buntownika boli głowa - to może być efekt zmagania wolnej myśli z gwen//haarp. Gdy coraz więcej ludzi zdycha na raka, choruje - to może być efekt zalewu rynku i przyrody trującymi substancjami. Mózg, kosmos, media, fabryki, bomby - emitują fale. I to na poziomie fal, pola elektromagnetycznego, biopola - rozgrywa się cała hulanka. Ongiś często wspominałam o ironii losu, o teorii chaosu. To ich wykorzystanie jest skuteczne w walce - o czym tyż się kiedyś rozwijałam.

Ale jednego łamią ultradźwiękiem, a innego wystarczy propagandą, reklamą, obietnicą. Każdy ma swój "target".  Ja nie mam aspiracji do bycia mesjaszem czy Andersem na białym koniu - stąd nie poszłam w politykie czy w tzw. struktury pozarządowe. Po prostu jestem zwyczajną buntowniczką ze swoim światopoglądem, która drze koty nie tylko z pasterzami, ale także z ich owcami. Świat zawsze był podzielony - jedni konstruowali bomby albo maszyny, pisali manifesty - a inni kontemplowali odchody swoich potomków i zredukowali swe żywoty do funkcji płazińca czy robota kuchennego. Obecnie w uproszczeniu mamy dwa obozy konformistów: tradycyjny i awangardowy. Do tego pierwszego uderzają politycy obiecujący, a także reklamy, które epatują infantylizmem, "upupianiem", kultem powierchowności i lukrowania wszystkiego na około: papier toaletowy musi być kawaii, a sranie jawi się niczym akt sztuki, pranie gaci to akt prometejski wręcz i szczyty aktywności umysłowej. Nie, nie mam zamiaru, wzorem Kory Jackowskiej upatrywać tu jakiegoś konfliktu pomiędzy poszukiwaczami rzekomego "autentycznego piękna", wyzwalającej sztuki - a tandeciarzami, odpustowiczami i kiczem. Dla mnie to wojenka domowa w ramach tego samego estetyczno-uniformistycznego dyskursu, jałowa dyskusja o gustach. Po prostu ja nie wierzę w bajeczki i etyczno-estetyczne zabobony - a głoszą je zarówno "sebixy", "pińcetplusy", jak i przemądrzałe autorytety ze świata nauki i sztuki. A mnie wystarczy być sobą, zamiast stroić miny przed lustrem. A tym, którzy wierzą w mity - można sprzedać wiele - kwestia opakowania. Nawet mnie próbują czasem coś podsunąć, choć jestem biedna i marudna. Do tematu jednak - drugi typ konformisty - "awangardowy", to te wszystkie "wyzwolone" dzieciaki MTV, które można kupić gadżetami, które są rozkapryszone - a nie zbuntowane. Do nich uderza popkultura (najpierw barbie, potem goła dupa celebrytki, która przecież "robi, co chce" - bo ma duże łóżko i kupuje bez umiaru), do nich uderzają portale społecznościowe i kultura korporacyjna - wyrosła z kultury biurowej. To ostatnie - to wyrasta jeszcze ze sztucznych zwyczajów częstowania cukierkami na urodziny (wszystkich- żeby nie obrabiali dupy), potem pokazowe przyjęcia dzieci i młodzieży, potem ciastka do pracy, aż w końcu "imprezy integracyjne". Portale i firmy pasą jednocześnie narcyzm - zesrać się, a nie dać się - i kult dyspozycyjności - być na każde zawołanie, być "pod telefonem", online, spowiadać się zarówno przyjaciołom jak i wrogom ze swojego życia. Swojego?
Nie dla was mnie budować barykady, nie dla was by mnie ukrzyżowali, gdyby nie oszczędzali (sic!) na drewnie.
 
Nihilgewaltyzm!


25.04.17
trzeba terroryzmu? potrzeba wojny z prawdziwego zdarzenia?
http://www.defence24.pl/582291,czarna-seria-katastrof-amerykanskich-smiglowcow
lepiej wam wychodzi machanie pomponami. Tak samo jak polszczańskim polytykom lepiej wychodzą modły, aniżeli robota. Sami dla siebie stanowicie zagroenie, a co dopiero dla swiata


19/20/04.17
hołdownicy kaczyzmu kontra hołdownicy tuskizmu. Świętojeblywcy kontra eurozajoby. Nie mój cyrk, nie moje małpy, bo ja bym wszystkie pocje polityczne powsadzała do obozów, mimo iż ich przestępstwa zapewne różnią się od siebie (rodzajem przewał, nie kalibrem). Ponadto nie czuję się częścią jakiegoś europejskiego czy katolicko-narodowego systemu wartości, bo mam swój nihilgewaltyzm, który się w to wszystko nie wpisuje. Dali trochę wina, teraz nadają igrzyska. Taki wentyl bezpieczeństwa. Szkoda tylko, że ta polityczna piaskownica jest finansowana z publicznych pieniędzy.


7/8.04.17
Wybieraliście. Intronizowaliście. Na ulicy krzyczeliście. Obcym wojskom bazy pobudowaliście. I co, manna nie spadła z nieba, piwo nie wyrosło na drzewach. Rzeki nie płynęły ani krwią ani mlekiem, jeno zgniłemi rybami. Портрет Сталіна - Свята ікона - Катерина II - Oмелян Пугачoв.
Gdzie jest teraz wasza hetmanka? Gdzie jest teraz wasz Chrystus król? Gdzie jest teraz wasz pan prezes? Gdzie jest teraz wasza opozycja? Dzielą po równo zyski na Malediwach.
Żydzi też czekali mesjasza - doczekali Hitlera. Te wszystkie dziejowe zmiany - genetyczne modyfikowanie gówna, przemalowywanie nieświeżej kiełbasy wyborczej.
Nie wyciągaj ręki. Wyciągnij kastet.


03.04.17
Co za klincz. Z jednej strony rząd wprost marzy, żeby mu jakaś bomba 10.04 wybuchła, albo żeby była jakaś zadyma, afera. Bo wtedy można dalej brnąć w propagandowe bajki o wrogach narodu, i dokręcać śrubę. Z drugiej strony jeśliby solidarnie olać obchody, wręcz gdyby wszyscy w kraju, poza rządem, zapomnieli o 10.04, to PiSiory zamiast ubolewać, że każdy ma ich w dupie, i tylko rządowa telewizja ich pokazała - skakaliby z podniecenia, że wreszcie cały polszczański teatrzyk należy do nich, i już nikt nie śmie mordy otworzyć wobec majestatu. I tak jest nie tylko w omawianym przypadku.
                ********
Wy macie swoje świątki, a dawniej miewaliśmy procesy bogów. Wy macie swoich frasobliwych, a nam jest na rękę Ironia Losu. Taka, co to auta rządowe i jankeskie wojskowe wykoleja - że w końcu fajtłapy same się skrzywdzą.  
                     **********
"Hey scum, hey scum
What have you ever done for anyone?
Hey scum, hey scum
What will you do when judgement time has come

And you,re kneeling
And you're squealing
And you're looking for someone
To bear witness
To your goodness
You can't even find your son" (Depeche Mode, "Scum")


Miejsce polityków jest w obozie pracy, a nie na szubienicy (szkoda drzew), krześle elektrycznym (prąd jest w cenie) czy na pustelni (ascetyczny, ale jednak urlop. Co prawda bez wszechobecnej adoracji ze strony me(n)diów, ale nadal można się opierdalać). Próbowaliście przez lata uczynić nas niewolnikami, zatem pomódlcie się do swych bogów, aby praca uczyniła was wolnymi.


18.03.17
toć mówiłam, że zdrowe swojskie produkty wykończą jankeskich dzikusów, nie potrzeba broni biologicznej, aby zgładzić homo americanus i im podobnych zhamburgeryzowanych, zamerykanizowanych osobników
http://pikio.pl/amerykanscy-zolnierze-rozczarowani-polska-jest-kuriozalny-bunt-w-garnizonie/#

22.02-1.03

"помути, бог, народ - накорми воєвод"
"wasal mojego wasala nie jest moim wasalem"

Złodziej rzecze tak: "Nie możemy traktować wkładu emerytalnego jako swego rodzaju rachunku oszczędnościowego na starość – mówił podczas ostatniego posiedzenia sejmowej komisji polityki społecznej i rodziny wiceminister pracy Marcin Zieleniecki"
to po chuj, złodziejska bando, zmuszacie nas od lat do wpłacania?! Żeby nas okraść, rzecz jasna. Teraz wreszcie się przyznaliście. (https://wolnemedia.net/kombinuja-jak-nie-wyplacac-najnizszych-emerytur/) A Rostowski niech nie będzie taki wyrywny do osądzania, bo przyganiał kocioł garnkowi. Po prostu jego ekipa miała inne metody przestępcze.
A dobrać się do forsy jako takiej, ma być łatwiej, dzięki nowym obostrzeniam: http://bezkarnoscpolicji.info/kontrakontrola/kkwydarzenia/centralna-baza-rachunkow-poczatkiem-totalnej-inwigilacji-kont/
Tak wygląda postępowy nowoczesny feudalizm w Najjaśniejszej, a tera będzie jeszcze o kondom-inium. Otóż mamy takie oznaki postępu dziejowego: początkiem stanu wojennego był nagły brak "Teleranka". Oznaką "dobrej zmiany" jest natomiast Antoś M. w "Teleranku". Podczas jednej z propagandowo-sportowych imprez wysrał z siebie formułkie: „Biegną z nami także żołnierze amerykańscy, którzy stacjonują po raz pierwszy od wielu, wielu dziesiątków lat na polskiej ziemi i chcą się przyłączyć do tego wielkiego biegu pamięci o Niezłomnych. Chcą się przyłączyć tak, jak przyłączyli się do polskiego wojska, by ramię w ramię bronić naszej niepodległości”
Żałosne plemię, co myśli, że ich rzekoma swoboda zależy od łaski obcej siły. Po raz kolejny jestem dumna z bycia nihilgewaltystyczną (â)Mazovsanką, która nie musi żebrać i dotować wasalizacji.
Swoją drogą to dobrze, że jankesi faszerują się żywnością z antybiotykami - szerokie dupy im się przydadzą, bo zarówno rząd, jak i tzw. opozycja tam włażą - np. wizyta Tuska w USA.

I nie ma żadnego wyboru dla ludzi z moimi poglądami, jeno wybór własnej drogi. Bo naokoło albo "ludzkie pany" Kaczyńskiego (tak się wyraził, ciarach jeden) albo jacyś rokoszanie - arystokraci ducha, pogrobowcy Herberta, dla których "bunt" stanowi zaledwie (ich zdaniem aż) wybór estetyczny. Więc mamy walkę pięknisiów i dewotów, kotłowanki różnych neosarmatów, "wyklętych", hipsterów, hamburgerożerców. A mnie rozpiera prawacka wola mocy , ale i czuję lewacką sztamę z prostą "hołotą".
Tak się ostatnio zastanawiałam, czy ci wszyscy ludzie, którzy o coś walczyli - na barykadach, po lasach, na demonstracjach, majdanach - czy czuli się potem wychujani? Bo ile razy tak było, że różnym politykierom zachciewało się, aby z buntownika zrobić psa łańcuchowego, którego można napuścić na swego oponenta. Obecnie, w czasach wszechobecnego ekshibicjonizmu i kultu dyspozycyjności, to wrażenie tylko się nasila. Masz maszerować "z nami", a dopiero potem "w imię" czy "do boju". Masz pięć minut dumnie wyprostowanego karku za cenę stu lat niewoli. Przysługuje ci przerwa na dziką swobodę pomiędzy dyżurami w polu. Czy o to chodziło?!
Ale warto być sobą, i się buntować. Ironiczna emigracja wewnętrzna to dobra propozycja, ale warto tyż popróbować jakoś obrócić to ostrze naczyń połączonych współczesnego globalnego świata. Nie będzie łatwo, bo to System i systemowa opozycja mają pieniądze, fundacje, wpływy, technologie, sztandary. Mają fundusze od sponsorów, i są właścicielami pobliskich sklepów oraz punktów usługowych - panami folwarcznymi. Mają gazety i nasze dane. Ale czy to powód, aby jeszcze gratisowo wystawić im dupę i rozszerzyć nogi?
Mam prawo do własnej strategii, sama je sobie wzięłam.


25.//27.01

Przegląd patologii ostatnich dni, czyly krótki raport z sąsiedniej Najjaśniejszej Rzeczypospolytej dla sfobodnēch nἲhἲлgêvaлtystycnēch (â)Mazovâkϫf:
[Będziewa publikować po polszczańsku, coby świadome Polszczany takoż orientowały się i buntowały]:
Nierząd polski po raz kolejny nagłaśnia sprawę smogu, najprawdopodobniej jest to pretekst dla kolejnej przewalanki finansowej: kręcenia lodów z Rydzykiem, a także celem podpisania kontraktów z zagraniczniakami, którzy wyprodukują urządzenia grzewcze spełniające wyśrubowane normy unijne: http://wolnemedia.net/10-miliardow-zl-na-programy-ochrony-powietrza/
Sama kwestia smogu mogła nieprzypadkowo pojawić się akurat teraz . A po kieszeni i tak, jak zwykle, dostanie zwykły, naiwny podatnik. Tak samo było za poprzedniego burdelu, gdy w imię "zdrowego odżywiania" zamiast uderzyć w sieci fastfoodów ukręcono łeb małym sklepikom. Zdelegalizowano sól i cukier, godząc się na GMO. Tak działa unijno-transatlantycka ekologia. I nikt nawet nie odważy się "bluźnić", iż ukraińska połać słoniny jest zdrowsza i bardziej probiotyczna, aniżeli sztucznie polakierowane-powazelinowane zachodnie jabłko. Jeśli McDonalds to rzekomo restauracja, a tablice Mendelejewa w wersji instant to zdrowa dieta, to czemu czarnobylskie płody natury nie mogą być odżywką białkową, a samogon lekiem???

A skoro już poruszyliśmy sprawę grabieży, zwanej podatkiem, otóż wspólnem wysiłkiem rządów samozwańczych lewic i prawic, POPiSów, przy współudziale niejakiego "Chrystusa króla" i "Maryi Królowej Polski", obsługa administracji podatkowej rozrosła się do tego stopnia, iż samo "ogarnianie" danin i zapomog kosztuje krocie: http://wolnemedia.net/polska-na-3-miejscu-najdrozszych-administracji-podatkowych-swiata/, choć można by to przeznaczyć na łatanie tzw. dziury budżetowej. Ale przecież nie o efektywne gospodarkie się rozchodzi, ale o nabranie kredytów u finansjery. A ludziom rzuci się jakiś ochłap, żeby nie pyskowali, tylko zatkali się chwilową konsumpcją. Politycy natomiast po skończonej kadencji zostaną nagrodzeni posadką w jakimś banku czy innej grupie kasożerczej.

Kaczyński jest uniformistą - ocenia za wygląd, niczym moje współuczennice z czasów "gimbazy" (czyli za czasów, gdy rządził "świętej pamięci"):  https://oko.press/kod-niedorozwinieci-kaczynski-nowy-epitet-okreslenie-opozycji/ Może przygotowuje sobie grunt propagandowy pod dzisiejszą złotą młodzież, choć ich ponoć korwiniści zagospodarowali... Nie dziwi mnie to zupełnie postawa Prezesa. Od lat, niczem warsiaska katarynka, powtarzam motyw, iż uniformizm oraz ustanawianie odgórnych norm estetycznych i modowych to nieodłączny element Systemu. Moi wrogowie zawsze najpierw sięgali po argumenty, odnoszące się do mojego wyglądu, ubioru. Społeczeństwo konsumpcyjne (a o taki target chyba chodzi partii) jest zafiksowane na "szopingu" i pracoholizmie. W Polsce ludzie pracują bardzo dużo i długo, bo albo są bardzo biedni albo chciwi i zarozumiali.

A na deser pierwsze efekty pobytu "najwspanialszej armii świata" na terenie rezerwatu polskiego: http://strajk.eu/kolejne-ofiary-amerykanskich-zolnierzy-dwie-osoby-ranne/. Armii, które zdarzało się już gubić różne "drobne" rzeczy: http://technowinki.onet.pl/militaria/amerykanie-zgubili-supertajny-pojazd-wojskowy/6zzz8, http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,151128,19991622,amerykanie-zgubili-bombe.html, bywały i insze "wypadki przy pracy": http://www.tvp.info/25840588/na-okinawie-nie-chca-amerykanow-japonczycy-maja-dosc-gwaltow-i-agresji, http://pikio.pl/pomylka-amerykanow-o-ktorej-milczy-swiat-wlasnie-zabili-90-osob/#
Takich atrakcji nie ma nawet praskie ZOO, ale tam i dzicz mniejsza, aniżeli w bazach obcych wojsk (nie tylko jankeskich, ale tych akurat mamy obecnie najbliżej), na Wiejskiej i w innych siedzibach władzy, a także w kościelnych domach rozpusty.


16//18.01.17

nie zdziwiłabym się, gdyby się okazało, iż to co się rozgrywa w kraju, stanowi efekt jakiegoś paktu pomiędzy politykami z rządu i tzw. opozycji. Jedni zobowiązali się "dymić", a drudzy dokręcać przysłowiwoą śrubę. PiS odpowiednio ślizga się po zmiennych społecznego nastroju (marazm-gniew), i dzięki temu przepycha swoje ustawy. "Ponowocześni" natomiast robią ludziom wentyl bezpieczeństwa, niczym Jarocin w PRL. Natomiast organizacje prorosyjskie ("Zmiana", kawiorowa lewica) spełniają rolę "prowokatorów", aby ułatwić wejście jankesów do Polski. Społeczeństwo jest na coś przygotowywane za pomocą wprowadzania obcych wojsk, za pomocą produkcji propagandowych (np. "Szopka" Wolskiego, film "Pucz"), ale także: z jednej strony świętojebliwe przedstawienia (intronizacja Chrystusa), a z drugiej wigilijno-sylwestrowe "majdany" na Wiejskiej.
Zła wiadomość jest taka, iż gdyby teraz dokonać jakiegoś aktu akcji bezpośredniej, to kaczyzm albo ponowocześni wykorzystają go na swój użytek. Jak Hitler po spaleniu Reichstagu albo oligarchowie po kijowskim Majdanie. Z drugiej strony naumyślna bierność może się jawić jako ironiczny akt buntu przeciwko rokoszom. Ale może też służyć rozkręcaniu się Systemu, przepychaniu nowych bandyckich ustaw.

Pierwszy krok w rzeczonej sytuacji, to wyzwolenie. Uniezależnienie się od ideologiczne spod władzy partii, kleru, amerykańsko-watykańskich i neokonfucjańskich (służaków wschodnich imperiów) kolaborantów. Odrzucenie "Chrystusa-króla" i paradygmatów, narzuconych przez "zachodnie demokracje" i "wschodnie reżimy" - na rzecz własnej drogi (nihilgewaltyzm). Mazowsze NIE MUSI WYBIERAĆ między Waszyngtonem a Rosją, między lewicą a prawicą. I tak nikogo nie obchodzimy z naszymi piaskami wiślanemi, nie mamy ropy naftowej. Prof. Samsonowicz pisał artykuł o "przesłankach tworzenia narodu mazowieckiego" (zostały sztucznie przerwane), i teraz one powróciły.
Zatem jeszcze wyzwolenie gospodarcze, póki nie wszędzie "weszło" GMO (małe gospodarstwa rodzinne, ogródki, sady, rzeźnie). Wyzwolenie terytorialne...z pomocą nowych technologii, tzn. poprzez tworzenie alternatywnej rzeczywistości wirtualnej. W dobie robotyzacji, komputerów, nanotechnologii - wyzwolona "komuna" czy nowoutworzone państwo nie musi mieć stałego terytorium, może mieć charakter koczowniczy dzięki rozwojowi internetu i wręcz "kieszonkowych" fabryk. Nawiasem mówiąc, już lepiej, ażeby społeczeństwo "pływało" w cybernarkotykach, niżby miało wspierać System.  
Ponadto inwestujmy w wariatów oraz osoby zagrożone zesłaniem na przymusowe leczenie psychiatryczne. Wariat nie głosuje, wariat zawsze "wie swoje" i nie ma oporów społeczno-moralnych, bywa tyż genialny, wariat inaczej reaguje na reklamy i propagandę (nie stanowi mainstreamowego "targetu"), więc System albo go ignoruje i wyśmiewa albo przymusowo neutralizuje. A więc (â)Mazovâ ekstremistów, rebeliantów, wariatów, wieśniaków-plebsu, honornych cwaniaków, szalonych technokratów...
Proklamuję.
Skoro pajace z rządu sobie ogłaszają jakieś akta i konwenta, tworzą swe wizje rzeczywistości, to ja nie mogę? System miał swoje "plany pięcioletnie", a ja mam plany nihilgewaltystycznego Mazowsza, i obozu pracy dla pantokratycznych świń.


grudzień//styczeń

Jestem tak wkurwiona tym politycznym syfem, tymi walkami o koryto przeplatanymi ślinotokiem peanów na cześć najazdu dzikich małp (oficjalnie zwanych "wojskami amerykańskimi"), że żadne słowo nie odda głębi buntu i wkurwu mego. Chyba tylko atak jakiegoś wunderwaffe byłby godnym odzwierciedleniem mej reakcji. Czas na secesję Mazowsza. To my powinniśmy postawić drut kolczasty i czołgi wokół swego terytorium, a nie to bydło z Wiejskiej. Z resztą żaden mur im nie pomoże. Od lewa do prawa jesteście siebie warci, a polityczną kurwą można być także niebędąc w rządzie. Wystarczy wysługiwać się temu systemowemu pantokratycznemu syfilisowi.

 


17.12.16

Ja tak przeczuwałam, że w atmosferze przedświątecznego otumanienia w sejmie , tzn. korycie, cuś odwalą, i się doczekałam...
Precz z propagandą, siłę ma ten, co myśli samodzielnie - choćby był wariatem!
Politycy, myślicie, że jesteście tacy ważni, że jesteście gwiazdami i napoleonami jednocześnie, a jesteście stadem pasożytów i pieniaczy! Mówią o was, bo czyż nie mówi się o zanieczyszczonej murawie? Owszem, gówno też odgrywa jakąś rolę w przyrodzie...
Nie dajmy sobą rozgrywać!
Moja rebelia to nie wasze wojenki o koryto!

Politycy do obozów pracy na katorżnicze darmowe roboty!
WSZYSCY, ZARÓWNO Z RZĄDU, JAK I Z TZW. OPOZYCJI!
A jak wam będzie za ciężko, to zaproponuję, że się za was pomodlę, niczym pani premier do rodziny górników.


12.12.16

Trochę luźnych, cynicznych  dygresji:

Nowa podstawa programowa. Świętojebliwe "wychowanie do życia w rodzinie" - generalnie z tym przedmiotem jest taki problem, że albo się go wykłada jak na katechezie, albo opowiada farmazony o odpowiedzialności i rzekomych uczuciach. Jedno moralizatorstwo pod różnemi sztandarami. Zalegalizowanie dyktatu estetyzmu i uniformizmu, oraz ciąg dalszy moralizatorstwa - cytaty z planowanej reformy (za oko.press): "(uczeń) określa wartości estetyczne poznawanych tekstów literackich”, „Wprowadzanie uczniów w świat wartości, w tym ofiarności, współpracy, solidarności, altruizmu, patriotyzmu, szacunku dla tradycji, wskazywanie wzorców postępowania i budowanie relacji społecznych, sprzyjających bezpiecznemu rozwojowi ucznia (rodzina, przyjaciele). (…) Rozwijanie zdolności dostrzegania prawdy, dobra, piękna, szacunku dla człowieka i kierowania się tymi wartościami”, Czyli klasowa suka podokucza brzydkiej, niemodnie ubranej koleżance, a potem ładnie ją przeprosi. A obowiązywać będzie jakiś jedyny wyznacznik "dzieła literackiego", a uczniowie, pozbawieni uczuć estetycznych (tacy ludzie istnieją, jestem tego przykładem), będą mieli problemy ze zdaniem do następnej klasy. A ja w czasach szkolnych myślałam, że nie ma większego absurdu, niż kolekcjonowanie pał z muzyki za nieumiejętność śpiewu. Tak jakby każdy musiał być przyszłym artystą czy siatkarzem. A propos tego drugiego: z WF-u też miałam kiepskie oceny, bo miałam talent gimnastyczny, ale ciągle graliśmy piłką.

Bronicie (zależnie od opcji): Trybunału, pamięci waszych bohaterów, ołtarzy, różnych uwięzionych, bronicie jedynie w imię argumentu, że "wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi". Ale żaden z was nigdy nie stanie w obronie np. wszelkich wariatów, czyly osób demokratycznie bądź odgórnie uznanych za odmieńców - z tą konsekwencją, co zwie się ubezwłasnowolnienie. Czyly że nie zamkniesz ich do kicia, ale już zrobić z nich srające pod siebie warzywo na odmóźdżających lekach - można. Nikt się nigdy o nich nie dowie, bo oni już nie krzyczą, a otoczenie ich sprzedało. Bo nie byli wystarczająco estetyczni - w przeciwieństwie do słodkich zwierzątek i zawsze uczesanych obywateli; nie pasowali do waszego "kawai" - kandyzowanego - świata. Bo mieli własne zdanie, widzieli co innego, patrząc w te same strone.
Organizujecie akcje dobroczynne w przerwach między szopingiem, i cieszycie się, że podczas Wigilii żaden niespodziewany gość, dla którego zostawiacie puste miejsce, nie przeszkodził wam w rodzinnym chlaniu i obżarstwie. To są spostrzeżenia, a nie dowody na to, że ja sama jestem świętością fruwającą nad ziemią. Po prostu moje zło objawia się w innych dziedzinach, co wynika zapewne z innego sposobu życia. Różnice między ludźmi, szczególnie światopoglądowe, są faktem.

Nie dajmy się spacyfikować!
Nie bierz ich leków! Nie jedz ich karmy! nie słuchaj//nie czytaj//nie oglądaj//nie wchłaniaj ich propagandy! nie kłaniaj się!


4-5.12.16

Oto i mamy nową tzw. "ustawę o zgromadzeniach", dzięki której "dać głos" na ulicy, czyly występować w charakterze głosu ludu//narodu będą mieć prawo głównie przedstawiciele zorganizowanej  religii oraz urzędnicy Systemu. Wzorem ustrojów tzw. demoludowych głos ulicy stanowić będą "spontaniczne" pochody, tudzież procesje.
 I w tym szaleństwie jest metoda: z jednej strony populizm (wszystko za darmo, 500+, ułatwienia dla gospodarki), z drugiej działania magiczne (wykopywanie trupów, polityka historyczna, jasełka - "uroczystości religijne" z udziałem władzy), a w międzyczasie dokręcanie śruby (rzeczona ustawa, podejścia do GMO i CETA, błaganie jankeskiej dziczy o kolonizację naszej ziemi przy pomocy pordzewiałego pomilitarnego ustrojstwa). I tak oto zarządza się za pomocą mętliku i rozmydlania ludziom orientacji w sprawach politycznych. Władza wychodzi z założenia, że ludność zapcha się kredytami i zapomogami, a głównie strawą duchową pod postacią obietnic, haseł i imprez - i w dupie będzie mieć opór.
Z drugiej strony ja też mogie powiedzieć, że w dupie mam zgromadzenia, bo jak chcę zamanifestować swoje zdania, to i tak nikogo nie pytam o zgodę. A poza tym, jak pokazują przykłady z historii, jak komuś nie pozwalają protestować, to zamiast maszerować idzie napierdalać. Przy tej okazji jedna praktyczna i użyteczna dygresja: w nastrój bojowy za pomocą transu wprowadza zarówno zbiorowe miarowe maszerowanie ("jak jeden mąż"), które uaktywnia instynkty zbiorowe, stadne, ale i źródłem nastroju może być amok, adrenalina - wtedy tran bojowy jest bardziej "dziki", zwierzęcy.

Ale nie w tym rzecz. Nie w tym, na co nam pozwalają, a za co pasem w dupę. Rozchodzi się o to, że świnie u koryta po raz enty zapomniały, że to oni mają służyć ludowi, bo na to zostali wybrani. A jak nie, to kopa w dupę. I, moim zdaniem, choć na nich nie głosowałam, nie mają oni żadnego prawa ustawodawczo szczekać "rozejść się!". Bo i z jakiego tytułu?
Oczywiście ustawa tradycyjnie została przepchnięta. I dlatego tym bardziej nie można popadać w marazm, bo wtedy System nabierze rozpędu, i pójdzie dalej.
I trzeba go atakować także z kilku frontów: od strony praktycznej, od strony symbolicznej, kontrkulturowej. Tworzyć swój reżim życia, swoje obrzędy, politykę, historię, aktywność. Technologią i duszą.
I nie dać się mendom politycznym z "opozycji", którzy będą rozgrywać swoją politykę na możliwym konflikcie.
I warto pamiętać: upokorzenie boli najmocniej. Ukraiński pobity biurokrata, wrzucany do kosza na śmieci przez wkurwiony "motłoch" czuł się bardziej niekomforotowo, niż król pod gilotyną.


«Кабы было кольцо кругом всей земли, Кругом всей земли, кругом всей орды, Мы всю землю святорусскую вниз повернули, Самого бы царя в полон взяли; Кабы была на небо лестница, – Мы бы выстали на небо, Всю небесную силу присекли, Самого бы Христа в полон взяли». "Відтепер твоє ім’я буде не Яків, а Ізра́їль, бо ти боровся з Богом і з людьми та переміг"
Biegłam wilkiem krukiem gryzłam ich ciała pod brzozą, a potem upiłam się krwią waszego boga, ale była wytrawna, я коктейль із ідей тотальних та бунтівних; я ферментація-перегонка
piję krew króla Rzeczypospolitej, kąpie się w kwasie chlebowym Pantokratora
teraz idę po was, aby zrobić z waszych skurwionych charakterów ekologicznego tatara

Powołuję Związek Zawodowy Związku Wyznaniowego Gwałcicieli Skurwionych Zombie



28.11.16

Za chyba każdym działaniem człowieka stoi albo jakaś motywacja działania albo manipulacja.
Społeczeństwo gotowe jest uznać, iż kiedyś pewien Jezus postanowić poddać się katordze, aby zbawić innych. Gotowi są czytać romantyczne historie o "cierpieniu za miliony". A jednocześnie napotkawszy na zarzyganego leżącego, nieznanego im, osobnika, łatwo uznają go za "śmierdzącego żula" - po cóż kontekst, po cóż dane biograficzne?
A potem wrócą do domu i włączą telewizor, a tam jakiś, powiedzmy,  "projekt Chrystus", czy inny reporterski eksperyment. Albo taki "odkrywczy" artykuł: http://wolnemedia.net/gazeta-wyborcza-odkrywa-trudy-pracy-gornikow/  - bardzo przypomina popularne ostatnio programy, w których samozwańcze gwiazdy i inne, oderwane od rzeczywistości „selebritis” jadą na wieś albo na inny kontynent, i nagle doznają szoku, że istnieje coś innego, niż ich kandyzowana szklarnia, w której się chowają. To, co dla tzw. zwykłego człowieka jest w miarę znane, choćby ze słyszenia, dla nich stanowi swoisty kulturowy szok, i w ogóle trauma, biegiem do psychologa! Tutaj też: ojej, musiała zmienić ciuchy, nie mogła się domyć! I pewnie tips jej się okleił przy łopacie. Ale zaraz wróci do swego getta, i przez miesiąc będzie wspominać, jak to ona była dzielna, bo przez godzinę była w kopalni. To straszne, że na targach bywają nieforemne pomidory, mięso  w "dziwnym" kolorze i banany w kropki! Czy naprawdę są ludzie, którzy jedzą słoninę i skwarki? To jajko jest naturalne? Przecież nie ma certyfikatu gospodarstwa ekologicznego!
Człowiek, który większość życia spędza, przykładowo, w pałacu, wyłoży grubą forsę, aby na kilka dni pojechać do slumsów, albo pofotografować sobie murzynków. Zrobią to wydelikacone osóbki, które przeraża śnieg w grudniu, oburzenie wywołuje bożonarodzeniowa piosenka we wrześniu, ale nadzieje pioseneczka o lecie, puszczana w zimie i ferie zimowe w ciepłych krajach. Pojadą do dżungli amazońskiej, aby potem w samolocie dostać wodę Nestle od sponsora.  A potem powie jeden z drugim, iż poznał tzw. „prawdziwe życie”,  że zrozumiał problemy innych, niż on. Równie dobrze mógłby się przejść warszawskimi podwórkami - bomba w pompon gratis w pakiecie plus makijaż pod okiem. Nie piszę tego dla moralizatorstwa, nigdy tego nie robię. Bardziej z cynizmu. Natomiast zawsze przeciwstawiam się bezideowości.

W rozprawkach szkolnych dobrze, poprawnie jest napisać, iż "Campo di Fiori" osądza ludzką obojętność. A czymże są "black friday"? Czy człowiek, który dostał ataku choroby podczas zakupów, nie zostanie zadeptany obcasami osób, "odwiedzających galerie"? Nastroje tłumu łatwo się udzielają, stara prawda - owczy pęd. Holocaust w centrum handlowym. Wszak wszelkie odstępstwa od kandyzowowanej dekoracji są niewskazane. A poza tym kostka do kibla w promocji.
A potem nasza mała stabilizacja, za którą płacimy i jednocześnie nam płacą, czyli wszechotaczająca biurwość. Opiera się to na masowej produkcji baz danych, automatycznym przerzucaniu papierów i "przedstawianiu ofert", a wszystko przeplatane przerwą na "kawusię, bigmaka i papieroska". Cały kraj to jedno wielkie call center, w którym na każdym rogu ci coś wciskają, i nikt cię nie słucha, bo nie o to chodzi w algorytmie.  Sztampowe jałowe lub wymuszone drinkami dialogi albo "życie towarzyskie" na "dobrowolnych" korporacyjnych integracjach, obiady w "restauracji McDonalds", "zabawa z dziećmi" w centrum handlowym. A także dobrowolne wystawianie siebie na końskim targu.

Ale durnie od kreowania rzeczywistości, od stymulowania bodźców - zdają się nie zauważać, iż każdy kij ma dwa końce. Wybór konsumencki, banalne wyjście do sklepu może być aktem politycznym. Zdobywanie i obracanie gotówką - aktem dywersji, sabotażu. Ludowy rytuał - praktyczną wprawką. Wyjście na spacer - myleniem tropów, tworzeniem fałszywej tożsamości. Aktywność fizyczna, trud albo sport - przygotowaniem obronnym, wyrabianiem nawyków samodyscypliny (kontr)rewolucyjnej.

Śmierć uniformizmowi! Śmierć totalitarnej fizjonomice! (vide, np. http://wolnemedia.net/sztuczna-inteligencja-odroznia-kryminalistow-od-praworzadnych-obywateli/ - oto kolejny krok w kierunku pantokracji)


19.11.16

a ja oświadczam, że nie zamierzam się poddawać jurysdykcji państwowej i boskiej, jako i szatańskiej czy korporacyjnej. Chrystus nie jest moim królem//panem itp., tak jak nie jest nim prezydent, proboszcz, możni tego świata, Szatan, bóstwa różne i demony wszelakie oraz korporacje czy "eksperci" z firm i laboratoriów czy reklam oraz dyktatorzy mody, stylów, trendów. Wara wam ode mnie. Nawet jeśli popełniam błędy, to chuj wam do tego. I żadna kurwa nie ma prawa wypowiadać się w mym imieniu.


13.11.16 "polska droga do niepodległości"

od lewej, od prawej
 od centrum, od zada
do ręki czy do ust?
laska czy bez wazelyny?
gładkie przejście z pieska do klinczu
wszystkie drogi prowadzą DO


6.11.2016 "dla mnie bomba"

W polskojęzycznych mendiach projankeski pierdolec sięga zenitu, i po kilkakroć zmiata siłą rażenia tradycyjne listopadowe martyrologiczne wrzutki. W tym samym czasie w ukraińskich internetach przeleciała infa o poradzieckiej broni jądrowej, przejętej i ponoć nawet użytej przez "ukropów" - co istotne, za cichym przyzwoleniem jankesów (http://ermalex76.livejournal.com/774760.html). A w rosyjskim i jankeskim - oba ponoć alternatywne wobec oficjalnych - o tego właśnie typu broni (ale też innych "konspiracjach"), która może zostać użyta u USrAńców w ramach jakiejś kolejnej "fałszywej flagi" w kontekście "wyborów" (http://anvictory.org/konspirologiya-vyborov-2016-v-ssha/).
...nie od dziś wiadomo, iż  strumień informacji - falowy czy świetlny - wpływa na bio-pole człowieka, mówiąc potocznie, lasuje mu mózg. To działa w kilka stron, bando pantokratycznych debili, i wy, ogłupieni oportuniści.
 

30.10.16

Ci, którzy twierdzą, że z buntu i/albo światopoglądu się wyrasta, zaświadczają tem samem, iż od samego początku swej drogi byli kolaborantami i/albo prostytutkami

4.10.16

Mówiłam już dawno, że to rząd to banda kolaborantów: http://wpolityce.pl/polityka/310706-dziwna-nominacja-w-msz-czyli-podazamy-za-przykladem-ukrainy
...a potem się nie ma co dziwić, iż próbują przepchnąć takie GóMwNO jak CETA, TTIP, i sprowadzają do kraju tony odpadów technicznych i ludzkich z USrAela, a kobiety wpychają w ramiona zagranicznej farmacji, jednocześnie robiąc dobrze Watykanowi (zakusy aborcyjne, przymykanie oka na zbrodnie kościoła itp.). Liski Rabusie w swej wiernopoddańczej pazerności bujają się od klamki do klamki „wielkich tego świata”, włażąc między wódkie a zakąskie na raucie burdeltatów ze Wschodu i Zachodu (przedstawicieli świata władzy, finansów, korporacji, mody i urody, wszelakich fabryk piękna i reklamy totalnej, bogoróbstwa czyly władz religijnych). Wszyscy oni razem budują pospołu świat pantokratyczny na najlepszych wzorcach feudalizmu; neokonfucjanizmu, NWO, mondializmu, uniformizmu, umiejętnie i zależnie od potrzeby żonglując biznesem zbrojnym (zysk), emocjami tłumu (niech tłumy gryzą się między sobą, podczas gdy oni realizują swe przewały) i pacyfizmem (bo trzeba uspokoić ludzkość, aby się nie buntowała, nie prowokowała „zachowań rasistowskich”, „ekstremistycznych”, aby „patrzyła na świat i (wszystkich) ludzi oczami zakochanego idioty”. Celem danego działania jest zamazanie w ludziach świadomości światopoglądowej, wprowadzenie zamętu w głowach tych, którzy próbują być sobą oraz ostateczne otępienie konformistów i oportunistów.


23.09.16

niniejszym proponuję oficjalnie otworzyć na Wiejskiej filię ośrodka dla uchodźców, która będzie zajmować się świadczeniem usług erotycznych – hetero oraz homoseksualnych. Usługi będą świadczyć także żony i dzieci (p)osłów, a potem będą przymusowo rodzić, wszak aborcję już prawie zdelegalizowano. Posłowie i tak hurtem dają dupy USrAńcom, Izraelitom, Watykanowi i jego miejscowej kadrze, Chujni Europejskiej, Moskwie i dyktatorom mody, i wielu innym, więc co im ubędzie, jak jeszcze kogoś obsłużą? A potem jeszcze pięćset wezmą za małego Ahmedka.

Ja wiem, co to za strategia. Za jakiś czas wyrosną NOWE POKOLENIA WYBORCÓW, demokratyczna większość. Dzieci chore i upośledzone zamiast leczenia i ulgi w cierpieniu dostaną przymusową drogę krzyżową. I wtedy już nie będzie problemu z ustanawianiem państwa policyjnego – bo obywatel potrzebuje opieki, bo obywatel potrzebuje pomocy, gdyż sam nie podejmie decyzji, bo jest upośledzony – nie ważne, jak bardzo. Bo syn Ahmeda może być śmiertelnie niebezpieczny, a syn żulika-gwałciciela to potencjalny bandyta, więc inwigilujmy wszystkich obywateli dla własnego bezpieczeństwa. A jak łatwo ich będzie przekonać do głosowania i zaufania rządowi, szczególnie tych genetycznie obciążonych nałogiem…. i tych, którzy i tak umierają z głodu….


22.09.16

http://wolnemedia.net/szlachcice-czaja-sie-na-michalowice/
WON!!!!!!!!
Ѯêń v śpektory ůōrać, a v pāny bronovać!
Związek Szlachty Polskiej – pod nahajki kozackie!


12.09.16

kilka pierwszych z brzegu absurdów...

...w kraju, gdzie naukowcy i sportowcy dostaną za swą pracę mniej na rękie, aniżeli wielodzietna matka za akt masowej produkcji podobnych jej osobników, gdzie z jednej strony „zieloni” są obiektem kpin, ale jednocześnie zmuszani jesteśmy do wegetarianizmu poprzez masowe produkty mięsopodobne, a karma dla zwierząt jest jedynym naturalnym źródłem białka. Bo ludzie niby mają w dupie środowisko, ale z drugiej strony roślinność i zwierzęta domowe mają w ich domach więcej praw i przywilejów, aniżeli sami właściciele, choć to dom/blok jest środowiskiem naturalnym człowieka współczesnego. Więc i nie dziwi, że kwiaciarnie mają większe strategiczne znaczenie, są dłużej otwarte, niż spożywczak. Bo ludzkość jest chętna wykładać forsę na to, co jeno „umaja” - bez praktycznego zastosowania – jest to wyższa forma hedonizmu, bo już samo nieumiarkowane żarcie i chlanie to za mało, więc trzeba dorzucić sobie jeszcze galerie (handlowe i te ze snobistyczną sztuką) i kościoły do pakietu „all inclusive”. Zatem nie dziwią azjatyckie zglobalizowane byłe republiki radzieckie, gdzie mamy całodobowe salony piękności i takież kwiaciarnie, ale jednocześnie nie ma możliwości godnego skorzystania z toalety.
Dlatego właśnie ludzkość zgodziła się płacić za rzeczy ogólnodostępne, jak woda, powietrze, pozwoliła zagranicznym koncernom je zapakować i ustawić na półce. Pozwoliła sobie na unikanie opodatkowania, by jednocześnie te same flote wydać na lotto i shopping, a więc i tak waluta wpadła do kieszeni Systemu. Złodziejom wszak jest wszystko jedno, czy ktoś im odda swój zarobek poprzez ZUS czy poprzez tacę w kościele czy może poprzez rajd po sklepach i usługach albo płacąc za obietnice łatwego szczęścia/wygranej/szybkiego dostatku.
Mamy zatem kulturę popularną oraz wyższą – obie opierają się na sile sugestii, na wmawianiu ludziom, co ma im się podobać, aby „dobrze się bawili” albo „mieli wysublimowany elitarny gust” - zamiast być sobą, i samemu decydować, co ci się podoba. No i jeszcze kultura ludowa: przeżytki feudalizmu pod postacią wszelkych „dożynek prezydenckich”, gdzie jaśniepan dostaje od chamów łan, ksiądz lata z kropidłem, a media się tym onanizują.

Rewolucja/kontrrewolucja? Walka o wolność i honor, powstanie? Tylko w pełnym makijażu, i ze sprzętem do selfie.

Dlatego wybieram nihilgewaltyzm.

 

sierpien 2016 




9.07.16

Zaiste, jacy wy wszyscy jesteście, kurwa, żałośni;
rządząca szajka i szajka KOD-u, ścigające się w drodze do anglosaskiej dupy – pod hasłami bezpieczeństwa i/lub demokracji, UsrAńscy bandyci, robiący jak zwykle za przemądrzałych strażników demokracji na świecie – grożący Antoniemu palcem i chcący dogadać się z Rosją, oraz wschodni bandyci, turlający się ze śmiechu akonto tego całego cyrku. Czy to już orgia w korycie czy li dopiero sadomasochistyczna gra wstępna pod amboną? 

 

28.06.16

Prężcie dalej muskuły, bo tylko to wam pozostało. Urządzajcie sobie igrzyska i międzynarodowe balangi – szczytowanie z NATO, z papieżem - ale na swój koszt – ten cyrk i tak jest skazany na bankructwo. Opłakujcie sobie „Brexit”. Ja i mnie podobni codziennie możemy uświadamiać sobie, jak bardzo jesteśmy waszymi wrogami i przeciwieństwem.
Przeciwko zbrodniarzom UsrAńskim, biurokratom unijnym i neokonfucjanistom ze wschodnich imperiów, przeciwko watykańskim dewiantom i pantokracji. Przeciwko uniformistycznym zamysłom, jak ten z Lubina: zakaz suszenia „gaci” na balkonie, bo obrażają „smak” i „estetykę”. Dziś własny balkon, a jutro? Zakaz pokazywania się na ulicy posiadaczom „zakazanej gęby” i srogie reglamentujące dozwolony ubiór? Takie przepis już działały na Jawie, w Indiach, w państwach muzułmańskich. Obrazę uczuć religijnych już mamy, tak samo jak kary za obrazę „funkcjonariuszy publicznych”. Jutro? Kara za obrazę gustu, smaku, estetyki? Przymusowa resocjalizacja u jakiejś pani pokroju Rozenek? Kary za jakąkolwiek obrazę „naszych sojuszników”? Przymus rodzenia dzieci z gwałtu, dokonanego przez stacjonujące w Polsce obce wojska? A dzieci poczęte z kapłana? Zakaz krytyki polityki rządu?
To poproszę mnie wsadzić profilaktycznie za skrajny ekstremizm. Bo obóz pracy i gnojówka na miarę Systemu są moim dążeniem. I nie musicie się sami wystawiać na różnych szczytach i obchodach. „Jest świnia – znajdzie się rzeźnia”.


16/17.06.16 „Dali-mi-banana”

Dobiega końca wielka propagandowa hucpa pt. Anakonda 16. I jedno trzeba organizatorom przyznać, że im się udało...co mianowicie? Agitpropowe lanie wody. Zarówno ze strony polskiej władzy kolaboranckiej, jak i ze strony samego gestNATO. Ci ostatni szczególnie odnaleźli się we wpajaniu młodemu pokoleniu swego wypaczonego stylu bycia (vide np. http://anakonda.do.wp.mil.pl/pl/1_559.html), a także zabawianiu tubylców swymi codziennymi cyrkowymi występami. Istny rezerwat. Ale że „paciorków” żadnych nie rozdawali, to i za pokaz tresury nie dostali banana. Przy okazji ponoć UsrAńscy słudzy wyjątkowo zainteresowali się poszukiwaniami tzw. „złotego pociągu”, co daje nam świetlistą nadzieję na jakąś przyszłą misję „demokratyzowania” naszego kraju przez uczynnych żydoamerykańskich misjonarzy - ku uciesze innych bandytów - ze wschodu, pardons – braci w wierze (w pantokrację i komerchę). Bo już wam uczynna propaganda publiczna i prywatna przecież nie powie, ile z zaplanowanych ćwiczeń się nie odbyło, gdyż przerosły one możliwości naszych nadętych przyjaciół, obawiających się ponadto różnych reakcji tubylców. Przykład pierwszy z brzegu – operacja „Gniewosz” w wodociągach – kanalizacji w Koszalinie, atak biologiczny. Jak widać, ścieki i szczury w kanale - to zbyt wiele. Strach pomyśleć, co by było, gdyby między sejmem a usrańską ambasadą wywaliła rura, fundując kąpiel możnym tego świata w ich własnych korytach – darmowa gnojówka jak się patrzy. Dodajmy do tego awarię energetyczną, i całą waszą wojnę technologiczną, strategie bezpieczeństwa – szlag trafi. Akurat mnie to wszystko nie dziwi, wszak żyjemy w świecie „cywilizacji”, naznaczonym wzrostem przemysłu medycznego i spożywczego, dzięki czemu mieszkańcy okolic Czarnobyla, odżywiający się zmutowanymi grzybami, skażonym mięsem i świecącym samogonem, są zdrowsi i bardziej długowieczni od tzw. człowieka zachodniego. A po wschodnich, za przeproszeniem, drogach, nawet czołg nie jest w stanie przejechać, choć wyboje przypominają leje po bombach.

Na pocieszenie w przyszłym roku radzę poćwiczyć musztrę, może żołnierkom-akrobatkom z Korei Północnej dorównacie, choć do klasyki III Rzeszy wam jeszcze brakuje.



7-8.06.16

(„moim największym marzeniem było zobaczenie Paryża” Adolf Hitler)

Zatem funkcjonujemy w wielowymiarowej rzeczywistości, gdzie buntownicy są profilowani jako zwyczajne przypadki psychiatryczne („nie miał kolegów //zawód miłosny, więc teraz jest rozgoryczony, zatem zebrało mu się na postawę negującą, a swą frustrację przelał na otoczenie, na politykę, rząd i kościół”), natomiast gwoli gładkiego zaprowadzenia stanu wojennego (tzw. ustawa antyterrorystyczna) tworzy się wywrotowców na zlecenie rządu. Szczytowi NATO i ŚDM zagraża ponadto...strefa kibica na pl. Defilad – i tak już niemal wykupionym przez ciarachów (nowych Sarmatów – na wzór „noworuskich”) za weksle spopielonych przedstawicieli „narodu wybranego”.
Mamy wojnę hybrydową; wojnę światów, gdzie mieszają się autentyczne akty protestu i walki – z aktami prowokacji rządowych i systemowej opozycji.
Jak za dawnych partyzanckich czasów bohaterstwo, transgresja, nihilizm, strategie zarządzania, pospolity bandytyzm i warcholstwo – mieszają się ze sobą, współtworząc rodzimy krajobraz. Należy z tego korzystać!

Może jakaś Wojna Oczyszczająca zmiecie przy okazji inne scenki rodzajowe świata współczesnego (poza opisywanemi przeze mnie drzewiej elementami Systemu): - Biurwy, harmonijnie łączące w sobie cechy „demoludowej” urzędaski („praca”, polegająca na wielogodzinnym tworzeniu papierologii, stanowiącej sztukę dla sztuki na chwałę Systemu, przerywana „kawusią” i plotkowaniem, telefonem-alarmem pt. „w pokoju 3684 pani Irenka ma ciasto”, „pani Małgosia ma dziś urodziny – pokój 7639”, by po ośmiu godzinach siedzenia za biurkiem posiedzieć przed telewizorem albo przy kolejnej mdło-wymuszonej paplaninie o przysłowiowej dupie Maryni) z cechami współczesnego mordorowego korpoluda. Bo „trzeba” mieć rodzinę//partnerów, mieszkanie i smartfona, i koleżanki z pracy, i jeszcze estetyczne zboczenia zamiast idei (łatwiej mieć gadżet aniżeli światopogląd, stąd plagi zbieractwa i zakupoholizmu). Integrować się ze społeczeństwem. Wysłać dzieci na obóz pracy do USA („work and travel”).
- jedyne zalecane przez reżim wybory: między PiS a PO, między lewicą a prawicą, między Wschodem a Zachodem, między rozpasanym hedonizmem a skrajnymi wyrzeczeniami na rzecz zaspokajania estetycznych podniet (modeling, „bycie fit”, luksusowa prostytucja itp.).
- kawiarnianych lanserów spod Muzeum Powstania Warszawskiego, ale przede wszystkiem tych komercjalizatorów od kubeczków na kawę z „kotwicą” i im podobnych...żydów przerobiono na mydło, aby aryjczyk mógł się umyć, symbole natomiast przerobiono na gadżety. Tak, powstańcy też byli młodzi, też chcieli się bawić, a nie wciąż się bać. Obce mi są argumenty, że „coś nie wypada”, ale czasem pytam, czy brat mojego dziadka rzeczywiście walczył o to, aby oni pili bezrefleksyjnie tę swoją pierdoloną kawusię akurat tutaj? Aby logo jankeskiego trującego napoju świeciło przy wyjściu z wystawy o stalinizmie w Polsce? Już kiedyś pisałam, że debilne media wciskały nam różne ckliwe historyjki o „dzielnych” bikiniarzach, o tym, iż obalono „komunę”, bo „było szaro” i nie było zachodniej popkultury. Tymczasem zarówno wszelcy pionierzy i komsomolcy byli takimi samymi uniformistami co wszelkiej maści modnisie „konspiracyjnie” rozmiłowani w zachodniej (wspak)kulturze. Po prostu mieli inne smaki, więc i inną modę – paradygmat pozostał ten sam. Bo społeczeństwo należy ogłupiać, a najłatwiejsze obecnie są obrazki, przeplatające obsesyjną martyrologię z wzorcami konsumpcjonistycznymi. Zrób zakupy i polegnij. Ale nie zadawaj pytań i nie podejmuj decyzji.
Світ кожного дня закандизовує тебе живим, продає солодку отруту, яка має нейтралізувати твій радикалізм, адже безпомічною дитиною легше правити - даш шоколадку, поласкаєш, приспіш. Війна має бути рожевою, серйозні розмови дозволено вести лише у гламурних кав"ярнях дбаючу про дресскод. Адже усі герої нашого народу були гарні вродою, такі шоколадні. Наступна революція здариться у рекламі.

Politycy do obozów! Політиків в концтабір!Poλytykϊ do ůobozᴕf robƺϊć!


13.05.16
Brawo dla Redzikowa za protest!!!!!!!!!! Zakaz wstępu dla JAKICHKOLWIEK OBCYCH wojsk!

komentarz obrazkowy: //img.webme.com/pic/d/dm136697/dorobotynihilgewaltyzm.PNG

p.s. Szydło i Kempa pojechały po instrukcje do Watykanu? Proponuję tam pozostać, i tak spełniacie w Polsce role watykańskich służbistów na wychódźtwie – tak jak większość dotychczasowych rządów, choć ci niekiedy służyly wielu panom (Rosji, USA, Izraelowi, Chinom[?], itd.)

12.05.16
i niech was gnojowica zaleje: świnie rządowe, systemowe, pantokratyczne, jankeskie, watykańskie, wschodnio-neokonfucjańskie, landryńskie-ciarachowskie, modowo-uniformistyczne, komercyjne-walentynkowe-kandyzowane-pacyfistyczne itp., a my będziem patrzeć, jak dajecie pokazy pływania w szambie i wreszcie garniecie się do roboty – bo gnój z własnego obejścia trza wszak wywieść

wsadźcie sobie swoje podatki, opłaty, prawa państwowe i moralne, swoje mity, święta państwowe i odpusty, swoje modyfikowane pasze i kandyzowaną rzeczywistość, udławicie się słodkimi rzygami obietnic, pożywimy się waszą padliną

6.05.16  Do roboty!

Ten świat ma to do siebie, iż każda idea, ideologia i akcja ma swe skomerszałe lustro. Komercha ma taką opcję przerabiania na różowe mydło wszystkiego, na co natrafi. Nie ma się co łudzić: na brzydali, „wieśniaków/wsiurów” - abnegatów i niesarmacki plebs też przyjdzie moda. Na rebelię, nawet na mnie. Moje wrogi jeszcze mi będą dopłacać, żebym zamknęła ich w obozie – bo takich wywczasów jeszcze nie mniely. „Коба Кабана, Adik H. Market, Glamour ISIS, Żul- Haute couture, wysokiem aktem łask nakazuję i dyktuję chaos i anarchię, darowuję i zarządzam swobodę absolutną totalną wolą nieba, ziemi, piekła i kosmosu”. Chrześcijanin, nabywający męczeńską śmierć w promocji, królowie i szlachta płacący za gilotynę, Żyd fundujący sobie Auschwitz, Nowoukrainiec z Noworuskim na wczasach luks z Wielkim Głodem w pakiecie, zwierzęta kupujące bilety do rzeźni. I bądź tu wrogiem publicznym! Jakąż zatem ripostę przygotować? Wszak zamiaruję być sobą i przestrzegam jedynie tego, co sama sobie ustanawiam, a złodziei się każe, zamiast spełniać ich zachcianki – choć byznes byłby niewąski. Zostawaj wariatem albo radykałem – masz zagwarantowaną płatną posadę małpki, zabawiającej dwór. Na pewno nie skorzystam z infantylnej strategii lustra: wrogi przebierają się za rebeliantów, to ja im na złość przebiorę się za lalkę Barbie. Niby po co mam grać według ich zasad – zasad oportunistycznych imitatorów? A samo obserwowanie z mściwą satysfakcją ironii losu np. pod postacią wykańczającej się pogonią za trendami świni (ileż to było takich: to się krynoliną zadusiła, to zagłodziła, to szpanowała rzekomymi skłonnościami depresyjnymi) to nuda. Ile można obserwować gryzonia, dla którego najlepszą rozrywką jest bieganie w kółku w swej klatce? Swoją drogą to ciekawe, na ile taki gryzoń zdaje sobie sprawę z zamkniętości, z ograniczenia przestrzeni, z tego, że ile energii by nie włożył, to zawsze będzie w tym samym miejscu – przynajmniej fizycznie? A może to właśnie gryzoń uważa się za kreatora zarówno swej klatki, jak i osoby właściciela, który go karmi?
Jakby tam nie było, wszystko układa się wedle hierarchicznego układu – nawet jeśli jest to układ skarnawalizowany. Nie ma tu pierwotnego honornego pojedynku, jak choćby sytuacja opisana pod koniec tej prozy: http://chomikuj.pl/explosion0000/136697,5345172944.docx

Bynajmniej nie zaczęłam wątpić w swoją rebelię, po prostu preferuję skuteczność w działaniu, stąd niektóre akcje odwlekam na dłużej, dopracowywuję pewne kwestie. I nie ma ochoty dać się sformatować.
Z historii (ironii losu) wiemy, że wszelakich „ruchawek” dokonywali Mazowszanie na obczyźnie: Rogala Wisiel, Jakub Obłom, K. Kosiński (ten od powstania kozackiego), Kostka-Napierski, Jakub Szela, Edward Dembowski, w końcu takoż sam B. Chmielnicki – zresztą więcej na dany temat na pierwszej internetowej stronie w języku mazowszańskim: http://mazoviaki.prv.pl/ Перевертень - це не завжди той, хто продав, юда. Це може бути той, хто ЗУМІВ, навчився перевтілювати себе ким йому захочеться. Він сам собі вибирає, пити йому вино чи кров (й чию). Це каламутня віднайдує його. Czasem lepszy jest amok, trans bojowy, a czasem skomplikowana pajęczyna strategiczna.
Kolejna odsłona mej „ostatniej wieczerzy” to ma być coś bardziej niż wunderwaffe i очищувальна війна, i ostrzej aniżeli nekrofilski gwałt z dyktatorami, wywrotowcami i (kontr)kulturowymi idolami niegrzecznej młodzieży. Oczywiście zaraz dowiem się od rzeszy ekspertów i autorytetów, że mam coś nie po kolei, potrzebuję przyjaciół, chłopa, randki, akceptacji i kredytu na mieszkanie. Wtedy będę normalna, wszak bunt buntem, a i tak wymagany model to dom, praca, rodzina/związek (może być wyznaniowy) – jak w serialu czy reklamie. Pogadajcie sobie, i tak wam nie ulży.


26.04.16

Zakaz zgromadzeń podczas zjazdu złodziei i szajki bandytów (zwanej dla niepoznaki NATO)?
Co, rurka wam zmiękła, że waszych sojuszników kochanych ktoś zechce w tyłek kopnąć, choćby słownie? Szabesgoj zwany dla niepoznaki polskim prezydentem zamarzył sobie stanu wojennego? A pocałujta nas gdzieś, i tak się doczekacie swojego, jak nie teraz to jutro. Âmazovâ bez ânkesȣf, dȉntojra Vȇjskȇj! Politycy do obozów pracy, imperia i systemowe pantokratyczne świnie do gnojówki!



4.04.16

 

Szanowna pani Szydło, przedstawicielko rządu ponoć narodowego! Odwagi! Kryzys imigrancki sprawił, iż jest tylu muzułmanów, gotowych spłodzić dziecko w ramach gwałtu. Proszę dać przykład, sprowokować ich (wszak taka natura kobiety, to kobieta zawsze winna, prawda politrucy watykańscy i arabscy?), a potem urodzić małego Ahmeda, który będzie miał dominujące geny swego dzielnego taty. Może pani sobie od razu wypłacić 500 zł na poczet patriotycznego religijnego wychowania tegoż oseska tak niepokalanie poczętego. I może na chrzest starczy. A katabasów to ja bym przymusowo ZATRUDNIŁA do opieki nad dziećmi z ciężką niepełnosprawnością – za stawki „pielęgnacyjne”, czyly takie, jakie dostaje zwykły Polak na opiekę nad takim dzieckiem.

I kościelni zboczeńcy niech się odpieprzą od takich jak ja, bo i tak żyję bo swojemu. I żadnej mendzie z Watykanu, Arabii Saudyjskiej, Moskwy, Waszyngtonu, Pekinu, Mediolanu, Hollywood czy Wiejskiej nic do tego.

p.s. jak ten burdel ma się nie rozpieprzyć, kiedy papierowe powiadomienie (koperta, znaczek, komunikat na kartce) o waloryzacji emerytury kosztuje więcej niż wynosi sama stawka waloryzacji? Także wypłaty dla urzędasów i sama obsługa programu „pińdźset-plus” jest droższa, a niżeli sama zapomoga. Bo kraj ma program „biurokracie na łyskej, ludowi na mózgotrzepa”.

 


27.03.16

Wszystkiego najlepszego życzą Służby Specjalne.
Na kolana, bydlęta, bo was, kurwa, powsadzamy, wywrotowce jedne.
I cieszyć się, że tym razem macie w telewizorze Teleranek.

...wybór między dżumą a cholerą - między ponoć swoim rządem a zagranicznymi terrorystami.


15.02.16 Wikisriks:

pis: czas dofinansować Rydzyka...ale broń boże, nie ze swoich... no przecież płaci lud podatki. Z resztą powie im się, że to na źródła geotermalne...o kuźwa, amerykańce nas znów podsłuchują...
usa: idziemy po was! ropę już mamy, łupki też, czas zabrać się za to geo-coś-tam!
W obronie demokracji i wolności! a w tym czasie niech Putin tańczy na Donbasie!
PO, PiS i reszta: aj-waj! Dogadajmy się!
PO: Majdan! Rejtingi!
PiS: Intronizacja! Reszta to i tak pic, tak jak z łupkami
USA: Nie stać was; kochajmy się jak bracia, rozliczajmy się jak Żydzi...

Dwa tygodnie później: Kryzys międzynarodowy zażegnany! FED obiecało pożyczkę na łapówkę za pożyczkę na obsługę budżetu. Powstała nowa rządowa koalicja na okazję rocznicy Chrztu Polski. Jej zadaniem będzie praca nad scenariuszem tego wydarzenia: jedna strona (tzw. opozycja) zorganizuje zamieszki, a druga (tzw. rządząca opcja patriotyczna) zorganizuje milicję obywatelską i straż moralności.
Papież znów spotkał się z Patriarchą Wszechrusi, ale już w Pekinie. Tysiące
Syryjczyków przyjechało obsługiwać poszukiwania rzekomych źródeł geotermalnych. Stanowią oni zaplecze seksualne oraz gastronomiczne.  


4.02.16

Jakoś we wtorek w reżymowej telewizji była debata dotycząca bezpieczeństwa publicznego. Towarzyszyło jej straszenie ludności oraz tzw. głosowanie publiczności, z które wyszło, iż oto znaczna większość biorących udział zgadza się na ograniczenie ich wolności w momencie zagrożenia. Jaką można wyciągnąć konkluzję z programu? Albo taką, że społeczeństwo jakaś część społeczeństwa rzeczywiście już jest gotowa poprosić o zainstalowanie stopniowego (przebiegającego fazowo) totalitaryzmu w zamian za samo poczucie bezpieczeństwa (nawet nie gwarancję). Albo taką, iż głosowanie było dęte, a całym zadaniem programu było nastraszenie oraz przekonanie widzów do wprowadzenia stanu wyjątkowego w kraju. Oswajanie ich z nadchodzącym wzięciem za pysk dla ich „własnego dobra”. Kaganiec na ryj – a w zamian pączki, paciorki, amerykańskie filmy i dopłata na dziecko. To byłaby dopiero umowa społeczna: System przekona ludność, iż są dziećmi specjalnej troski. Iż są bezbronni i bezradni, głosu nie mają, gdy duzi rozmawiają o sprawach ważkich. A ludność to kupi, bo tak będzie łatwiej.
Ktoś pozwolił na politykę migracyjną, polegającą na wstrzymywaniu, eskalacji, a potem wpuszczaniu dużej liczby uciekinierów.
Ktoś pozwolił na połączenie firm handlujących ropą, energią, i firm handlujących bronią, technologiami.
Ktoś skomercjalizował wojny i ukradł nam nasze ideowe boje.
Ktoś pozwolił na rozprzestrzenianie się wszelkich świńskich gryp itp. epidemii.
Ktoś pozwolił komuś innemu wygrać wybory.
Wszyscy jesteśmy pacjentami wielkiego domu wariatów.
Albo idee albo prostytucja. Ewentualnie jakaś trzecia droga, bądź wewnętrzna emigracja – transgresja (w piąty wymiar czy inny cyberhaj).


24.01.16

 

Wieść gminna niesie, iż polityczne świnie powróciły do swego kolaboranckiego pomysłu zhołdowania Redzikowa Jankesom pod bazę. Do jej ochrony szkolone są liczne zastępy wojsk, a nawet psy policyjne. Jak zwykle kraj próbuje się trzymać w klinczu: z jednej strony Żydoameryka, z drugiej probrukselski KOD, za plecami proputinowscy proDNR narodowcy, i fala azjatycka na karku. Taka sytuacja ma sprzyjać wprowadzeniu stanu wyjątkowego, takiego jak we Francji: http://wolnemedia.net/polityka/francja-przedluza-stan-wyjatkowy-na-czas-nieokreslony/ - najpierw konflikty polityczne wykorzystujące napięcia społeczne, potem wojska na ulicach, a rodak godzinami przy maszynie ramię w ramię z Chińczykiem (kto kogo?) i pozory stabilizacji z dopłatą na dzieci (które i tak mają być przyznawane bez względu na sytuację materialną... a w Polsce wszak rodzą tylko bogacze – bo ich stać, oraz tzw. patologia)
„Ujawnijcie się, wracajcie do zakładów pracy, czekają też na nas spokojne ulice naszych miast, żony, dzieci..” (film „Stan strachu”)

Bazy w PiSdu! Nie dla psa kiełbasa! Odpowiedź na klincz  to unik-spiętrzenie-wpierdol!

Nie jankeskie, nie brukselskie, nie moskiewskie -

(â)Mazovâ dƛa nȉhȉƛgêvaƛtystɤf!

 


18.01.16

„Świat to boska maszynka do mięsa”
Obecny spór wokół islamskich hord, a także wokół sytuacji politycznej w kraju toczy się często w obrębie jedynego paradygmatu. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest skłonność do determinizmu, stąd mamy fanatyków boskiego porządku, ale także afirmatorów dogmatów naukowych, swoistych „fenomenów”, czyli bytów, które mają istnieć bez względu na czas, miejsce i nasze widzimisie (częsty przykład dawnych filozofów-naukowców to formuły matematyczne). Wśród osób religijnych mamy islamskich fundamentalistów czołgających się przed Allachem, wśród krajan spotykamy przykościółkowych świętojebliwców, dla których wcielenie bóstwa wszelakiego stanowi proboszcz. Natomiast we Wschodu przybywają jeszcze tłumy postkonfucjanistów, gotowych pokornie i uprzejmie pracować za przysłowiową miskę ryżu, trwających w przekonaniu, iż wszystko składa się z hierarchicznego porządku. Ponadto mamy jeszcze zachodnich internacjonalistów, którym roją się landrynkowe wizje z „Imagine” Lennona. Łączy te grupy właśnie skłonność do poszukiwania determinizmu. Powstaje zatem pytanie, czy strategowie GMO, Pantokracji wszelakiej, nie zechcą tego wykorzystać? Oczywiście do każdej grupy (targetu za przeproszeniem) dostosują inne chwyty, ale ich baza będzie jedna. Więc niech dewotki się tak nie cieszą, że modlą się stajenki z Jezuskiem, zamiast adorować Koran, matematykę albo telewizor i konsumpcjonizm. Dlatego ja pójdę z narodowymi katolikami przeciwko islamskim fundamentalistom. Wjadę nawet czołgiem do siedziby NATO wraz z Antonio. Będę flirtować z europejską cywilizacją śmierci przy narodowym świcie.  Gniew narodowców trzeba skierować na JudeoAmerykę. Gniew „postępowców”, prodemokratów – na Watykan i jego miejscowych urzędników, na krajowych cenzorów od etyki, estetyki i obyczajowości. Tak, aby macki światowego Systemu były podgryzane gniewem społecznym z różnych stron i pobudek. Nie lubią w społeczeństwie naszem Moskwy, Islamu. Nie lubią Izraela, a ten inwestuje w USA i NATO. Nie wszyscy lubią obyczajowy kaganiec i religijne nakazy. Nie wszyscy lubią feminizm, i nie wszyscy – islamski dyktat patriarchalny. Ale tereny Eurazji były poza tym, miały Scytyjskie kobiety-wojowniczki, potem Polska i Ruś miała „stepowe wilczyce” – jest się do czego odwołać. Taki ani „liberastycznych” ani fundamentalistycznych odwołań znalazło by się zapewne więcej.
„Widok skrzyżowania dróg stanowi bowiem w najprawdziwszym sensie tych słów znak krzyża. (...): wyrazistego połączenia wolności i ograniczenia, które zwykło nazywać się wyborem. Skręt w prawo lub w lewo, podobnie jak dobro i zło, to kwestia swobodnej decyzji” (Chesterton)
 Owszem, nie wszyscy w społeczeństwie są ideowcami, większość ludzkości to oportuniści, z którymi rebeliant się nie utożsamia. Co do skrajnych konformistów, którzy swój opasły żywot chcą narzucać innym – należy po prostu zbudować im getto. Wejdą do niego dobrowolnie, bo będą tam mieli centra handlowe, w których wykończą się morderczym shoppingiem, i racje żywnościowe z GMO prosto z fastfooda, którymi się wytrują. Należy im rozmnożyć to, czym żyją – a pękną z przeżarcia. Zaowocuje to choćby powstaniem stref Amerikanenfrei. A co do starcia KOD- PIS, żadna z sił ostatecznie mnie nie zawłaszczy. Podczas Wojny Domowej w Rosji też wydawało się, że są tylko „biali” i „czerwoni”, a jednak pojawiły się rozproszone oddziały partyzanckie („zieloni”). Współczesne korpospołeczeństwo wymusza dyspozycyjność, „mobilność”, także w kontaktach międzyludzkich. Każdy od każdego oczekuje: masz być na każde zawołanie, masz z nimi iść (do kina, na demo, na piwo, i wszędzie tam, gdzie „wypada być”), masz się ze wszystkiego tłumaczyć i opowiadać innym o sobie. A jednocześnie wiele osób boi się publicznie wykrzyczeć swą pozycję ideologiczną. Szukają dla siebie wspólnoty i oparcia. Zamiast iść swoją drogą i korzystać ze światowego zamieszania.



10.01.16

Tak przy okazji, żeby nie było. To, że często „oram” Kościół i katolictwo, nie oznacza, że kibicuję islamskim radykałom. Żaden bóg, szatan, tzw. autorytet czy polityk nie ma władzy nade mną (bez względu na to, czy istnieją). Choć sama wszechmocna nie jestem – ale nie mam takich aspiracji, więc nie o egoizm się rozchodzi. Nie chcę być ani bóstwem ani niewolnikiem, myślę innymi kategoriami. Nie życzę sobie dyktatu islamistów w moim mnieście, tak jak nigdy nie dałam się dosiąść plebanom. Chrześcijaństwo, które wytępiło wierzenia Słowian, nie jest dla mnie żadną tarczą przed syjonistami i islamistami. Ja nie muszę wybierać między Izraelem, Watykanem a Mekką – bo to żaden wolny wybór. Moją tarczę stanowi jeno nihilgewaltyzm


styczeń 2016 cudawianki

 

Ja tam jestem bezbożnik i emerytowany szatanista, ale na chłopski rozum mi wychodzi, że te szopki, które się wczoraj odprawiały, to nawet sto lat temu byłyby niemożliwe. Zabobon i kłanianie się bałwanom – a to ostatnie ponoć Biblia potępia. A że XXI wiek śmierdzi rozbuchaną komercją i hollywoodyzacją, to „bydlęta klękają”, całują plastikowe lalki po nogach, robią bale przebierańców, a miłościwie nam panujący im przyśpiewuje – ze śpiewnika, coby jego „Esterka” nie pomyliła tekstu. Gdyby jakiś współczesny Chrystus zaczął demolować te targowiska próżności i luksusowego judenwurstu, to zostałby aresztowany jako antysystemowy ekstremista, a może i posądzony o powiązania z Państwem Islamskim.

Za czasów CCCP w domach dziecka proszono wychowanków, aby pomodliły się o cukierki. Modliły się zatem bez efektu. Potem wychowawcy zasuwali im propagandowe gadkie o Stalinie-dobroczyńcy, który kocha wszystkie dzieci Kraju Rad – a specjalne „magiczne” ustrojstwo zrzucało z sufitu cukierki – od „Wujka Stalina”. To były najprawdziwsze cuda. A na plakatach radziecki kosmonauta przemierzał niebo szukając Boga.

Tamtejsze społeczeństwo, tak jak i obecne, pragnęło igrzysk. A konformiści zarażali swą biernością i naiwnością wszystkich dookoła. Dziś mamy to samo. PiS robi dokładnie to samo co PO – cenzuruje media, obsadza stanowiska swoimi, szykuje się do państwa policyjnego. Ale ma lepszy PiaR, i zdołał przekonać podkurwiony platfusami lud, że robi wszystko dla ich dobra. I oto społeczeństwo przestało rozumnieć, że gówno w innem kolorze i o innej woni – nadal jest gównem. Mamy zatem ustawę o podatku bankowym – git, niech złodzieje nie obracają kradzioną flotą, niech nie wywożą twardej waluty z kraju stacjonowania. Tylko że usłużne media nie raczyły wspomnieć, iż ustawa, która kopie po łydkach jednych – nobilituje innych, tzn. SKOK-i. *http://wolnemedia.net/gospodarka/podatek-bankowy-przyjety-przez-senat/ Mamy więc mydlenie oczu, przesunięcie akcentu, aby zyskać poklask w społeczeństwie. Tak, złodzieje dostaną odrobinkie po dolynie, ale i tak społeczeństwo będzie dalej płakać i płacić – na innych beneficjentów. A jenteres musi się kręcić, PiS tak naprawdę NIGDY nie postawi się banksterom, gdyż… państwo ma dług i się zapożycza (robiło to także za Lecha Kaczyńskiego), vide „(...)wprowadzenia do ustawy innej autopoprawki – mówiła ona o wyłączeniu z podstawy opodatkowania kwot obligacji, które zostały zakupione na finansowanie długu publicznego”. Oczywiście zaraz usłyszymy, że nie mogą się postawić, ale chcą. Bo przeciwnik jest mocny, ale przynajmniej próbują. Wielu nie przyjmie do wiadomości, że to jedna klika. Wielu zapomniało (albo nie pamięta), jak Kaczor przyjmował Traktat Lizboński, jak ścielił się pod watykańskich pedofilów i latał na Chanukę. Osoby, które zdawały się świadome, teraz dają sobie wchodzić na głowę – niech ocenzurują media, skoro mają być „narodowe”. Niech obstawią kraj policją, nawet niemiecką – byleby chronił przed „wrogami narodu”. Mieli refundować leki – wspaniale! Jednak nie zrefundują? Jeszcze lepiej, nie otrują nam dziadków! (nawiasem mówiąc, to leki rzeczywiście trują), dadzą na dzieci – cudnie, dzieci to nasza przyszłość! Nie dadzą albo dadzą mniej? Wspaniale, patologia nie będzie rodzić i przepijać! Szkoda tylko, że ludzie tak łatwo zmieniają swe oceny. Że brakuje im dystansu. PO tak bardzo wszystkich wkurwił, że teraz łykają jak pelikany gierki ich oponentów z PiS. I dojdzie do wojny domowej, bo o to zawsze chodziło karierowiczom z obu partii (i innych politycznych złodziei, którzy pragną jasyru). Społeczeństwo zostało wytresowane tak, aby pragnąć bezpieczeństwa i telewizora. Jest dom z mediami, do którego żaden ciapaty nie wejdzie – i chwatit. Najważniejszy problem dnia dzisiejszego – kto szuka żony, która gwiazda pokazała dupę, i o której msza. Ploteczki, życie czyimś życiem, ersatz. Postawią wam fast-fooda? Cudownie, nareszcie pójdziemy w niedzielę do restauracji! Tak, przy okazji trzeba będzie wyrzucić trochę żywności, bo „te jabłka są brzydkie”. Estetyzm dołożył swą cegiełkę do głodu. Jak zwykle łatwiej jest uznać coś za brzydkie, niż podjąć głębszą analizę. Lepiej postawić „Maka” niż teatr, lepiej otępić, aniżeli dać szanse rozwoju. W listopadzie napchamy się pączków od Cygana pod samem grobem w ramach corocznego „jarmarku mortropa”, potem pooglądamy sobie jakiegoś kandyzowanego redaktorka, który w ramach „poznawania prawdziwego życia” przebierze się na godzinę za bezdomnego albo Indianina. Dawniej jeździło się na randki do getta. Jako masochistka obejrzałam raz jakiś ukraiński program – dwie rozkapryszone kretynki jeżdżą po świecie, by spełniać swe zachcianki. Na przykład nocują wśród Masajów (kolejny przykład zbrodniczej komercjalizacji rdzennego ludu, ale może to wina samego ludu, że dał z siebie robić hamburgery?), pijąc wino i komentując. I śmiesznie i strasznie patrzy się na to, jak te panienki przeżywają swe załamania nerwowe w dzikiej scenerii. Jak pozują na dobroczynność – dając parę dolarów Murzynkom (obowiązkowa fotka na pamiątkie), a potem wydając forsę na jakieś pierdoły na targu. Tak, ja też jestem totalitarystką, jak kaczyści: chciałabym, aby te panny wzięły udział w reality show, które zapewni im doznania Wielkiego Głodu. Może wtedy coś do nich dotrze. No właśnie – to programy typu reality show miały nauczyć społeczeństwo ekshibicjonizmu. Potem przyszły portale społecznościowe i kamery na ulicach. Dlatego dziś nikt nie potrzebuje śledczych wyciągających zeznania. A ponadto lud kupuje to, co potrafi się sprzedać – stąd zachodnie panienki, które niedawno szalały w klubach i na zakupach, a teraz twierdzą, że ISIL jest „cool”.

Na ile się wyceniacie? Ile kosztują gwoździe do waszego krzyża?



14.12.15

Jeszcze nas nie raz zrobią w konia w tem kraju. Teraz idą tzw. święta, więc rozkład bodźców jest nieco inny – wciskają pożyczki - trzeba się postawić, „zesrać się, a nie dać się” - kupić jak najwięcej, aby się  miało co kurzyć, i jeszcze te 12 potraw, które potem się wyrzuci – bo przecież nie odda potrzebującym. Prezenty się daje, żeby inni nie gadali, że się samemu pokazać. A prawdziwe problemy dla kraju, to czy znów będzie „Kevin” wyświetlany, i czy firma znanego GMO-napoju już zalała mniasto swemi radosnemi krasnoludami w ciężarówkach.
Ale jest jeszcze jedna sprawa, która zaczęła się wcześniej, i będzie się jeszcze ciągnąć – rozgrywka polityczna mianowicie. Tu już szachownica przygotowana, politycy za pieniądze Sorosów, Rydzyków, Waszyngtonu, Rzymu, Moskwy, Mediolanu (itp., itd.) chcą rozgrywać społeczeństwem. Dlatego nawet jeśli decydujemy się na udział w manifestacjach – bądźmy świadomi! Opracujmy własną długotrwałą strategię działania – na wczoraj i na jutro! Bo inaczej ktoś opłacony zrobi to za nas, i okaże się, że nie krzyczymy w imieniu własnym, a jeno szczekamy na rozkaz. Wbijta sobie do głowy: nie musicie wybierać pomiędzy Kaczorami a Petru i Popaprańcami, pomiędzy Moskwą a USA-Watykanem, bo jedynym prawem dla was ma być to, które sami spisujecie dla siebie! No chyba że godzicie się być chłopami pańszczyźnianymi. Złota, duża klatka pozostaje klatką! Wasze hasła mogą być zbieżne z czyimiś, ale wszystko będzie git, dopóki jesteście świadomi tego, co krzyczycie, i po co to robicie. Analizujta wszystkie sygnały i bodźce i przeflancowujta na swój ład! Świat jest spamowany sztucznymi bodźcami, i tresowany za ich pomocą, ale rozwój technologii, postęp wiedzy oraz niezależna wyobraźnia znacznie przybliżają możliwości emigracji wewnętrznej i tworzenia struktur własnych państw podziemnych. Dlatego indywidualna dywersja jest dziś najlepszym sposobem działania.


24.11.15

Przygotowywali nas na PiS od dawna. Piosenkami o Wyklętych, wykonywanymi przez rzekomo apolityczne piosenkareczki i pacyfistycznych z definicji dredziarzy chociażby. Poparciem narodu Prusów dla PiS. Potem przyszedł czas na zneutralizowanie protestów. Od wielu lat chodzę na protesty, demonstrację. Ostatniemi czasu prześladowało mnie wrażenie pewnej fasadowości tychże. Że ten ogień to tylko takie fajerwerki. Na początku nawet podejrzewałam, że to mnie się radykalizm stępił i mantykuję znakiem tego. Ale idę na SIO i widzę krzyż i słyszę o PiS. Idę do rolników – to samo. Idę do niepełnosprawnych – i nagle okazuje się, że „jedynym kandydatem Andrzej Duda”. To tylko niektóre przykłady. Powtórzyliśmy model Majdanu, ale w wersji soft, tzn. skumulowano energię społeczeństwa, jego frustrację w jednym miejscu – by zneutralizować ją Dudą. To był projekt Duda. Projekt, który miał za zadanie nie dopuścić do prawdziwego wybuchu wkurwu. Wykorzystano obywatelską potrzebę mitu, tzw. uczucia religijne, zagrano dobrym populizmem. Podstawiono różnych watażków protestów. Lud to kupił, bo był zmęczony. Bo chciał mieć się do kogo modlić i posiadać gwaranta stabilności. I z tych samych przesłanek, o których wspominam we wcześniejszych wpisach. PiS to wentyl bezpieczeństwa.
Żyjemy w popierdolonych czasach (moi przodkowie pewnie tyż tak mawialy). W czasach, gdzie wyrzuca się jedzenie, bo „potrawa brzydko wygląda”. Gdzie wydaje się budżet np. na zainstalowanie maszyny, w której za złotówkie można kupić karmę dla kaczek (to i tak dobrze, że nie dla gołębi), a weterani Powstania, budowniczowie stolycy czy osoby chore mieszkają po śmietnikach. Pobieżne bodźce estetyczne zastąpiły głębszą refleksję. Znów wygrał mit.
Ale bujać to my, a nie nas. Jeszcze zobaczymy, kto kogo, panowie złodzieje i oportuniści.


15/16.11.15

Upupianie i zakandyzowanie –
Z owym totalnym działaniem spotykam się na co dzień – osobiście, a także jako świadek. Wynika ono z kilku wzajemnie powiązanych ze sobą czynników, które krok po kroku przedstawię. Zacznijmy ode mnie – otóż mój bunt i ideologia ma głębokie korzenie, sięgające wieku gówniarskiego. Wtedy rozwój ciała nie nadążał za moją głową, potem ciało przestało nadążać za wiekiem. W związku z powyższym pod nogi pchali mi się obywatele, wychodzący z założenia, że:
- miejsce dziecka jest w świecie Disneya, i wyżej dupy nie podskoczy
- osoba o wyglądzie małolata, nawet jeśli rzeczywiście jest starsza, to z pewnością i tak musi być niedorozwinięta
- osoba, która „tak wygląda”, na pewno nie ma nic mądrego do powiedzenia (to ostatnie przekonanie często kamufluje bezideowość samych oskarżycieli). Nie wypisuję tego gwoli samoukrzyżowania-samogwałtu. Chcę na własnej tkance zwrócić uwagę na pewne zjawisko totalne: obopólne upupianie systemowe. Obywatele upupiają się i kandyzują wzajemnie, aby na to samo potem pozwolić rządom w stosunku do siebie (o tym później). Wszystko zaczyna się w dzieciństwie – dzieci należy zacukrzyć, zapudrować, ubrać na różowo i do Decathlona posłać na hulajnogę albo przed telewizor, coby mieć przez pół dnia spokój (a i samemu shoppingiem się zająć, o czym też jeszcze będzie mowa). Dziecko MUSI być przepisowo słodkie. Potem może się zbuntować, ale ma to być bunt kontrolowany, czyli przejaw rozkapryszenia – jak podrośnie, to się go łatwo zneutralizuje komercyją. Wchodzi tu również skłonność do oceniania ludzi według wyglądu – bo tak łatwiej, bo odgórne przypisywanie cech jest łatwe, upraszcza świat. Ergo: umacnia uniformizm. Wszyscy są trendy, a ci co nie są – to tak naprawdę chcą być, ale frustracja i zawiść im troszkie przeszkadza (mniema obywatel). Ludzie więc mogą się różnić mundurkami, maskami – ale nie ideami. Osoba, która nie pasuje do hollywoodzkiego obrazka, zawsze będzie się tłumaczyć – z poglądów i z codziennych wyborów. W sklepie, na ulicy, na barykadzie. Działa to jednak w dwie strony, mianowicie kandyzatorzy sami kochają bezpieczeństwo, stabilność, harmonię. Za spokojny byt pozbawiony ryzyka wyborów (ideowych, światopoglądowych) gotowi poświęcić wiele. I rządy im to dadzą: kaszka-nocniczek-wina-igrzyska. Życie oparte na defekacji i konsumpcji. Większość państw, jeśli nie wszystkie, to tak naprawdę szkoły specjalne dla obywateli specjalnej troski. Gotowych oduczyć się czytania, pisania, liczenia, samodzielnego wypróżniania, bo o samodzielnym myśleniu nawet nie wspomnę. Jaki jest czynnik wspólny Wielkiego Głodu na Ukrainie i konsumpcyjnego zajoba w USA? Jeden dominujący bodziec, wypierający inne. Człowiek zagłodzony walczy o okruszek chleba – to wypełnia jego byt. Człowiek skomercjalizowany trwoni życie na wymyślanie, na co wyda pieniądze i czego się nażre (on nie je a żre). Na ideowe refleksje czy bunt nie starcza czasu, bo czas jest wypełniony innym bodźcem. Człowiek został zatem ZNEUTRALIZOWANY. Tak jakby zaszczepiono mu pewien bodziec dominujący. Sprzężyło mu się poczucie szczęścia z określoną czynnością. Telewizja, poeci, agitatorzy, politycy, reklamy, kaznodzieje przeprowadzają nam operacje na mózgownicy – i w wielu przypadkach zabieg łatwo się udaje. Bo tak jest lżej obywatelowi. Oczywiście każdy inaczej się do tego zabiera: inaczej upupiało PO, inaczej zrobi to PIS. Czasem mamy totalitaryzm, a czasem totalne centrum handlowe. Można neutralizować religią, wiarą w miłość, w piękno, prezencikami, zamordyzmem. Sposobów jest dużo, bo ludzie miewają różne preferencje a podobne słabostki. Można też wykorzystać sytuację materialną, np. człowiek z małej miejscowości pójdzie na ustępstwa, jeśli chce mieć pracę, mieć co jeść – a cała mikrogospodarka jest obsadzona przez partię i ich krewnych. Człowieka bardziej rozfilozofowanego można natomiast wpuścić w pułapkę kategorii: np. dobra i zła totalnego, albo estetyki. Estetyka to taki pogląd, że wszystkie kategorie, emocje odniesienia – odnoszą się do piękna. Wkurw to np. wypozycjonowanie siebie w opozycji do tego, co piękne (czyli zbiór rzeczy pozytywnych). A więc nawet jeśli nie uważasz siebie za osobę obdarzoną uczuciami, poczuciami estetycznymi – to i tak, zdaniem zwolenników estetyki, prowadzisz swoisty dialog z pięknem. Mamy więc tutaj zamykanie się w kategoriach, definicjach, z których ucieczką może być chyba tylko wariactwo albo beznamiętność. Oba jednak wiążą się z rozmyciem własnego ja.  A chodzi tylko o to, że obywatele albo nie chcą w ogóle używać mózgownicy, albo mają zajoba na punkcie definiowania wszystkiego. I System to wszystko wykorzystuje – by nas stępiać. By nas czymś zająć, co odciągnie nas od buntu jeszcze na poziomoe samej świadomości, a nie działania.

25.10

 
18/19.10.2015

Dziki tłum, dla którego wydarzeniem życia było otwarcie warszawskiego modowego molocha z butikami i ciuchlandami. W tym momencie chciałam być terrorystą i mieć ładunek wybuchowy. To nie są moi rodacy. To jakaś obca rasa. Tak obca, że nie widzę ich nawet w roli mięsa armatniego mej barykady... Za poprzedniego ustroju były braki, niedobory – więc ludzie byli łakomi konsumpcji. Być może wielu z nich poparło zmianę ustroju właśnie z powodu konsumpcji. Inną skrajnością jest nadmierny dobrobyt, od którego przewraca się w przysłowiowej dupie. To sprawia, iż bananowa młodzież zaczyna się bawić w wyjazdy na wojnę (wyjazd na Donbas czy do Kurdystanu nie jest taki tani!) albo w rewolucjonistów czy terrorystów, albo eksperymentują z życiem ekologicznym. Jednak bez względu na ustrój i warunki – tam, gdzie nie ma idei – zawsze będzie królować duch konsumpcji i rozkapryszenia. Dlatego prawdziwi watażkowie byli sprzedawani Systemowi przez wczorajszych współbojowników. A dziś ich biografie są obiektem badań panienek z dobrych domów. Polskie panieneczki – wnuczki dam, czytają książki o rozbójnikach i kozackiej wolnicy, narodowi harcerze bawią się w Dzikie Pola, a amerykańska klasa średnia i wyższa dostaje granty na badania anarchonihilizmu. By potem można było zrobić o tym reklamę i gadżety. A wokół króluje apatia, której czasem po prostu brakuje bodźca. Kaganiec społeczny, bariera. „Rzucę kamieniem w Sejm, ale najpierw niech inni rzucą”. „Uważam, że to złodzieje, że rządzi nami banda – ale ja tego nie powiem. Mogę jednak przytaknąć”. Jest jeszcze jedna kwestia formalna: idee są nieprzetłumaczalne. Gdy wychodzą poza obszar osoby głoszącej – wchodzą w obszar interpretacji. Dlatego idee głosi się dla samego siebie, a hasła tworzy się dla otoczenia.
 Nie potrzeba trzody, nie trza pasterza!
Żeby zrozumieć banalność codzienności to trzeba pojechać na front, bo tylko wojna oczyszcza z banału i ohydy. Dzisiejszym emerytom nikt niczego nie obiecywał – sami musieli bić się o swój chleb. Dziś dostają głodowe emerytury a w tramwaju nikt im nie ustąpi miejsca – bo dziś ustępuje się tylko matkom z małymi dziećmi – oczywiście po to, aby dzieciak nie wydzierał się na cały tramwaj, że chce siedzieć. To dziecko od małego będzie przyzwyczajane, że wszystko mu się podtyka pod nos – i z kandyzowanego świata domu rodzinnego pójdzie w świat z postawą roszczeniową.
Ale wojny też mają swych sponsorów, bo wszystko jest albo projektem ideowym albo biznesowym. Obecnie to islam jest kartą przetargową. Rosja za kilkanaście lat może stać się państwem muzułmańskim. Czeczeni i talibowie, którzy przydają się w roli najemników imperiów. Krym, który także mógł być rozsadnikiem islamu na Ukrainę. Syria, Kaukaz, zabójstwo Kadaffiego, który ostrzegał świat, że jeśli podniesie rękę na jego region, to Europę zaleje fala uchodźców. Amerykańskie plany NWO. A między tym wszystkim azjatycki współczesny konfucjanizm.
NWO, konfucjanizm, pantokracja, totalizm. Chaos jest bezkształtny, a porządek nakłada kaganiec, wiarę i naukę łączy umiłowanie determinizmu. Dlatego JewSA, Watykan, Azja (Rosja, Chiny, islamiści itp. krąg postfeudalny), Mediolan (tu: symbol dyktatury mody), a także banki i koncerny tak precyzyjnie prowadzą swe rozgrywki.
Oto wrogi nihilgewaltystycznej rebelii. Це й є вороги нігільґевальтської коромоли. Ůon vraźêvê nἲhἲлgêvaлckἲho bϫrsōvanâ.


2.10.15

Polska nowoczesnością, sprawiedliwością i jawnością stoi. Po tym, jak areszty nie mieszczą złodziei batoników i pijanych rowerzystów, aresztowania tymczasowe i wydobywcze kwitnie, lokalne filie Guantanamo rozsławiają kraj, a pedofile spacerują po ulicy, a władza nie żałuje sobie podwyżek, … po tym przyszedł czas na rozliczenia. I tak oto kasy fiskalne trafiły do babć klozetowych w prowincjonalnych dworcowych toaletach. Nie udało się w kancelariach i urzędach, a tu się udało! Już żadna łapówka, żadna machlojka i przewała nie dotknie tej ziemi!

…. czy chciałbyś obywatelu, aby w majestacie prawa cię okradano? Czy samoczynnie, z własnej woli oddałbyś złodziejowi swój pulares? Czy przy obietnicy względnego bezpieczeństwa, gwarancji jednostajności i inercji gotów byłbyś płacić wysoki haracz i zrzec się wolności i honoru?
Czy byłbyś skłonny trzymać pracownika i płacić mu, gdy ten nie wykonuje należycie swej pracy? Czy do przedłużenia mu umowy wystarczyłaby ci sama obietnica poprawy? Czy zamiast jego pracy płaciłbyś mu za obietnicę pracy? Czy gotów byłbyś na prostytucję, skoro taka byłaby zatwierdzona obyczajem i prawem?
Czy zatem dlatego chodzisz na wybory i nie podnosisz ręki na System?


28.09.15  Z cyrku „RP”

Prezydent Dupa najpierw w Anglii krytykował Polskę, a teraz w JewSA namawia dorobkiewiczów i kolabów na powrót do kraju. Laska + lobby to polski (rządowy) model gospodarczy
Cymański jechał ostatnio TLK „Pobrzeże” - zapewne w ramach kampanii wyborczej. Objawił się ludowi prostemu na korytarzu wagonu drugiej klasy, gdzie pół podróży spędził na czytaniu „Faktu”, a kawałek na głośnym wyłuszczaniu swoich poglądów n.t. uchodźców i, zdaje się, roli kościoła. Ponadto nudził się nierozpoznany, by zostać zapytanym o jakże ważką kwestię strategiczną, tzn. którędy do barowego.
Młodemu Lepperowi komornik wszedł na miedzę – podobno w związku z długami, z powodu których podobno powiesił się jego ojciec. Dzięki temu trudniej będzie nagłośnić skandaliczne praktyki polskiego komornictwa – bo tzw. demokratyczna większość, choćby zbuntowana, nie lubi uchodzić za populistów lub wariatów. Więc czasem nie o wszystkim krzyczy. Bawiąc się w konwenanse, nie zrobi zadymy w stylu greckim. Internetowa pyskówka czy raz na rok mały proteścik im wystarczy. Taki rodzaj przerwy na kawę. Zamiast oporu mamy opory – bo pokolenie demokracji nie lubi być inne, nielubiane, „śmieszne”. Może przywalić Azjacie, ale nie biurokracie, który ukradł im dużo więcej, a i tegoż Azjatę im sprowadził.
Więc aby namieszać w kraju – trzeba w nim inaczej rozstawić akcenty, zamieszać dekoracje, zagrać konwencjami - samemu nie brudząc rąk.


23.09.15

Ostatnio co jakiś czas wybuchają protesty wszelkiego sortu funkcjonariuszy, którzy to funkcjonariusze, sami będąc częścią Systemu, nazywają złodziei z rządu po imieniu. Jednocześnie mamy sytuację, gdy tacy sobie kelnerzy tak po prostu kogoś z rządowego koryta podsłuchują.
W międzyczasie umarł kolejny człowiek, zamieszany w politykę (były działacz Samoobrony, epizody z LPR i PiS) oraz w porachunki mafijne (gang zapaśników z Koszalina uznał go za konfidenta). Przed nim „wyhuśtał się” sam Lepper, otruto Chaveza, a na Ukrainie zamordowano szemranego narodowca Олександра Музичко. Na samej Ukrainie obecnie trwa realna walka pomiędzy oligarchicznymi klanami, mafią i „frontowikami”.
Z powyższego wynika, że walczyć z Systemem należy także metodami mafijnymi – bo to jest żywa specyfika naszej szerokości geograficznej.
Tak samo jak w genotypie Azjaty jest zapisana mordercza praca – zaszczepiona jeszcze w czasach feudalnych, i to Azjaci będą kolejną siłą, która podbije świat – za pomocą taniej siły roboczej. Nie ma sensu próbować im dorównać, a walczyć na własnym terenie należy z wykorzystaniem miejscowej specyfiki.
Obecne zagrożenia to (m.in.) oczywiście złodziejska i wiernopoddańcza polityka, rozrost biurokracji, powszechny konformizm i mentalna prostytucja (odrzekanie się od prób bycia sobą i od buntu), banksterska okupacja, watykańskie biznesy, komercyjny kulturkampf napierający z USA i Izraela (m.in. Hollywood, muzyka, moda, reklamy, produkty, fast-foody, język, polityczna poprawność), Moskwy (filmy i muzyka, język), Watykanu (religia, dogmaty, obrzędowość), tenże realizowany przez ponadnarodowe korporacje (produkty, moda, kredyty), a także w sporej mierze azjatyckie biznesy (ale można spróbować je umiejętnie wykorzystać na swoją korzyść) i azjatycka postfeudalna mentalność.

Nie jesteśmy elektoratem – jesteśmy ideowymi wariatami!
Okradać złodziei, budować obozy pracy!

**********
Brzydzi mnie komercjalizacja wszystkich sfer życia. Mam chęć wykastrować // powiesić za jaja ultrakonserwatywnych talibów i hindusów z kwasem, i mam chęć zbombardować liżące się „słodkopierdzące” pary. Rzygam kandyzacją, „upupianiem” życia i totalitaryzmem, oraz w równym stopniu naukowym determinizmem i przekonaniem o boskim odwiecznym porządku. Zbrodnią przeciwko tożsamości było podpalenie skansenu w Kadzidle. Taką samą jak wysadzanie w powietrze przez talibów niemuzułmańskich starożytności. Okupacja Donbasu, Krymu = Okupacja Iraku, Afganistanu, amerykański kult mody i urody nie wyzwoli islamskiej i hinduskiej kobiety, komercha amerykańska i azjatycka nie uratuje północnego Koreańczyka. Uczeń współczesnej szkoły może wybierać jedynie pomiędzy czipsami a katechezą, aby w przyszłości iść na wybory – pomiędzy dżumą a cholerą.

http://chomikuj.pl/fucktheusa/Dokumenty/fdhg,4868437635.docx
Реальність неважлива — важливе те, якою я сприймаю їі.
Є така розповідь, “сон Макара” називається, вона донезмогу актуальна — про експлуатацію, про мрії втекти від феодального світовлаштування, про те, що навіть у домовині не чекає тебе спокій, що завжди буде пізно. Привчили нас думати, що час детермінує нашу долю, звідти й вражіння, що завжди усе запізно. “Не мій час”, „я вже не встигну бути революціонером”, “не зумію докінця...”, “я не гуляй-душа, але я й не sXe”, ні-то філозоф, ні-то раб; “кохався з Вкраїною, а тут якесь сесесер наздогнало”… суспільний лад привчає оглядати себе у зеркалі погляду інших, підганяє менталітет під зразкову парадигму, перетворює епос на рекламу.
... а можливостей втечі завжди більше аніж заняттій втеча в хворобу, на природу, у донбас, у безприютність, у смірть, ідеологію, амок, псих, у медитацію, екстаз, психоактивні речовини, гібернацію, анабіоз


31.08.15

Nie ma funduszy na edukację i rozwój nauki, bo są na kretyńskie programy w telewizji. Nie ma funduszy na pomoc ofiarom Systemu, bo są na podwyżki dla politycznej bandy (np. http://strajk.eu/nowi-poslowie-zrobia-jeszcze-wiecej-niz-dotychczasowi/), dla uchodźców czyli ofiar kolonialnej polityki zachodnich mocarstw (dostaną więcej niż rodzimi beneficjenci pomocy socjalnej), są na wsparcie strefy euro i banksterów (kiedy następne otwarcie linii kredytowej w MFW?!). Przy okazji bezczelne jankeskie żydostwo (z takimi by zrobić porządek) wespół z Rosjanami czy Niemcami podzieli się „złotym pociągiem”, którego nie ma. Ale co to za problem, prezydent im to zrekompensuje, niczym kościelnej mafii – z nawiązką. Kamienice już wszystkie oddane pełnomocnikom zaginionych jaśniepanów w kontuszach i pejsach, a także watykańskim kasożercom, więc teraz coś innego się wymyśli. Przy okazji parę doraźnych rozwiązań się rzuci w lud: sklepiki szkolne ze zdrową żywnością – w kraju, gdzie większość miast jest pod zaborem wszelakich fast-foodów (począwszy od korporacyjnych gigantów, którzy weszli tu jako pierwsi – za zgodą polityków). Ale łatwiej wykończyć mały sklepik, anizeli zorganizować pogadanki o szkoldliwości GMO. Albo przymusowe lekcje WF-u zamiast jakiejkolwiek refleksji nad tym, dlaczego te lekcje są takie beznadziejne (maksimum piłki, minimum gimnastyki). To samo było z matematyką: lepiej zmusić do matury, aniżeli reformować lekcje. Bo zamiast być mądrym – trzeba być „cool”, zamiast wytrwałym - „być fit”, a bunt i własne zdanie – w ramach określonych modą i ustawą, normami. Wszystko pod kontrolą, szczekaj w kagańcu.
A potem jeszcze poudajemy, że kogoś obchodzimy, że to my ustalamy, kto z kim i o czym będzie dyskutował w skali międzynarodowej. A potem i tak nikt nas nie zaprosi na rozmowy do Łukaszenki, i jankesi z chińczykami będą umierać ze śmiechu.
В Yкраїні тимчасом вже давно торгують державою. Для чужинських махінаторів від разу було громадянство і місце у владі. А для героїв війни ні ґромадянства, ні грошей — лише тюрма, часом на вибір: “своя” або москальська.
...Bo tu chodzi o tresurę bezmyślnego społeczeństwa. Zamknąć mu gębę referendum, które nie ma mocy sprawczej, bo i tak sejm musi „klepnąć” odpowiednie ustawy, aby zrealizować postulaty referendalne, a i same pytania są niekonkretne. Kłaść do głów propagandową papkę, być świętszym od papieża i bardziej (pro)amerykańskim od Ameryki.
Ja mam taką propozycję dla rządu: zamiast wydawać forsę na złom z Ameryki, na podróże po rodzimych wioskach potiomkinowskich – odłóżcie trochę i zróbcie pewien biznes z Japończykami. Oni tam mają u siebie roboty humanoidalne, które mogą spełniać funkcje rządu. Będą robić show w waszym imieniu, potrafią odpowiadać na proste pytania, dobrze się prezentują zewnętrznie. I nie trzeba się z nimi dzielić zyskiem. Roboty będą czatować ze społeczeństwem, a wy będziecie w tym czasie kręcić swoje lody.
...Dopóki nie nadejdzie czas przymusowej pracy w obozach dla świń.


24.08.15

Wsadźcie sobie w dupę swój represyjny projekt p.t. „Doktryna Bezpieczeństwa Informacyjnego RP”. Tak, jestem, byłam i będę siłą antypaństwową, i dopóki mnie nie zutylizujecie, tudzież nie zrobicie mi lobotomii,
to będę mówić, że jesteście bandą złodziei i ideowych kurew, które płaszczą się przed Żydoameryką, Watykanem, ale także przed banksterami, domami mody, Chujnią, Moskwą i Chinami. Brzydzę się waszą
świętojebliwą, kolaborancką, spekulacyjną linią polityczną. Potępiam waszą tzw. politykę międzynarodową. Jest to z mojej strony "agresywne działanie propagandowe", ekstremizm, cyberterroryzm, od dawna tworzę konflikt społeczny, bo w dupie mam "peace and love", a także różowy totalitaryzm spod znaku "Manifestu światowej waluty"(http://wolnemedia.net/gospodarka/manifest-swiatowej-waluty/). Ponadto jestem agentką "wrogiego wpływu" mazowszańskich i kozackich rebeliantów (NIE MYLIĆ Z BANDYTAMI Z DNR!!!), przebrzydłych abnegatów-paszczurów-wieśniaków-plebsu niesarmackiego, rozsadnikiem nihilgewaltyzmu
i wariatem do sześcianu. Nie uznaję władzy waszej, ogólnoświatowej, modowej, medialnej, lobbystycznej, boskiej, szatańskiej, naukowej. Pragnę dalej kształtować wasz negatywny obraz, wy złodzieje kraju, w którym się urodziłam.
Itp.


17.08.15

Dziś prezydent Białorusi wykopał 70 (podobno) worków kartofli. A ty, polski polityku, co dziś robiłeś?


13.08.15

Ćêchanϫf ἲ âMazovâ bez ânkesϫf! cHameryka prec! Nasā Mātcyzna – svobodna ůod chamerykan, moskaлa ἲ ἲnśech ńêbracnech eлementϫf! Nas rodny byt – ê naszom strategô!
Dἲntojra Vêjskêj!
- Mazovsko hoůota
http://mazoviaki.prv.pl/

11.08.15

В моїй хаті була й майже-біда, й майже-богатство, батькі відчули смак безробіття тай регіональної політикі. Коли в людини є все - вона нудьгує. А коли майже нічого нема, тоді людина стає креативною. Але коли зовсім нічого нема або є влада тотальна - то людина стає людожером. А я всього два раза буваю насправді щасливою: коли повертаюся з саботажу, й коли я на переправі. Саботаж - це й щира акція протесту, марш, лістівкі, наліпки, вибухівкі тощо. Переправа - тут також кльовий момент виходу до людей: я брудненька, в крові ноги-руки, очі божевільні, дико-козацькі. Повна абнегація та виклик суспільству. Чому не заживу я там назавжди? щоби не привикати- щоби це не стало ман"єрою. Тоді загине фантазія, відчай, ідея. Воля стане тоталітаризмом. Корисно завжди шукати можливість евакуації.


7.08.15

Z masochizmu zaryzykowałam obejrzenie przez chwilę jednej stacji telewizji publicznej i jednej komercyjnej głównego nurtu. Obie zorganizowały sobie swoisty konkurs na godnego następcę „Trybuny ludu” czy innego tego typu organu propagandowego – oczywiście po świętojebliwym liftingu. Nie żeby Donek&Bronek nie siali propagandowej dezinformacji. Po prostu wcześniej obowiązywał mdły kotylionizm, a obecnie mamy rozmodlony dudyzm. Zamienił stryjek sierp na młot, zamienił chłop ciaracha na plebana...

Przy okazji propagandowych orgii jeszcze dwie, które mnie nieco podkurwiły (oprócz tradycyjnego wkurwu na proamerykańskie/prokościelne/promoskalskie/proNWO trajlowanie):
Masowe hołdy i wyśpiewywanie hymnów na cześć Kulczyka - także wśród tzw. gospodarczej lewicy i rzekomo antyoligarchicznych wolnościowców. Pokłońcie wy się lepiej śmierci (nie tej konkretnej, tylko w ogóle), a nie cudzym spekulacyjnym miliardom.
Zawłaszczanie Powstania Warszawskiego przez różne opcje polityczne i byznesowe. Ten trend trwa już sporo czasu, a z każdem rokiem się nasila. Nie zgadzam się z nim. Bo brat mojego dziadka był w Powstaniu. Bo uważam Powstanie za swego rodzaju dobro narodowe, do którego prawo ma tak wielu różnych ludzi - bo nadstawiali w nim karki nie tylko ci modni obecnie bohaterowie, ale także m.in. anarchosyndykaliści, „zadrużanie”, radykalni narodowcy, narwane małolaty. Bo Powstanie powinno być obiektem badań naukowych, solidnej debaty, prowadzącej do dyskusji, wniosków, refleksji. A nie obiektem hollywoodyzacji, formującej ckliwy disneyowski obrazek  pięknych dziewuszek i chłopaczków, hasających w słońcu z karabinem i modlitewnikiem. A ci, którzy lansują się na micie Powstania, niech się lepiej już teraz zaczną zastanawiać, za ile kilo cukru są gotowi wyrzucić Żyda z okna, i za jaki ciuch rozłożą nogi przed okupantem.
 

2/5 sierpień 2015

Najpierw jeszcze w nawiązaniu do maglowanego wcześniej tematu: teraz Chińczycy coś bliżej się zainteresowali naszą (g)łupkomanią: http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,18360540,bedzie-polsko-chinska-wspolpraca-ws-gazu-z-lupkow.html#ixzz3g9TEpjSr

Przy okazji, jak zwykle bez medialnego echa (bo oczywiście są „ważniejsze”, bardziej „lajfstajlowe” sprawy), przepycha się dwie GROŹNE USTAWY: o zgromadzeniach (http://sierp.libertarianizm.pl/?p=1329) i częściowo złagodzoną pod wpływem organizacji lokatorskich – o rewitalizacji (http://cia.media.pl/projekt_ustawy_o_rewitalizacji_zostal_zmieniony) . Oczywiście trwa oswojanie ludności z nadciągającą hordą amerykańską – poprzez medialny koktajl złożony z fobii oraz popkultury. A tymczasem jankesi w dupie mają bronienie kogokolwiek: Ukrainę już dawno przehandlowali (http://banderivets.org.ua/vchorashnye-golosuvannya-v-radi-zakriplennya-kolonialnogo-statusu-ukrayiny.html), a Państwu Islamskiemu sami wraz z Izraelem produkują rakiety. Duda doskonale o tym wie, ale wykorzystuje patriotyczne odium wytworzone przez jego piarystów, aby wciskać ludziom bajer na Grójec i brać za to pensje oraz prezenciki od zagranicznych mocodawców. Wybory w Polsce to jedynie zmiana małpy w klatce. Klatka pozostaje ta sama, choć czasem odmalowana. Prawdziwym zarządcą w kraju jest dress-kod z dodatkiem różnych komercyjnych mitów (religia, wiara w miłość, tzw. uczucia estetyczne). „Alpejskie mleczko jest z Waszyngtonu, ta jak kebab i włoska pizza, konopie indyjskie też tam rosną, jankeski hamburger with polish ham, amerykańska fabryka wyprodukuje ci twą tradycję… tu się sra dla USA, tu się robi ser dla ZSRR! Z taśmy schodzą rodzinne wspomnienia, boże Narodzenie zaplanowane w Hollywood, polska gleba genetycznie zmodyfikowana – zrobili ją w Nju Jorku by sprzedać w biedronce… pejsaty jankes zaplanuje ci łykend i rozpisze dietę, jego przedsiębiorstwo doskonale zna twe sentymenty i namiętności, zna cie lepiej niż ty sam i twoja matka… historia świata, dzieje państw i twej rodziny, folklor i mitologia z waszyngtońskiej taśmy fabrycznej – Bo jedyny możliwy protest to przeciwko zdjęciu „Kevina” z anteny, bo jedyna dopuszczalna rewolucja – to w makijażu, bo jedyne legalne zbiegowisko – to pielgrzymka. Wiem, co to honor, dziwko, bo umiem ładnie jeść widelcem przy stole i dobierać elitarnie kolory, wiem, co to sarmacka wolność – bo biję chłopa po mordzie, wiem co to liberty – mam przecież amerykańskie ciuchy”.
W USA i Japonii doskonale widać tresurę społeczeństwa poprzez pracę (w Japonii jest to normowane także feudalną tradycją). Człowiek zostaje wtoczony do pewnego kieratu, który na tyle wypełnia mu czas, iż obywatel nie ma czasu na „głupoty” typu przemyślenia, refleksje, niepopularne (t.j. niemodne) rozrywki. Kierat sprawia, iż się zapomina o wszystkim, co nie należy do kieratu – a otaczająca rzeczywistość jest postrzegana w sposób automatyczny – bezrefleksyjny. Człowiek może być chaotyczny albo mieć własne zasady – ale w pewnym momencie społeczeństwo bierze go za ryj. To może się stać jeszcze w dzieciństwie, ale i „z nadejściem dojrzałości” (sic!). I prawa świata mogą być dla człowieka niezrozumiałe – a w związku z tym albo poddaje im się bezmyślnie albo prosi innych, aby „tylko na początku” poprowadzili go za rączkę przez świat. I nakładają smycz. Na długo. Można też zacząć wnikać, rozmyślać, analizować – aż się zaplączesz, i logika tego świata sprawi, że potkniesz się o własne nogi. Człowiek, który sam sobie  nic nie zaplanuje – może liczyć, że zrobią to za niego inni. I często instynktownie nie wierzy, że ludzie, którym za coś płaci – mogą mu wcisnąć kit. Że trucizny bywają najsłodsze. "Він був на війні. А була це інша війна, нетипічна. Ніколи не був маміним синком, знав, що таке ордунґ, знав, хто ворог, хто друг, нехтував теплою периною. А там сталося щось таке... Він, ворог, вправи...але акценти перемістилися - зрозумів це лише у моменті випробування - його вчили мистецтву війни, а йому чомусь несподівано в голову заліз пуддінг з цукром. Він і ворог - рівні, тому й він йому - ворог, й ти - йому. Ви рідні вороги, ваша війна - навчання для тебе і його, експеримент. Переможеш себе - переможеш ворога, тобі треба залізти у душу його, тай принести в жертву Вальгалі. Будеш самим собою - і зможеш перевернути світ, змінти в ньому акценти. Нема вічного порядку - є лише різні сили та іронія долі. Використай іронію долі й свою честь. Працюй так своїм бунтом, як і своїм режимом, й ще своїм вар’яцтвом" (роман "Іронічне айкідо")  

Kwestia następna – naiwnym jest ten, kto sądzi, że w Polsce można się wyleczyć. Można się jedynie zaćpać. W kraju autorytet plebana czy lokalnych kacyków to tajemnica Poliszynela. A autorytet lekarza i farmaceuty? Jest on doskonale wykorzystywany przez lobbing farmaceutyczny. Znajoma farmaceutka zebrała ostatnio ochrzan za to, że zbyt rzadko sugeruje bądź poleca klientom leki pewnej określonej firmy. Oczywiście apteki i kliniki nie mogą przyjmować korzyści finansowych od lobbystów. Ale mogą dostawać gadżety, prezenciki – w podzięce albo na zachętę. A potem „nagle” lekarze z danej kliniki przepisują określone produkty medyczne, a pani z apteki udziela „dobrych rad”. Niektóre leki są w promocji, co ma duże znaczenie przy ogólnej drożyźnie w aptekach. Emeryci i biedni kupują więc produkty danej firmy – choć ich nie potrzebują. Apteki są rozliczane za ilość sprzedanych specyfików. Niektóre specyfiki są wręcz dopiero testowane – na pacjentach. Firmy potrafią się obrazić za małą skuteczność sprzedaży ich produktów – wtedy wycofują nakład, bywa on rozprzedawany za granicę, a specyfiki nie są często niczym zastępowane. Prywatne apteki mają wyższe ceny, więc lepiej interes się kręci w aptekach działających pod „opieką” koncernów farmaceutycznych, oferujących specyfiki na wszystko i w korzystnych cenach.


12.07.15

W kontekście wpisu z 7/9.07.15: no, coś jest na rzeczy z temi kwestiami klimatyczno-gospodarczymi, już rydzykowcy podjęli temat: http://wsksim.edu.pl/konferencja-w-stolicy/
Współorganizatorami są także m.in. klub parlamentarny PiS oraz „Solidarność”. Ciekawe, czy w danej kwestii w końcu da głos środowisko Kukiza – tego samego, którego kampanię wyborczą wspomogła Kompania Węglowa...


11.07.15

Z frontu zachodniopomorskiego, ale przykład obrazuje ogólne podejście do problematyki czytelnictwa i umiejętności myślenia. Koszalin likwiduje kolejną księgarnię – w zasadzie ostatnią wolno stojącą. Przychodzi zasłużona była polonistka – kobieta, która potrafiła zacytować uczniom „Pana Tadeusza” z pamięci, gdy w szkole wyłączyli prąd podczas lekcji. Przyszła na zakupy. A właściwie to przyszła kupić książki na zeszyt, bo już nie ma pieniędzy. Jest na emeryturze. W tym samym czasie jakiś palant z telewizji wraz z wieszakiem na modne ciuchy dostaną kupę forsy na kolejny ogłupiający program telewizyjny. Na wcześniejszą emeryturę odejdzie rzesza kurwokratów z dobrą odprawą. W ZUSie podwyżka. Kolejny polski naukowiec skusi się na pracę dla jakiejś zbrodniczej mendy z USA, Chin czy Rosji. Po co komu umiejętność czytania czy liczenia? Po co takie fanaberie w obliczu całodobowych programów telewizyjnych, teledurniejów, pokazów mód i targowisk próżności, w obliczu wyścigu świń do koryta, w epoce gwiazd internetowych filmików o sraniu na żywo?
To jest starannie zaplanowana strategia gwałtu. Kto się sprzeciwi? Gimbaza, która boi się klasowych szpanerów, choć ich poprzednicy stali oko w oko z okupantem?

7/9.07.15

Sprawy krajowo-światowe układają się w pewną logiczną (oczywista, wedle logiki kasożerczej) całość. Benzyna podrożała, z dnia na dzień, na tzw. ścianie wschodniej polikwidowano sporo stacji benzynowych. Gospodarka UsrAńców jest w recesji, i Duda rzucił się ją ratować – chce skupować kolejny złom oraz instalować w kraju obce wojska – NA KOSZT POLSKIEGO PODATNIKA. W ten oto sposób będziewa utrzymywać nie tylko cyrk z Wiejskiej, rabusiów z ZUSów, ale także obcą armię. Ten sam los czeka klika innych krajów Europy środkowo-wschodniej, a Ukrainę jankesi wezmą za darmo (Monsanto już ma czarnoziemy, й справа не в антимосковської конфронтації. Ні, просто американці — вони-ж самі собою генетична помилка, не можуть пережити, що чорнобильська діета набагато корисніша для здоров'я, аніж фаст-фуд. Амбіція та бізнес...). Kazachstanem podzielą się z Moskalem i Chińczykiem, gdyż bogaty Kazachstan robi ten błąd, że mało produkuje - wytwórstwo, wydobycie, inwestycje oddaje innym.
Także u nas odwierty łupków miały się odbywać głównie na terenie dawnych poligonów, terenów woskowych (vide: mapki na stronie Ministerstwa Gospodarki).
Pisałam już kiedyś, że na Krymie ziemię pod dzierżawę zaczęli skupować Chińczycy – i zaraz potem na Krym weszli Moskale. Oto dalsze wątki chińskie z ostatniej chwili:
a) Polskie interesiki, czyly już wiadomo, dlaczego Chińczyki nas doją legalnie: http://wolnemedia.net/gospodarka/chinska-pulapka-na-dude/
b) Bank Watykański ucieka do USA (recesja!), a Chiny skupują długi banksterów: http://itccs.org/2015/07/05/the-vatican-china-ltd-a-tragic-comedy-to-be-broadcast/  http://kevinannett.com/2015/07/05/the-vatican-china-ltd-a-tragic-comedy-to-be-broadcast/
Ponadto przypomnijmy sobie tematy niedawnego Klubu Bilderberg, gdzie jednym z gości była żona Sikorskiego. Tego Sikorskiego, który ma ponoć szansę na pracę u USrAńców (http://wpolityce.pl/polityka/257105-sikorski-emigruje-do-usa-ponoc-ma-juz-posade-za-co-najmniej-100-tys-dolarow-rocznie-zona-zalatwila). Ale do tematów spotkania, były nimi m.in. Sztuczna inteligencja, cyberbezpieczeństwo, bezgotówkowe społeczeństwo, kryzys ekonomiczny (a jakże!), Grecja, Rosja, terroryzm (pamiętacie, jak Wielka Brytania straszyła terrorystami, i potem „nagle” strzelanina w Tunezji?), wybory w USA (tą razą „kryszę” ma dostać Hillary). Przy okazji w Polsce postraszono nas kryzysem energetycznym (benzyna!): https://obywatelekontroluja.pl/konferencja-kryzys-surowcowy-a-bezpieczenstwo-energetyczne-polski/. O kwestii energetycznej, i prawdziwym kryzysie w tej sferze pisałam tu: http://dm136697.blogi.pl/comments/beznowygazow
Tak to, w dużym uproszczeniu, się układa. Co do referendum, to prawdziwie istotne pytanie, które powinno się tam znaleźć, to takie, które dotyczy obecności obcych wojsk. Czy powinny stacjonować, na czyj koszt, jeśli tak, to w jakich okolicznościach (choć te można łatwo sfabrykować aby wprowadzić w kraju stan wyjątkowy). Ale tego pytania nikt nawet nie zgłosi, tak jak nikt nie zapyta, czy dalej chcemy łożyć na premie biurokratów. Na obecnej fali ponownego projankeskiego orgazmu (ich święto rzekomej niepodległości odtrąbili w mendiach niczym dawniej день победы, że już nie wspomnę o codziennej pronatowskiej papce) nie ma szans racjonalnie przekazać ludziom plusów i minusów obcej obecności. Wszyscy boją się Rosji, ale ona raczej skierowała swe niecne cele na byłe republiki radzieckie – ze względów ambicjonalnych i gospodarczych (czarnoziem, kurorty). Z resztą co to za wybór między dżumą a cholerą?!
Kwestia następna, którą powinnam była poruszyć już wcześniej: samobójstwo naszego mazowieckiego rodaka – gimnazjalisty z Bieżunia. Jak zwykle media maglowały i mieliły temat, ale tak, aby nie dostrzegać istoty problemu, czyly dyktatury uniformizmu, i przy okazji tego, że szkołom chodzi tylko o PiaR i tresurę młodych. Bo na tej sytuacji jak zwykle można coś ugrać: z jednej strony ultrakonserwatyści zawyją, że już im się nakłada kaganiec, że to koniec wolności słowa i galopujący dżender, z drugiej System rzeczywiście może w pewien sposób ukrócić wolność wypowiedzi poprzez sztuczne utrwalanie kandyzowanego świata wszechmiłości (i tu przypomina mi się moje gimnazjum: gdy ktoś próbował mnie wyśmiewać, to nauczyciele mieli to gdzieś. Gdy natomiast się z kimś pobiłam, to ryczeli, że w szkołach XXI wieku nie może być bójek i konfliktów– nawet pojedynków za obopólną zgodą czy zabawowych szarpanek, które są charakterystyczne dla wielu młodych energicznych ludzi). Ale mamy jeszcze jedną stronę konfliktu, tzn. reżym brukselski, który chce kupić całe środowisko LGTB. Moim zdaniem niech każdy uprawia seks jak lubi, natomiast jestem przeciw upolitycznianiu różnych środowisk. Tymczasem na Paradach Równości widywałam osoby z wizerunkami Obamy i flagami U€, i reżym brukselki także spróbuje tu ugrać coś dla siebie. Będzie więc zbijanie kapitału politycznego z różnych stron. Natomiast sytuacja w kraju jest taka, że mamy kult opakowania – i może ono być albo jednolite albo krzykliwe – ale nigdy nie może zawierać czegoś głębokiego. Jeszcze trochę, i bez problemu wszelkie stanowiska w kraju zajmą manekiny wystawowe, a ludzie przeistoczą się w wieszaki na ubrania. I nie interesują mnie spory typu: bo w antycznej Grecji propagowali piękne zdrowe ciało a teraz feminazistki propagują brzydotę i patologię. Nie interesują mnie, bo dla mnie to jest jedna strona tego samego medalu: opakowania. Nie interesuje mnie, czy opakowanie jest „ładne” czy „brzydkie”, „trendy” czy „megaoryginalne”. Moje myśli idą drogą wariata i ideologa, a nie estety czy kontemplatora.
A jak tak dalej pójdzie, że różne środowiska będą ino stroić piórka i podgryzać się między sobą, to doczekamy pod sejmem miasteczka namiotowego...polityków, a także pierwszomajowych pochodów księży i marszy o godną płacę skarbówki, prokuratorów, finansistów, bankierów. Na barykady wyjdą modelki i reklamoroby. Załopocze sztandar Hannah Montana, Hello Kitty (czy co tam teraz jest „bohaterem”). I wtedy powiem, że nie wszystkie demonstracje są słuszne. Że rebelizant nie chodzi na rokosze.
Dlaczego piszę o tych wszystkich patologiach z pewnym (jak na mnie) spokojem? Może z cynicznego przekonania, że jednak przeznaczeniem świni jest kiełbasa?

"Bo to już tak jest, że najpierw się modlą, aby ktoś coś z tym burdlem zrobił, a jak już ktoś weźmie sprawy w swoje ręcę, to mówią, że ludobójstwo...":
p.s. http://chomikuj.pl/fucktheusa/Dokumenty/fdhg,4868437635.docx


12.06.15

Gratulacje udanego spotkania z klanem niedorozwiniętych umysłowo zbrodniarzy wojennych.
Telewizja – za publiczne pieniądze codzienne transmisje mistrzostw Polski w robieniu lachy przy ul. Wiejskiej. To jest prawdziwa dewiacja – świnie z genetycznie modyfikowanymi małpami (władza z jankesami) – dlatego ceny abonamentu rosną.

7/8.06.15

Jeden wycinał kotyliony, drugi pląsa do świętojeblywych piosenek, a każden jeden włazi w dupę mocarstwom, lobby i korporacjom. Bynajmniej nie za swoje. I jak tu ma być normalnie?
Tak, ukrzyżują cię w zamian za talon do salonu piękności.

nἲhyлgêvaлtystycnā rebǯêлâ – лa nἲhyлgêvaлtystϫf! konformἲstom - obdȝa!
Nihilgewaltystyczna rebelia dla nihilgewaltystów, konformistom - łańcuch! нігільґевальтистська коромола - для нігільґевальтистів, конформістам - ланцюг!

31.05.15

Американізована куртизана-махінатор Саакшвілі, прогнана своїм-же народом, зараз призначена губернатором Одеси. Хана; цім способом зайчик-побігайчик Порошенко просрав остатній патріотичний регіон у російськомовній Україні. Регіон щирих українців, які ненавидять янків, а путіни їм, м"яко кажучи, до лампочки. Й тому цей крок шоколадного резидента - чиста діверсія. Одеса була за Україну - й за часів пронатівського бжоловода, й за часів сепарської окпуації. Одеса була регіоном правосекторівської люстрації - і це ось відплата столичного Києва. Просрали усе. Дочекаєтесь ще, снайпер прийде й за вами.

п.с. а все-ж я тут у Мазовії заздіраю української народної розправи. Якби так Варшава задавалася питанням: у мусор його чи під стінку?

 





 

19/21.05.15

Życie współczesne wyznaczane posiłkami, zakupami, pracą. Przestrzeń życiowa umeblowana według najnowszej mody biurowej. Emocje to telewizor, kosmetyki, burgery. Bunt to teledysk MTV, a gniew to amerykański film. Biurowe przyjaźnie. Posiadanie tzn. znajomych to jak mieć szefa – wciąż coś od ciebie chcą i żądają twego czasu. Czasem na pocieszenie trochę folkloru: bohaterskie pieśni o pięknych brankach tureckich, którym obiecywano władzę i luksusy, ale one nie zgodziły się porzucać swej ziemi, „я не буду панувати», i jeszcze film dokumentalno-socjologiczny o takich, co to wszystko rzucili, i poszli do lasu albo zamiast praw człowiek woleli się wysadzić w powietrze. Rozmowy na przerwie papierosowej o czarodziejskiej wyspie bez podatków, odległych ludach nihilistów i miłujących swobodę przodkach.  Dzieci jeszcze miewają wyobraźnię, choć są pół-płazińcami, dorośli natomiast rzadko widzą w nocy sny. A ich ewentualna wyobraźnia została wpisana w grafik rozwoju korporacji i przemianowana na kreatywność. A pustkę w głowie można wypełnić sztucznymi symulatorami. Estetyka, etyka, prawa wiary i fizyki, potępianie/wyśmiewanie paradoksów,  „Wszystko ulega przekształceniu w swoje przeciwieństwo po to, by przetrwać w oczyszczonej formie. Wszelka władza, wszelkie instytucje mówią o sobie przez zaprzeczenie, by poprzez symulowaną śmierć podjąć próbę uniknięcia rzeczywistej agonii”. Matma przewiduje pseudaria i zakłada występowanie zjawisk chaotycznych.
Bunt przyjdzie pod postacią kontrrewolucji. Prawdziwym nihilizmem okaże się paleo-konserwatyzm (wersja dla darwinistów), rajski ogród z nietkniętym Drzewem Poznania (wersja dla wierzących),  pierwotny chaos (dla buddystów, kosmistów itp.).
A my, nihilgewaltyści będziemy dalej ohydnie cyniczni i ironiczni ze swym lawirowaniem, o którym była mowa poprzednio. Bo mamy się do czego przyjebać zarówno w obecnej sytuacji społeczno-politycznej, jak i w różnych totalitaryzmach (faszystowskich, pacyfistycznych) i w różnych stanach świadomości. Bo nie chcemy się nadmiernie przywiązywać i nie chcemy być zmuszani do rezygnowania. Bo lubimy łączyć przyziemność, nienormalną fantazję i bunt.


8.05.15

„Nie o takie Polskie...”

Na maratonach, przejazdach rolkarskich czy rowerowych jest więcej ludzi, niż na demonstracjach. Być może połowa z nich po maratonie pójdzie na hamburgera/papierosa. Wczoraj widziałam już takich. A jednocześnie Warszawa jest tym miastem, gdzie prawie codziennie można iść na jakieś demo albo chociaż do któregoś z rzędu miasteczka namiotowego.

Ludzie podążają za owczym pędem. A ci, którzy są wkurwieni na System, stają się wkurwieni na protesty. Bo włażą pod koła. Bo chleją w namiocie, podczas gdy kogoś System robi w bambo. Bo najpierw jest zapał i ogień, a potem zachowują się tak, jakby przyszli pod sejm na darmową imprezę albo na casting p.t. „gwiazdy skaczą na barykadzie”. Owszem, możemy sami zorganizować lepsze demo. Albo coś wysadzić. Albo kandydować. Tylko czy wtedy nie będziemy musieli w pewnym momencie zacząć grać pod publiczkę? Żeby coś zmienić, to trzeba trzymać w łapie jakąś strategiczną gałąź gospodarki. Albo chociaż sterroryzować osiedle. Jak wysadzisz w powietrze sejm, to zrobią ze złodziei męczenników. Obozy pracy są lepszym, bardziej praktycznym, ekonomicznym i przyjemniejszym rozwiązaniem.

System wie, że jak lud będzie się miał z kogo ponaśmiewać – to nie będzie się nadmiernie wkurwiał. To się wszelkich wyborów (castingów na króla złodziei) tyczy.

Świat jest zbyt różnorodny, aby go urządzać. Dlatego aby trzymać to za mordę, System tworzy mity i gra na instynktach.

A kwestia wolności? Uzależnienie od instytucji rodziny (kieszonkowe od rodziców, a potem własne dzieci do wykarmienia), od systemowego kapitału (wyjście na swoje czyly tzw. legalna praca), od przyrody (własne gospodarstwo), od choroby (ucieczka w psychozę), od negacji (tzn. bycie dokładnie odwrotnie PROPORCJONALNYM do Systemu, „wiecznych prawd”, moralności, praw fizyki, biologii czy wiary). Rzeczywistość geopolityczna to zatkany kibel, gówniana sauna „wielkich tego świata”, której potok wpada nam codziennie do pokoju. Jednych porywa, i płyną z prądem. Inni zaczynają wierzyć, że trzeba kupić szczotkę do kibla – i ten problem zajmuje ich już przez całe życie. Są i tacy, którzy robią sobie maskę gazową, w kieszeni mają żrący kwas - i idą swoją drogą.

Arkadij Babczenko napisał kiedyś: „Реальна только война и это поле. Я ж тебе говорю, мне здесь нравится. Мне здесь интересно. Я здесь свободен. У меня здесь никаких обязательств, я здесь ни о ком не забочусь и ни за кого не отвечаю — ни за мать, ни за детей, ни за кого. Только за себя. Хочу — умру, хочу — выживу, хочу — вернусь, хочу — пропаду без вести. Как хочу, так и живу. Как хочу, так и умираю. Такой свободы не будет больше никогда в жизни, уж поверь мне, я уже возвращался с войны. Это сейчас домой хочется так, что мочи нет, а там… Там будет только тоска. Мелочные они все там, такие неинтересные. Думают, что живут, а жизни и не знают. Куклы.”

Dlatego nihilgewaltysta lawiruje pomiędzy wojną i zgniłym naturalizmem a nirwaną, między amokiem/transgresją i rebelią/коромолою a cyniczną strategią, między improwizacją a światopoglądową dyscypliną, narratywem swego „ja”.



23.04.15 pokolenie 00

 

Za nami tęskni jeno szubienica, o nas pyta już tylko ZUS// kiełbasa, smartfon, od komornika miłosny list// dla nas już tylko zasiłek pogrzebowy i gęba zatkana kartą wyborczą// jesteśmy komuś potrzebni – rzeszy urzędników i paniom z call-center// każda „kurwa” z waszych ust to hymn na naszą cześć// zawierzamy swe ciała robactwu, my- grillowi rewolucjoniści// zawsze w centrum uwagi// miejskiego monitoringu//piszą o nas sztuki na komisariatach// podpaska z „bravo-girl” jako archetyp// my – socjaliści z „trudnych spraw”// Budują nam na wymiar urny// na 10 maja// Kazaliście wybierać: rabuś albo złodziej, NATO albo Azja, piekło boga-despoty albo raj rozkapryszonego skurwienia// totalitaryzm albo konsumpcjonizm// wiedzieliście, jak formułować pytania// Jeszcze utoniecie w naszych aktach// jeszcze się zadławicie słowotokiem// jeszcze będziecie zmuszeni eksmitować nas na księżyc// czy już wzięliście publiczne lekcje pływania w gównie własnego wytwórstwa?///

Jeden klik- krach.
Jedna przelotna myśl – bomba.



22.04.15

Żyję tak krótko, a widziałam już tyle politycznych morderstw i protestacyjnych samobójstw. Tyle skomercjalizowanych idei i odkupionych rewolucji. Tyle zawłaszczeń i komercjalizacji rówieśników
i towarzyszy. Stałam na skrzyżowaniach protestów i wielokątach konfliktów zbrojnych, grając w swoje gry, i wybierając strony.
Wszyscy zwariujemy
tylko bomba nas wyzwoli


19.04.15  Патріотичний аборт

Запитання усім дівчаткам-націоналісткам (та їхнім батькам). Від разу поясню мою позицію: я українська націоналістка тому, що люблю хаос та безголов"я. Адже, в нас зараз війна. Я знаю, що більшість націоналістів проти абортів, їхній аргумент - процвітання нації, якій загрожує наїзд інших рас. Ще ключовий аргумент - дитя завжди безвинне, безпомічних не вбивають. В свою чергу всякий пацифізм та співчуття- "лівацьке". Ну добре, нехай, а тепер до речі. Маємо патріотичну дівчину-українку, яку жорстоко ґвалтував москаль. Дівча не змогло типа захистити себе, вона завагітнила. І що? "Бог так хотів?", смирися, чадо? А я запитую: котра з вас зможе ласкати-плекати-виховувати таке дитя? Дитя, в якого частина генотипу від ворога, якого "оченята" каждий раз нагадують "ласку" збоченця? Вже чую вашу мову барвінкову: усіх дітей любити, усіх безвинних... лівацтво й пацифізм, ні? Подумайте самі -  таке дитя матимуть й риси "вашого" москаля, воно-ж покруч. Ну й може вродитися в батька. Виховування тут не поможе, йому все-ж таки колись дізнатиси, хто такий батько. Й тоді бути може так, що воно попаде у відчай чи шизофренію, або заріже матір свою. То як з цім абортом? він геноцид від ліваків чи селекція від англосакскіх нацистів?


12.04.15

Przeczytałam kilka razy, bo myślałam, że to jakieś głupie żarty: http://www.zw.com.pl/artykul/14,667567-Badacze-kosmosu-pojda-na-bruk.html
No tak, lokatorów już można legalnie wyjebać, także byłych Powstańców, budowniczych tego miasta, to czemu nie naukowców? Wszak właściciel zawsze ma racja, do kurwy nędzy... Rezerwat, strefa gazy, a nie żadna stolica... Na ogłupiające kretyńskie programy i „iwenty” to flota jest, ale żeby naukę wspomóc, to już nie łaska. Powinniście im w zębach przynieść te pieniądze, świnie polityczne! A potem się dziwi jeden z drugim, że gówno mamy, a nie naukę, technikę czy armię. Łatwiej złom z Zachodu sprowadzić, szmalcownikowi kamienicę oddać, sterować ogłupionym społeczeństwem, aniżeli w postęp inwestować Wywieść to rządowe dziadostwo na taczkach na targ papuaski i jako nawóz buszmenom sprzedawać wazeliną karmionych w tyłek lizanych, za konkurencję córom Koryntu robiących w sygnety i sikory drapanych!


2.04.15 (?!)

Protesty można tłumić, ośmieszać albo ignorować. Buntowników można neutralizować, pouczać albo nie pojmować. Można mówić mentorskim tonem, że „z tego się wyrasta”, „zakocha się, założy rodzinę – to się zmieni”, „to nie poglądy – to zawiść i kaprysy”, „dostanie raka jelit- to uwierzy”, „zmieni tę czarną bluzkę na różową, to się uspokoi”. Bo bunt stał się towarem i modą. Bo wiecznie żyją mity o pięknie zbawiającym świat. A w ogóle, to крамола суть соблазн. Człowiek dokonujący codziennego gwałtu na uczuciach estetycznych rodaków i przestępstw przeciwko pokojowi na świecie – może dostać karę. Ale im bardziej będzie na nią czekał, tym bardziej doczeka się czegoś innego. Bo im bardziej jesteś, tym bardziej to niewiarygodne (choć próbują wam wmówić coś innego – tworząc wentyl bezpieczeństwa pod postacią konfliktu tradycji z dżenderem). Wszelki holocaust musi się mieścić w ustalonym scenariuszu – czy to talmudyczno-martyrologicznym, czy romantycznym, albo chociaż niech przypomina amerykański film, grę komputerową, program wyborczy, radziecką maszynkę do mięsa. Inaczej ludzie nie uwierzą, że to się dzieje. I zatem nie wierzą zarówno w Nowy Porządek Świata, jak i w nihilgewaltyzm. Klatkę i łańcuchy można wystylizować na sielankę. A co do tego drugiego – po prostu wystarczy powtórzyć sobie parę razy: przecież nie można mieć (takich) poglądów. Przecież nie można być takim człowiekiem. Kiedyś miałam wrogów, z którymi od serca obijaliśmy sobie ryje. Oraz takich, z którymi dyskutowaliśmy, toczyliśmy wojny na manifesty. Dziś odzywają się do mnie osoby, które są dumne z wyjazdu na roboty do JewSA i ustaw dyktujących estetykę publiczną. Choć słyszały moje poglądy na ten temat. Nie, nie są tolerancyjne. Po prostu myślą, że ja tylko udaję. Wmawiają sobie, że cały świat kocha to, co one. Wypierają gwałt na swoim ułożonym świecie. Jutro zadzwonią do mnie z Hoolywood, aby zaproponować dubbing w jakimś ohydnem Disneyu. Jutro zaproszą mnie do komitetów poparcia ci, na których czekają obozy pracy. Порошенко przyśle mi czekoladki, a сепaры – flaszkę. A po mojej śmierci spróbują wykorzystać moje idee w reklamie i propagandzie. Bo w moim wieku wypada ładnie się ubierać, planować albo mieć rodzinę (tzn. „być dojrzałym i dorosłym”), podpisać komuś listę wyborczą, pochodzić do kościoła/-ów, albo chociaż poczytać horoskop, wystąpić w reklamie. Można też być innym- oczywiście wedle norm i propagandy unijnej. Albo w ramach „szalejących hormonów” i „gimbazy”. Można zachowywać się skandalicznie – oczywiście w kolorowych gazetach i telewizji. Grzechy też mają swój scenariusz. Gdy dawniej chłopi czy Kozacy robili zadymy, to wyższe sfery i żydzi-arendarze najpierw podnosili lament – a potem (ci, co przeżyli) pisali fantazyjne i poczytne utwory literackie o rycerzach światła i burzycielach boskiego ładu. Stąd specyficzne wrażenie, że rewolucje i kontrrewolucje przebiegają tylko w głowie ich uczestników. Tak, następny genocyd zostanie przeprowadzony na estetyce. Od tego zaczniemy.

 

***********

„Stoję między Abchazją a Debalcewem, i szukam zagubionego kałasza”.
Kacapy łoją gringos, u których ich własna wierchuszka ma majątki i konta bankowe. Ci sami gringos mają dług u Chińczyków, a wszyscy grzecznie zapożyczyli się u pejsacza. Ukraina ukraińska była przez wieki rusyfikowana, podczas gdy diaspora – amerykanizowana. Ale to zawsze ludność rdzenna ma rację, więc jedynym wyjściem przy obecnej sytuacji geopolitycznej (jakże podobnej do CCCP lat 20-ych) jest Қoɜaқiя – państwo kozackie niezależne od Kijowa i Moskwy, bez natowskiego protektoratu, w sojuszu strategicznym z (Â)māzovôm – niezależną od Wiejskiej.
 

***********

Statystyczny element Systemu boi się utraty zainteresowania ze strony me(n)diów i publiki, utraty dotychczasowej Arkadii - nawet samodzielny spacer po tzw. „zwykłym osiedlu” to trauma. A pamiętacie Kaczyńskiego w sklepie? Ilu polityków samotnie zapuści się na miasto? A spotkania wyborcze? Zawsze w otoczeniu borowików, zawsze z obowiązkową grupką osób popierających, wiwatujących. Żeby nie daj, lacki boże, zostać sam na sam z grupą kontestujących. I żeby co jakiś czas o tobie mówili, cokolwiek. I żeby na starość nie zbierać puszek. Można srać pod siebie – byleby ktoś basen podawał. Taka to mentalność. Gringos jak jadą w teren – to tylko na czołgach. I po określonych trasach. Jak kilku pijanych jankesów zapuściło się w miasto – od razu był wpierdol od miejscowych (i dobrze!). Dlatego np. ukraińska milicja czy rosyjska policja dba, aby na dzielniach były meliny „siłowików”czyly oprychów, których kupili. No chyba że to miasto fabryk przynależnych oligarchom – wtedy to funkcjonariusz jest ich psem.
Zatem obozy pracy muszą być w miarę na odludziu. Żadnego spraszania mediów na miejsce, ewentualnie jakaś wewnętrzna dokumentacja (zdjęcia, filmy, karty pracy). Córki ostatniego cara Rosji z ogolonemi głowami zdjęły peruki do zdjęcia – bo jak przyszły media, to od razu im się humor poprawił. Zapomniały, że umrą, że już nie wyglądają jak laleczki. Ważne, że znów ktoś na nie patrzy.
Ponadto nadzór nad więźniami winni sprawować pokrzywdzeni przez System, a więźniowie nie powinni pracować w dużych grupach „swoich”. Obecność „swojego” - nawet ze znienawidzonej partii – daje nadzieję, dodaje otuchy. Nadziei żadnej być nie może. Jeno bezsilność i poczucie, że świat o nich zapomniał, że nikt się nie upomni. Ze nawet jeśli wrócą do świata, to nikt nie będzie na nich czekał. Nawet w telewizji. Azylu też nikt nie da, ani kredytu – bo to już nieopłacalne. Za darmo to tylko wpierdol.
A bardziej technologicznemu wrogowi (gringos z zachodu i wschodu) – gwałt na raty, bo oni i tak nie odróżniają świata wirtualnego od realnego. Więc niech się męczą po wsze czasy, niech miotają między światami w paranoi molestującej bezmyślny mózg. Zhakować american dream i русский мир. Psom Watykanu – surowa asceza. Urzędasom – papierologia i biurokracja, która doprowadzi ich do ostrej psychozy. 


22.03.15

Siemioniak, ty kolaborancka kurwo, kto ci dał prawo składać hołdy USrAńcom W IMIENIU POLAKÓW?! sam im właź w dupę, a od nas wara!!!!!!!!!!!!! Mazovâ bez ânkesϫf!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
System do resetu! коромола on/off!
Nastał czas przygotowań. Nie do szybkiego, impulsywnego natychmiastowego powstania. Do wielkiej wojny, nad którą długo się pracuje.
Niczego wam, złodzieje, nie zapomnimy.

19.03.15

Protest niepełnosprawnych. Osły z Kancelarii Rady Ministrów bali się wpuścić niepełnosprawne dzieci do środka, aby skorzystały z toalety. Dopiero gdy protestujący zagrozili wdarciem się do budynku, to złodzieje łaskawie ustąpili. Oczywiście nikt nie miał odwagi wyjść do protestujących. Rząd boi się niepełnosprawnych. Oto właśnie cała nędza Systemu w pełnej krasie. Tchórzostwo i brak honoru. Co do samego protestu, to jak zwykle – słuszna idea została spierdolona. Protest przeistoczył się w wiec polityczny na cześć Andrzeja Dudy. Każdy jest, kurwa, mądry, póki w „opozycji”. Mijał nas autobus z młodzieżą, część w mundurach, więc pewnie klasa mundurowa. Spojrzałam na wyraz ich facjat: to były gęby ludzi, którzy za kilka lat będą do nas strzelać...

Luty 2015

Żyjemy w społeczeństwie obrazkowym. Dlatego przeciętny obywatel uwierzy, jeśli jakaś landrynka na potrzeby reklamy przebierze się za buntowniczkę. Dlatego wierzą również w świnie przebrane za mężów stanu. Na plakatach propagujących ideologie, postawy – świecą facjaty zgodne z obecnymi estetycznymi i modowymi wyznacznikami. Ludzie są w pierwszej kolejności modelami, a dopiero potem są ewentualnie jakieś indywidualne czy światopoglądowe wybory. Gdybyście zobaczyli mnie na manifestacji albo treningu, na który przyszedł także mój wróg – czy to oznacza, iż któreś z nas upodobniło się do tego drugiego? Niekoniecznie, ponieważ nasza motywacja mogła być skrajnie inna, choć zaprowadziła nas w to samo miejsce. Wszystko zaczyna się w głowie. Począwszy od wydarzeń kulturalnych a skończywszy na walce na barykadach – spotykamy tam zarówno ideowców, jak i szpanerów. Rzecz w tym, kto będzie miał przewagę. Czy pracujący w amerykańskiej korporacji garniturzak będzie dobrym obrońcą Ojczyzny? Czy wypacykowana lala rozumie życie slumsów? Czy stały bywalec protestów jest w duszy buntownikiem? Itd.
W warszawskiej komunikacji wśród przepisów jest taki, który mówi, iż kierowca ma prawo wyrzucić z pojazdu pasażera (nawet jeśli opłacił przejazd), jeśli ten jest osobą „wywołującą odczucie odrazy”. Co oznacza konkretnie ten przepis? Jak można go zastosować? Otóż tak jak każdy odgórny przepis – wedle własnego widzi-misie. A więc także w celach uniformistycznych i lookistycznych. Mam ochotę zapytać twórców przepisów, jak daleko są w stanie się posunąć w stosowaniu tego przepisu. Czy jeśli tramwajem będą jechać radykalne landrynki, które nie lubią określonego stylu ubierania albo komuś nie spodoba się czyjaś dziura w rajstopach, albo jakiś nadgorliwy mentalny potomek ubeka uzna, iż pasażer wygląda „podejrzanie” - to uprawnionym jest wyrzucenie takiej osoby z pojazdu? Wiele mamy raportów i kontroli dotyczących dyskryminacji, inwigilacji, zagrożeń wolności, nadużyć. Ale czy ktoś na dłuższą metę zajął się sprawą uniformistyczno-estetycznego dyktatu? Czy jest jakieś opracowanie dotyczące tego jak wzorce estetyczne, wymogi dresskodu oraz modowa propaganda wpływają na kształtowanie postaw światopoglądowych, społecznych i politycznych? Czy w końcu ktoś zastanowił się nad tym, jak (wzorem okupacyjnej żydoamerykańskiej wspakultury i „русского мира» na wschodzie) dane czynniki dyskretnie zawłaszczyły ludzkie umysły wpajając im określony styl życia i ustawiając do pionu całe społeczeństwa. Tak, władają nami i okupują nas banksterzy i koncerny, politycy, watykańska mafia, obce kultury i dyktatorzy mody. Tak łatwo zaczęliśmy chodzić do McDonaldsa i świętować Walentyki, helołiny... tak łatwo zaczęliśmy mówić u siebie najpierw po francusku, potem po angielsku/rosyjsku. Tak łatwo daliśmy się ubrać i pomalować. Tak po prostu nasza ocena rzeczywistości zaczęła zależeć od opakowania, a nie jego zawartości, składników.
A propos Walentynki – powinnam zaskarżyć o umysłowe molestowanie te wszystkie media, sklepy, przestrzenie publiczne. Nie można było normalnie wyjść z domu, aby nie zostać zgwałconym serduszkami. Nie wierzę w miłość – to część mojego światopoglądu. Ale 14 lutego w Polsce (i nie tylko tu) nie mam do niego prawa. Co nie zmienia faktu, że obstaję przy swoim, i będę to robić. Mogłabym pogrążyć się w medytacji, i starym aryjskim sposobem wymiksować się na wieki z tego systemu. Ale nie zrobię tego w 100 %, bo lubię pozycjonować siebie wśród wrogów. Lubię być w konflikcie, i to mnie trzyma w świecie doczesnym. To jak pierwszy pobyt na froncie – najpierw strach, potem adrenalina... aż w końcu uzależnienie. Styl życia. Nie chcę wyrzec się swego „ja” (азҍ) na rzecz Nirwany. Wolę wysadzić się w powietrze aniżeli modlić się o życie wieczne w raju. Człowiek, który raz był na wojnie już nigdy nie wpasuje się w kandyzowany świat plastikowych różowych kwiatków. Dlatego lawiruję na granicy Systemu.
Co do wojny i kandyzowanego świata. Dawniej chociaż obowiązkowo organizowano (dla wszystkich grup wiekowych – także dzieci i starców) masowe mordobicia przy okazji różnych świąt – gwoli rozładowania emocji. Teraz narzuca się od małego kult „grzeczności”, więc wyjazd na wojnę jest lekiem na problemy, bo oczyszcza duszę oraz napięcia w kraju.
A skoro już jesteśmy przy tematach okołofrontowych – u nas korpo-plankton bawi się w militaria (obozy harcersko-surwiwalowe, integra na poligonie, rekonstrukcje, zabawy w wojnę), a taka ukraińska armia ledwo ma na zardzewiałe karabiny. Albo to - bogaty zwolennik wolności i własności prywatnej wykupi pół miasta i narzuci drugiej połowie swoje zasady i wzorce. Albo paradoks polskich protestów – czy prawdziwie pokrzywdzonego w tym systemie stać na to, aby rzucić wszystko i przyjechać pod sejm? Czy polskie demo jest dla średniozamożnych oraz osób szukających dodatkowego zajęcia między fitnessem i biurem? I czy mentalnie jesteśmy gotowi do oporu? A jeśli tak, to co z przygotowaniem technicznym? Wszak dzisiejsze wojny to nie bieganie z karabinkiem po lesie. Brutalna prawda jest taka, iż działania wojenne (ostrzały, bomby, czołgi) – to tylko dodatek, fasada. Prawdziwy konflikt odbywa się na poziomie komputerów, kreowania różnych wersji rzeczywistości. Przygotować się do niego możemy najpierw na poziomie umysłu. Karabin pozostawmy na koniec – będziemy z niego dobrze strzelać, jeśli wcześniej: przyzwyczaimy się w głowie do własnej wersji i oceny rzeczywistości. To sprawi, iż będziemy mogli zafunkcjonować wedle własnego klucza – i to wtedy, gdy tego zechcemy. „Moje ja on/off”. Potem także będziemy kontrolować swoje ciało, projektować jego ruchy i reakcje. A wtedy z czasem zarówno z karabinem, jak i z „ogarnięciem” klucza nowych technologii pójdzie łatwo.

A na dobranoc jedna z wielu subtelnych propozycji nałożenia społeczeństwu kagańca: http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/polska-staje-sie-panstwem-policyjnym-urzednicy-zyskaja-kolejne-systemy-wspomagajace-nekani (z niesubtelnych mamy choćby amerykańskie prace nad kontrolą umysłu za pomocą sprzętu komputerowego – bez użycia czipów, bez spamu. Bez włączania przez delikwenta jakiegokolwiek sprzętu)


 

24.01.15 Dzisiaj na proteście

 

wystąpiły pewne tarcia między „frankowcami” a przeciwnikami GMO. Ogólna zawiść o to, że jednym pozwolono na protest a drugim nie. „Przeciwko kukurydzy protestują” - kąśliwa uwaga miłośnika kredytu. W tym samym czasie przeciwnicy trucia owoców trują się lulkami – coby nikt nie posądził ich o nadmierny ekoterroryzm. Organizator prosi o pokojowy przebieg, po czem odczytuje z kartki, że trzeba rządowi obić mordy. Potem słuszna krytyka GMO i pieprzenie o tym, jak to Putin dba o swój naród, bo zabronił szczepionek i GMO - i "żeby u nas był taki prezydent". Problem w tym, że Ukraina (i nie tylko ona) jest polem bitwy między bandytami z Zachodu i bandytami ze Wschodu. Więc modły do Putina, Obamy, PE czy jakiegoś kalifackiego, watykańskiego albo chińskiego kasożercy gówno tu zmienią. Tradycyjnie nie brakło i prowokatora: jakiś picuś-glancuś podszedł do anty-GMO aktywisty aby mu nabluzgać, liczył widocznie na wpierdol – na który zdawał się być gotowy. Ale nikt mu nie przefasonował galantnej facjaty. Gieneralnie te same facjaty co zazwyczaj, pewien bałagan organizacyjny i marazm. No i mogło być więcej osób.
W ostatnich latach to albo legalne protesty-spacerki albo z pozoru zadyma – a potem i tak związkowcy czy inni działacze podzielą forsę z władzą – i radykalizm się kończy...



II połowa stycznia 2015
Моє перемир’я тобто рідний бурлеск

Ogłaszam, iż w najbliższym czasie nie wyjebie w kosmos parszywych jankesów z Drawska i okolicy. Jest mi na rękę przelew krwi między usrańcami i moskalami, tak samo jak gospodarczy konflikt pomiędzy Ameryką, Rosją, międzynarodowymi koncernami i azjatyckimi oraz islamskimi kasożercami. Niech świnia się wykrwawia. Główne zmartwienie na teraz to neutralizacja ukraińskich strat cywilnych  oraz zadbanie, aby żydowskie interesy takoż dostały po dupie.  Dlatego konflikt islamsko-żydowski jest oczekiwany. Także należy mieć na uwadze, iż System wprowadzi wzmożony program inwigilacji „dla naszego dobra”. Wiele konfliktów może być sfingowanych, ale gdzie chodzi o flote, tam prędzej czy później poleje się jucha. Dlatego psy powinny się zagryźć. Dla ogólnej higieny.
Pozostałe kwestie do rozpatrzenia:
- odwierty amerykańskie – wyznaczone głównie w okolicach dawnych poligonów i obszarów wojskowych
- jankesi z Tuskiem sprowokowali  neofeudalizm czyly skąd się wzięła wzmożona „reprywatyzacja” dla żydów i ciarachów (http://wolnemedia.net/ekologia/sprzedaz-lasow-ma-sfinansowac-odszkodowania-dla-zydow/)
- do oporu kwestie komercjalizacji idei, ale także folkloru; zorganizowana prostytucja czyli „work & travel” , „american schools” i „рідні школи” – порівняльний аналіз
- kwestie gospodarcze: Mosanto kupuje Ukrainę, Kazachstan i  jego wyprzedana gospodarka bez własnego wyrobnictwa ale z bogactwem naturalnym, polskie przewały.

Codzienny gwałt ojczyzny na obywatelu trwa.

Nie chcę być wodzem. Chcę być nihilgewaltystą. Ja w przeciwieństwie do wszelkich politycznych świń nie mam rozbuchanych ambicji, a ponadto znam siebie, i wiem, że mój indywidualizm nie da mi ukrzyżować się „ludzki naród” i „cierpieć za miliony”. Tym bardziej, że jako jednostka ideologiczna też dzielę ludzi na swoich i wrogów. Stąd ta moja bezczelna cyniczna uczciwość. Ponadto jako osoba zbuntowana neguję system panów i poddanych, bogów i robaków, więc nie zostaję jego elementem.  Nie lubię, gdy osoba, którą „poratowałam” całuję mnie w rękę, więc nie patrzę żebrakom w oczy. Wrogom tak. Ponadto nie potrafię spuścić manny z nieba ani rozmnażać chleba, więc jak wytłumaczę społeczeństwu, że nie każdemu mogę pomóc? A ponadto bycie bohaterem narodowym wymaga zrobienie z siebie gaci na każdą polityczną dupę – aby różne opcje mogły ci dawać medale, handlować twoimi sztandarami, robić sobie PiaR na twoich barykadach. Oraz pogodzić się z własną porażką: zrobić wolnościowe powstanie, które otworzy drzwi totalizmowi.
Dlatego bardziej opłaca się być swoistym operatorem ideologicznych machin wojennych. Taki Grigorij Rasputin – pijany chłopski zbereźnik, który został świętym prorokiem, i rozgrywał władzą niczym szachista. Zamordowali go, poczem jego własna przepowiednia się spełniła: „Po mojej śmierci Rosja upadnie”. Partyzanci Wojny Domowej to było jego mięso armatnie.
(A i dziś ci, do których można było równać, stali się karykaturami zarówno samych siebie jak i  mokrych snów  niedoszłych kontr- i rewolucjonistów. Bo ci, którzy kiedyś do ich równali, wreszcie zaczęli być sobą.)
Bo tylko w takich krajach jak (â)Mazovâ, Русь czy Қoзаķія możliwy jest radykalny buntowny centryzm, skrajny terceryzm-ambiwalencja. Możliwe jest bycie jednocześnie Bogiem, Wielką Nierządnicą i prostaczkiem – i jeszcze robić to po swojemu.


трансґресія

Jeśli ktoś ze znajomych ideologów, buntowników zacznie przemawiać do was w sposób, który uznacie za bełkot…
Amok to reakcja człowieka honorowego”


Dzisiejszy System to już nie tylko policja na ulicach i polityk-złodziej w telewizji. To coś więcej aniżeli wyzyskiwacz w pracy i wyśmiewające się z inności  gimnazjalne suki. Owszem, to wszystko jest nieodłączną składową Systemu – ale na niższym szczeblu. Bo współczesny System składa się także z takich elementów jak kreacja sztucznej rzeczywistości - nowoczesny zamiennik dawnej propagandy, który sprawia np. że dzisiejszy chłop pańszczyźniany sam biegnie do roboty.  Obecne wahania gospodarcze wymagają zarówno umiejętności survivalowych jak i wysokiej wiedzy technologicznej. Dziś masz elektrownie i zrobotyzowaną fabrykę, a jutro może będziesz siedzieć na drzewie. Podejrzewali to filozofowie i postmoderniści. Dzisiejszy światopoglądowy człowiek funkcjonuje w wielu wymiarach świadomości. Dawniej rzucało się wszystko – i uciekało w stepy. Albo kidnęło się bombą w cara i potem „przymierzało naszyjnik”. Dziś tego samego dnia jednostka transgresyjna wśród książek pisze i planuje projekt naukowy dla przyszłych pokoleń, ale także jednocześnie przygotowuje się na zamach samobójczy albo walkę na barykadach. W każdym momencie swojej aktywności, w każdym swoim wcieleniu  jest tu i teraz, i w pełni.  Walczy, tworzy, gwałci, pije.  Jest myślicielem, przodownikiem, buntownikiem, żulem, wariatem. To jak wielowymiarowa, wielowarstwowa gra komputerowa. Nieuchwytność i ulotność, lawirowanie pomiędzy życiem i śmiercią. Walka z Systemem wymaga transgresji. Jedyne, co może ją ograniczać, nie być jej elementem – to zdrada samego siebie. Samego siebie – czyly jakiegoś elementu (cechy?) splatającego wszystkie nasze wcielenia. Walka w pracy, w nauce, na ulicy, na imprezie, w twórczości, na froncie.

 





Komentarze do tej strony:
Komentarz pochodzi od Raspϫtïn, 21.01.2015, o 07:59 (UTC):
http://chomikuj.pl/explosion0000/mieszanka+wybuchowa/KBZ+*d0*94*d0*9c,4523977994.docx



Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twoja wiadomość:

 
  Dzisiaj stronę odwiedziło już 1 odwiedzający (2 wejścia) tutaj!  
 
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=